Wiadomości

Nie prosił o łaskę. Mija 76 lat od śmierci Kazimierza Pużaka

„Ludzie, to Pużak!” – szeptali więźniowie, gdy przewożony z Mokotowa do Rawicza Kazimierz Pużak pojawił się w ich polu widzenia. Jak wspominano, witano go oklaskami, przekazując sobie wiadomość „spoglądając przez szpary w okiennych blindach”. Ten obraz dobrze oddaje, kim był dla współwięźniów – symbolem niezłomności w czasach stalinowskiego terroru.

2 min czytania
Fot. via ipn.gov.pl
Fot. via ipn.gov.pl
„Ludzie, to Pużak!” – szeptali więźniowie, gdy przewożony z Mokotowa do Rawicza Kazimierz Pużak pojawił się w ich polu widzenia. Jak wspominano, witano go oklaskami, przekazując sobie wiadomość „spoglądając przez szpary w okiennych blindach”. Ten obraz dobrze oddaje, kim był dla współwięźniów – symbolem niezłomności w czasach stalinowskiego terroru.

30 kwietnia minęło 76 lat od śmierci jednego z najważniejszych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i lidera PPS-WRN (Wolność – Równość – Niepodległość). Kazimierz Pużak zmarł w więzieniu w Rawiczu, gdzie odbywał karę po wyroku wydanym przez komunistyczny sąd.

Od początku okupacji działał w konspiracji, a niepodległość Polski – jak podkreślają historycy – była dla niego wartością nadrzędną. W marcu 1945 roku został podstępnie aresztowany przez NKWD i znalazł się wśród oskarżonych w tzw. procesie szesnastu w Moskwie. Skazany na półtora roku więzienia, trafił na Łubiankę. Po amnestii wrócił do Polski, choć – jak podkreślają źródła – „nie brał pod uwagę wyjazdu na Zachód”.

To właśnie w powojennej Polsce spotkały go kolejne represje. W 1947 roku został ponownie aresztowany i oskarżony m.in. o próbę obalenia ustroju. Po wielomiesięcznym śledztwie zapadł wyrok 10 lat więzienia.

Świadkowie tamtych wydarzeń podkreślali jego postawę w obliczu sądu. Stefan Stamirowski, który miał kontakt z Pużakiem w ostatnich dniach jego życia, zapisał: „O nic sądu nie prosił, o nic się do sądu nie zwracał. »W chwili, gdy stoję nad grobem, byłoby nie do uwierzenia, gdybym zmienił poglądy«” – miał powiedzieć.

Równie stanowczy był wobec propozycji zabiegania o łaskę. Według relacji miał powiedzieć córce: „Jakże ja socjalista miałbym prosić komunistę o łaskę? Niedoczekanie!”. Nawet w obliczu pogarszającego się zdrowia nie zdecydował się na taki krok.

Warunki w więzieniu w Rawiczu były ciężkie. Pużak był wielokrotnie przesłuchiwany i szykanowany. Lekarz więzienny Bruno Fijałkowski oceniał, że został „po prostu zamęczony w więzieniu”. Zmarł 30 kwietnia 1950 roku w wieku 67 lat. Pochowano go na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Dziś jego historia pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw losów polskich przywódców niepodległościowych w powojennej rzeczywistości podporządkowanej Związkowi Sowieckiemu.

Źródło: lewicowo.pl, Archiwum IPN, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej