Mimo to większość obywateli nie chce podniesienia wieku emerytalnego. Sondaże od lat pokazują, że Polacy obawiają się konieczności pracy do późnej starości i nie wierzą, że wydłużenie aktywności zawodowej rozwiąże problemy systemu. Jednocześnie eksperci ostrzegają, że bez zmian przyszłe świadczenia mogą okazać się znacznie niższe od oczekiwań.
Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy w HRK, zwraca uwagę, że sytuacja demograficzna będzie miała bezpośredni wpływ na wysokość emerytur kolejnych pokoleń. W swoich analizach podkreśla, że coraz większego znaczenia nabierają dodatkowe formy oszczędzania oraz dłuższa aktywność zawodowa.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają skalę wyzwania. W Polsce od kilku lat liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń, a współczynnik dzietności pozostaje znacząco poniżej poziomu zastępowalności pokoleń wynoszącego około 2,1 dziecka na kobietę. Oznacza to, że z każdym rokiem maleje liczba osób, które będą finansować system emerytalny poprzez swoje składki.
Coraz częściej pojawia się jednak pytanie nie tylko o demografię, ale również o działania obecnego rządu. Krytycy władz wskazują, że mimo narastających problemów nie przedstawiono dotąd kompleksowej reformy systemu emerytalnego. Zamiast długofalowej strategii dominują działania doraźne i polityczne spory, podczas gdy wyzwania demograficzne stale się pogłębiają.
Wątpliwości budzi również brak skutecznych działań na rzecz zwiększenia dzietności. Mimo licznych programów socjalnych liczba urodzeń nadal spada. Coraz więcej ekonomistów podkreśla, że bez odwrócenia tego trendu nawet najbardziej ambitne reformy emerytalne będą jedynie próbą odsunięcia problemu w czasie.
Krytycy rządu wskazują także, że jednorazowe dodatki i waloryzacje, choć ważne dla obecnych emerytów, nie rozwiązują fundamentalnych problemów systemu. Ich zdaniem politycy skupiają się na krótkoterminowych działaniach przynoszących korzyści wyborcze, zamiast przygotowywać kraj na wyzwania kolejnych dekad.
Według prognoz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury do ostatniego wynagrodzenia, może w przyszłości znacząco spaść. Oznaczałoby to, że wielu dzisiejszych pracowników po zakończeniu kariery zawodowej otrzyma świadczenia stanowiące jedynie część ich wcześniejszych dochodów.
