Karol Nawrocki uda się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Polski prezydent ma uczestniczyć w uroczystościach związanych z galą UFC Freedom 250 organizowaną z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych oraz spotkać się z przedstawicielami amerykańskiej Polonii. Według zapowiedzi jego rozmowy mają dotyczyć również kwestii bezpieczeństwa oraz współpracy wojskowej między Warszawą a Waszyngtonem.

Tymczasem szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, występując w Programie Trzecim Polskiego Radia, stwierdził, że prezydent powinien wykorzystać wizytę również do poruszenia sprawy Zbigniewa Ziobry. Minister mówił o konieczności doprowadzenia byłego szefa Ministerstwa Sprawiedliwości przed polski wymiar sprawiedliwości.

„Bardzo bym prosił pana prezydenta, aby się upomniał o to, aby Zbigniew Ziobro został pozbawiony ochrony Stanów Zjednoczonych tak, aby mógł stanąć w Polsce przed obliczem prokuratora i sędziego” – powiedział Sikorski w Programie Trzecim Polskiego Radia.

Minister odniósł się również do informacji dotyczących sposobu uzyskania przez Ziobrę prawa pobytu w USA. Jak stwierdził, „ekstradycja to raz, a dawanie wizy dziennikarskiej komuś, kto nie jest dziennikarzem, bo jest wiceprezesem głównej partii opozycyjnej i posłem, to dwa”.

Słowa szefa MSZ spotkały się z ostrą reakcją Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta. We wpisie opublikowanym na serwisie X polityk zarzucił obecnemu rządowi Donalda Tuska nieudolność i próbę wykorzystywania prezydenta do realizacji własnych celów politycznych.

„Politycy koalicji rządzącej są tak nieudolni, że muszą już apelować do prezydenta o pomoc w sprawie Zbigniewa Ziobry. Sami nie potrafią wiele, poza prześladowaniem opozycji” – napisał Przydacz.

W dalszej części wpisu dodał jeszcze mocniejsze słowa: „Nie, nikt nie będzie wam pomagał w waszych opresywnych działaniach. Zdecydują niezależne amerykańskie sądy. Nauczcie się na czym polega praworządność” - podsumował.