O swoich fantazjach na temat zostania senatorem Murański opowiedział w jednym z wywiadów.

- „Wjeżdżam w pisiorów od razu i tam tego. Czaję się, tak powiem półżartem, półserio, ale całkiem serio też. Kaleta, to do ciebie. Kaleta, który pewnie zostanie posłem, to ja z legitymacją senatorską też bym się tam przemieścił, bo to jest prawie ten sam budynek, Sejm i Senat. Do kibla bym chadzał na jedyneczkę, bym chadzał do toalety sejmowej i tam Kaleta jak cię spotkam, to ty wiesz, co będzie”

- mówił.

- „Jak Kaleta się będzie ewakuował z tego spotkania rurami kanalizacyjnymi. Także drodzy Warszawiacy, jak zobaczycie w Alejach Jerozolimskich, że tam czmycha z kanalizacji Sebastian Kaleta, pisiorski poseł, to popuczydło (sic!) pisiorskie, to znaczy, że miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z Jackiem Murańskim. Z senatorem Jackiem Murańskim”

- dodał.

To właśnie na tego człowieka powoływał się premier Donald Tusk, chcąc w czasie kampanii wyborczej rzucić negatywne światło na Karola Nawrockiego.