2. Kolejny ciężki zarzut to przygotowanie i podpisanie rozporządzenia umożliwiającego transkrypcję nazwisk par homoseksualnych, które zwarły związki poza granicą naszego kraju, a teraz chcą ich wpisania do rejestru przez Urzędy Stanu Cywilnego w Polsce. Mimo tego, że rozporządzenie jest ewidentnie niezgodne z art. 18 Konstytucji RP, który brzmi „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczpospolitej Polskiej”, Zapis Konstytucji w sprawie małżeństw jest jednoznaczny, ale po ustnej dyspozycji premiera Tuska ,że takie rozporządzenia ma być wydane, dwaj ministrowie, cyfryzacji Krzysztof Gawkowski i spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, błyskawicznie je przygotowali i opublikowali.
3. I na koniec ostatnie kilkanaście dni kiedy do domów znanych dziennikarzy mediów konserwatywnych, ale także mieszkania matki prezydenta Nawrockiego na skutek fałszywych alarmów, wchodzili policjanci, czy strażacy. Mimo tego,że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało komunikat, że te alarmy mają charakter kaskadowy i w związku z tym reakcja na nie, powinna być wstrzemięźliwa ,posyłano pod te adresy policjantów i strażaków, a do niektórych mieszkań, wejścia miały wręcz siłowy charakter. Dopiero po kilkunastu dniach zatrzymano kilka młodych osób podejrzewanych o te fałszywe zawiadomienia, przy czym na koniec tych zatrzymań, aresztowano warszawskiego adwokata, informując o jego związkach z fałszywymi alarmami i jakby od niechcenia, powiązaniach rodzinnych z działaczem PiS. Dopiero po paru dniach okazało się, że wspomniany adwokat jest związany z wysyłaniem mejli o podobnym charakterze, tylko tylko, że sprzed dwóch miesięcy i nie mających żadnego związku z tymi majowymi, ale w świat poszła mocna sugestia, że za te fałszywe alarmy odpowiada adwokat powiązanym z PiS-em. I o to chodziło, aby zrzucić odpowiedzialność za chaos w służbach na opozycję, mimo tego, że koalicja 13 grudnia rządzi już ponad 2,5 roku i zrzucanie swoich niepowodzeń na poprzedników graniczy z absurdem, ale gdy się ma gigantyczną przewagę w mediach, to nawet takie absurdy, można głosić bez specjalnych konsekwencji.
4. Ale jak już wspomniałem ani minister Kierwiński, ani premier Tusk , nie chcieli wykorzystać tej debaty do merytorycznej rozmowy o stanie bezpieczeństwa w Polsce, za które odpowiadają służby podległe temu pierwszemu, tylko do ataków na opozycję. Kierwiński wręcz szczycił się szczelnością granicy z Białorusią, twierdząc że to jego osiągniecie, choć większość Polaków na szczęście pamięta , że posłowie Platformy, jak jeden mąż głosowali przeciw budowaniu muru na tej granicy, a ich czołowi politycy z Tuskiem na czele, atakowali Straż Graniczną, domagając się wpuszczania do Polski nielegalnych imigrantów „wpychanych” tutaj przez służby rosyjskie i białoruskie. Polacy pamiętają jak czołowi politycy Platformy latem i jesienią 2021 roku, robili wszystko aby złamać polskie służby i aby granica polsko -białoruska, stała otworem dla tysięcy nielegalnych imigrantów, zwiezionych na tą granicę przez wspomniane rosyjskie i białoruskie służby.
5. Z kolei Tusk, zamiast bronić swojego ministra, niespodziewanie wygłosił ponad 10. minutową tyradę o narastaniu w naszym kraju „brunatnej fali”, w domyśle wspieranej przez obecną opozycję, przed którą on prawdziwy mąż stanu, Polaków ostrzega. Wprawdzie ta teza nie ma żadnego związku z rzeczywistością, ale po co się tłumaczyć, lepiej atakować i mimo tego, że do tego ataku Tusk użył absurdalnych argumentów, to widać było jaką satysfakcję przynosi mu porównywanie obecnej opozycji do nazistów. Jak można się domyślać, te tyrady Tuska miały służyć z jednej strony do zamazywania jego zmieniających się poglądów w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zełeńskiemu, bo dotychczasowe jego wypowiedzi w tej sprawie kompletnie go kompromitują. Z drugiej, to być może próba przygotowywania Polaków na skutki paktu migracyjnego, który właśnie dzisiaj wchodzi w życie i wprawdzie w tym roku, nie będziemy musieli przyjąć określonej puli nielegalnych imigrantów, ale już w następnym roku, takiego zwolnienia nie będzie. Wtedy oskarżenia Polaków o ksenofobię, rasizm, czy narastanie brunatnej fali się przydadzą, aby osłabić ich sprzeciw wobec przyjmowania corocznie kilkunastu tysięcy nielegalnych imigrantów administracyjnie rozdzielanych przez Komisję Europejską.
