Szczęsny, komentując sytuację, napisał wprost: „No cóż – skoro tak subtelny intelektualista, jak Tomasz Jastrun nie widzi innego sposobu, to ja powiem, że ze swojej strony również mogę nie widzieć innego, jak lewactwo lać po gębie, albo po prostu – za wypróbowanym przez włoską europarlamentarzystkę z ‘Antify’ sposobem – działać ‘na łomiarza’”.
W dalszej części wpisu dodał: „Myślę, że można by zacząć od samego pana Tomasza – po dobrym zastosowaniu na nim tej metody będzie się można wprost przekonać, co on miał takiego w głowie, że takie świetlane myśli postanowił w gazecie opublikować…”.
Wypowiedzi te mają szerszy kontekst rosnącej brutalizacji języka debaty publicznej w Polsce i Europie, zwłaszcza napędzanego przez lewicowych publicystów, mających się najwidoczniej za tzw. oświeconą elitę.
Eksperci od komunikacji społecznej oraz organizacje zajmujące się wolnością słowa od lat zwracają uwagę, że eskalacja agresji werbalnej – niezależnie od strony sporu – może prowadzić do realnych napięć społecznych.
Warto tu może dodać, że zgodnie z analizami m.in. organizacji takich jak OBWE czy Rada Europy, język przemocy w przestrzeni publicznej jest jednym z czynników zwiększających ryzyko radykalizacji postaw. W podobnym tonie wypowiadają się także badacze mediów, wskazując, że granica między ostrą krytyką a nawoływaniem do agresji bywa coraz częściej przekraczana.
