Data nie jest przypadkowa. Właśnie dziś Senat rozpoczyna dwudniowe obrady, podczas których senatorowie zdecydują, czy poprzeć wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie polityki klimatycznej narzucanej przez Unię Europejską. Związkowcy chcą wywrzeć bezpośrednią presję na parlamentarzystach, by nie blokowali tej inicjatywy. Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność", zapowiada, że jeśli Senat zignoruje głos społeczny, związek ma już gotowe scenariusze dalszych działań. „Będziemy się mobilizować do skutku" – podkreśla.
Zainteresowanie zapowiedzianym marszem przerosło oczekiwania organizatorów. Tylko wśród członków „Solidarności" wypełnionych zostało już kilkaset autokarów. Do protestu mają dołączyć inne centrale związkowe, ruchy społeczne oraz rolnicy zrzeszeni w NSZZ „Solidarność" Rolników Indywidualnych.
Przewodniczący rolniczej „Solidarności" Tomasz Obszański wymienił konkretne powody niezadowolenia: sprzeciw wobec umowy z Mercosurem, Zielonego Ładu, rosnących kosztów wynikających z systemu ETS oraz braku jakiegokolwiek dialogu rządu z rolnikami. Według niego ceny skupu są tak niskie, że produkcja rolna staje się nieopłacalna, a rząd pozostaje bierny. „Ten rząd nie myśli o Polakach. Jedynie posłusznie wykonuje instrukcje płynące z Berlina i Brukseli" – ocenia Obszański.
Organizatorzy przypominają przy tym obietnice wyborcze z 2023 roku o tańszym życiu i lepszych warunkach dla Polaków, zestawiając je z obecną rzeczywistością: masowymi zwolnieniami, rosnącymi rachunkami za energię, gigantycznym deficytem budżetowym i zapaścią w służbie zdrowia.
