2. Wprawdzie deficyt budżetowy , który ostatecznie wyniósł 275, 6 mld zł, był o 13 mld zł niższy, niż planowano ( zaplanowany deficyt mógł wynieść 288,7 mld zł), ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe zostały wykonane w zaledwie 94,4%, co oznacza, że nie zrealizowano ponad 40 mld zł wydatków budżetowych, w związku z tym, minister finansów nie musiał nowelizować budżetu. Oczywiście przy realizacji budżetu, rzadko bywa tak aby dochody i wydatki były zrealizowane w 100%, a deficyt wynosił dokładnie tyle ile zaplanowano, ale w przypadku ministra Domańskiego, szczególnie razi rozjazd pomiędzy planowanymi i wykonanymi dochodami budżetowymi, który wyniósł blisko 42 mld zł. W sytuacji kiedy baza dla wpływów z VAT, czyli nominalny wzrost PKB, wzrósł w stosunku do roku 2024, aż o 7,2% (3,6% wzrostu PKB, a średnioroczna inflacja wyniosła 3,6%) a dochody z VAT wzrosły zaledwie o 34 mld zł, to oznacza, że minister finansów mówiąc najłagodniej „ nie pilnuje” wpływów z najważniejszego podatku, który stanowi blisko 60% wszystkich wpływów podatkowych. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że struktura wzrostu PKB w 2025 roku, była oparta przede wszystkim na konsumpcji ,bowiem wkład spożycia do tego wzrostu wyniósł aż 3,1 pp, ( inwestycje miały ten wkład w wysokości zaledwie 0,7 pp, a eksport netto -0,1 pp), a przecież konsumpcja co do zasady jest objęta podstawową stawką podatku VAT wynoszącą 23%

3. Szokujące są także aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z akcyzy, który do tej pory były zawsze planowane na takim poziomie, że ich realizacja była blisko 100% , choć jeżeli chodzi o sprzedaż wyrobów akcyzowych, nie stało się nic takiego, co mogłoby spowodować, tak głębokie załamanie się wpływów z tego podatku. Równie szokujące są niższe aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z CIT, co jest naprawdę trudno wytłumaczalne, a tak naprawdę nie wytłumaczalne w sytuacji wysokiego jak na warunki unijne wzrostu PKB , przypomnijmy to jeszcze raz który wyniósł 3,6% Zdziwienie mogą budzić także niższe niż zaplanowano o 2 mld zł wypływy z PIT ,choć średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 roku w stosunku do 2024 roku wzrosło o 8,8% , a średnie świadczenie emerytalno-rentowe o 5,3%.

4. To niestety już drugi budżet zrealizowany przez ministra Domańskiego, który po stronie dochodowej, ma bardzo poważne niedobory, podobnie było także w 2024 roku, tylko do planu zabrakło wtedy aż 56 mld zł dochodów. Także wtedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym poziomem wzrostu gospodarczego, który ostatecznie wyniósł 3% PKB, który także był oparty głównie na konsumpcji, a mimo tego do planu zabrakło aż 35 mld zł dochodów z VAT. Podczas debaty na sali plenarnej Sejmu, ale także podczas kilku posiedzeń komisji finansów publicznych, ani minister Domański, ani liczni jego zastępcy, nie wyjaśnili w przekonywający sposób, co było powodem taki gigantycznego rozziewu pomiędzy poziomem zaplanowanych dochodów, a tych ostatecznie zrealizowanych.

5. Gdybyśmy funkcjonowali w dobrze zorganizowanym państwie, to już dwukrotna tak potężna różnica pomiędzy zaplanowanymi dochodami budżetowymi, a tymi faktycznie zrealizowanymi, doprowadziłaby do dymisji człowieka, który przygotowuje i wykonuje budżety państwa, czyli ministra Domańskiego. Brak w stosunku do planu 56 mld zł dochodów budżetowych w 2024 i blisko 42 mld zł w roku 2025, jak wszystko na to wskazuje, ujdzie ministrowi Domańskiemu na sucho, bowiem jego przełożony czyli premier Tusk nie specjalnie interesuje się tym co dzieje się w finansach publicznych. Tak naprawdę debaty budżetowe w Sejmie polegają na tym, ze minister Domański odczytuje z kartki krótkie wystąpienie, w którym przytacza liczby zawarte w tabelkach budżetowych, łaskawie wysłuchuje głosów posłów wypowiadających się w imieniu klubów i kół poselskich, następnie odczytuje drugie jeszcze krótsze wystąpienie z kartki, w którym ani słowem nie odnosi się do uwag podniesionych w wystąpieniach klubowych i demonstracyjnie wychodzi z sali zostawiając tam któregoś ze swoich zastępców.

6. Nie ma żadnych wyjaśnień dotyczących tych idących w dziesiątki miliardów złotych braków we wpływach budżetowych, natomiast reakcją ministra na te braki są między innymi głośne ostatnio tzw. nabycia sprawdzające, do realizacji których posyła się masowo urzędników skarbowych, którzy mają nakładać na małych przedsiębiorców masowo mandaty, bo tylko w ten sposób mogą wykonać nakładane na nich obowiązki. Z tych mandatów, często nakładanych ze złamaniem prawa, często niszczących te małe firmy,może wpłynąć dodatkowo zaledwie kilkadziesiąt milionów złotych, podczas gdy dziesiątki miliardów zamiast trafiać do budżetu, trafiają do prywatnych kieszeni. Podobnie jak było w latach 2008-2015, a więc podczas poprzednich rządów Tuska, po których w następnej kadencji Sejmu, komisja śledcza ustaliła po wielomiesięcznych przesłuchaniach, że wyłudzono ponad 250 mld zł samego podatku VAT.