Ogromne emocje wywołały informacje, wedle których Polska przekazała Ukrainie swoje pociski do systemów przeciwlotniczych Patriot i odstąpiła swoje miejsce w kolejce oczekującej na zakup produkowanych przez Amerykanów rakiet. Miało się to stać bez konsultacji z prezydentem, a rządzący nie poinformowali nie tylko opinii publicznej, ale również Sejmu. Kiedy wokół sprawy wybuchła burza, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz… zlecił SKW „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”. Dziś głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk.
- „Ponawiam swój apel do wszystkich - począwszy od prezydenta, do wszystkich polityków: nie igrajcie z ogniem”
- grzmiał szef rządu.
- „Pomoc Polski dla Ukrainy w jej wojnie z Rosją była przedmiotem naszego politycznego i narodowego konsensusu. Można dyskutować o historii, o wzajemnych relacjach. Można zastanawiać się, w jakim zakresie pomagać uchodźcom, migrantom tu w Polsce, ale nie można w żaden sposób narażać na ryzyka naszej współpracy z Ukrainą w jej obronie przed napaścią rosyjską”
- dodał.
Podkreślał, że każda wystrzelona przez Ukrainę rakieta, „która niszczy pociski, rakiety, drony, samoloty, agresora, to jest większe bezpieczeństwo Polski”.
- „Nie możemy o tym dyskutować w kontekście jakiejś niemądrej walki politycznej. Chyba nie przeszliście - zwracam się do tych wszystkich, którzy chcą zatrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy - na stronę Rosji”
- stwierdził.
Zapewniał, że wspólnie z szefem MON dba, by wsparcie dla Ukrainy nie narażało na szwank polskiego bezpieczeństwa.
- „Jestem przekonany (…), że robimy to o wiele skuteczniej niż ci, którzy dzisiaj podnoszą krzyk, a przed nami podejmowali decyzje o znacznie większym stopniu ryzyka”
- mówił.
Jakie konkretne decyzje? Tego oczywiście nie powiedział.
kak/wPolityce.pl, Fronda.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.