Jak poinformowała w środę, 28 października, Wirtualna Polska, Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy prowadzi postępowanie dotyczące ujawnienia informacji o zabiegu przeprowadzonym w marcu w publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim.
Pacjentem był syn senatora Tomasza Lenza. Wcześniejsza publikacja WP ujawniła okoliczności jego przyjęcia na oddział chirurgiczny. Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia potwierdziła nieprawidłowości, a na placówkę nałożono karę w wysokości 134 tys. zł.
Równolegle wszczęto śledztwo dotyczące ujawnienia informacji o pacjencie. W jego ramach prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala Mariusza Trojanowskiego, który kontaktował się z reporterem WP Michałem Janczurą.
Rzeczniczka bydgoskiej prokuratury Agnieszka Adamska-Okońska potwierdziła, że zabezpieczono urządzenie, które „mogło być wykorzystane do przekazania informacji”.
Według WP śledczy wcześniej zainteresowali się historią połączeń dyrektora. Redakcja wskazuje, że kontakty Trojanowskiego z dziennikarzem dotyczyły również wcześniejszych publikacji o nieprawidłowościach przy podziale środków z Krajowego Planu Odbudowy.
„Tak się ucisza niewygodne media!”
Działania śledczych ostro skrytykował mecenas Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
„To próba obejścia tajemnicy dziennikarskiej w białych rękawiczkach” – ocenił prawnik.
Podkreślił, że ochrona informatorów obowiązuje również wtedy, gdy organy ścigania próbują uzyskać informacje z urządzeń należących do rozmówców dziennikarza.
„Na pewno jest to działanie, które dotyka tajemnicy dziennikarskiej i które z tego powodu wiąże się ze szczególnymi gwarancjami” – zaznaczył.
Zdaniem eksperta dostęp do materiałów mogących ujawnić źródła dziennikarskie powinien podlegać uprzedniej kontroli sądowej.
„Sąd jest tutaj gwarantem zachowania ochrony tajemnicy” – wyjaśnił Siemaszko.
Sama Wirtualna Polska nie kryje oburzenia. Redakcja przypomniała, że już w czerwcu odmówiła śledczym ujawnienia swoich informatorów, powołując się na przepisy prawa prasowego.
„Ochrona informatorów i naszych źródeł była, jest i pozostanie dla nas priorytetem” – zapewnili dziennikarze.
Jeszcze ostrzej zareagował Michał Janczura.
„Tak się ucisza niewygodne media! Tak się niszczy wolność słowa! Tak się pokazuje, że nie warto patrzeć władzy na ręce!” – napisał reporter w serwisie X.
W opublikowanym stanowisku redakcja WP skierowała również bezpośrednie pytania do premiera Donalda Tuska i ministra Waldemara Żurka.
„Nie po takie standardy Polacy tłumnie ruszyli do urn w październiku 2023 r.” – podkreślono.
Dziennikarze przypomnieli, że obecna koalicja wielokrotnie deklarowała obronę wolności mediów i niezależności prokuratury. Tymczasem w postępowaniu dotyczącym byłego polityka KO śledczy podejmują czynności, które mogą zagrozić poufności kontaktów reporterskich.
„Dziś odpowiedzialność za prokuraturę spoczywa na nich, więc oczekujemy reakcji co najmniej tak stanowczej, jaką słyszelibyśmy wtedy” – napisali przedstawiciele WP.
Prokuratura zapewnia, że nie analizowała bilingów samego dziennikarza. Nie ujawniono jednak pełnego zakresu czynności przeprowadzonych wobec innych osób.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.