Prokremlowska "Zmiana" chce oddać Polskę w ręce Moskwy!
Organizacja popiera politykę Władimira Putina.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Organizacja popiera politykę Władimira Putina.
Jak czytamy w opracowaniu, największą sympatią Polaków cieszą się Czesi i Słowacy, których pozytywnie ocenia odpowiednio 50% i 48% badanych. Lubimy też Niemców, do których z życzliwością odnosi się 43% respondentów. Z badania wynika, że największą niechęcią Polacy darzą Rosjan, wobec których co drugi badany deklaruje niechęć (50%), a ponad dwukrotnie mniej ankietowanych wyraża sympatię (22%).Spośród krajów sąsiedzkich, za najlepsze uważamy nasze stosunki polityczne z Niemcami, które 52% ankietowanych ocenia pozytywnie. Niewiele gorzej postrzegamy relacje z południowymi sąsiadami - Czechami i Słowakami.Dużo krytyczniej Polacy oceniają stosunki z Białorusią i Rosją. W przypadku relacji polsko-białoruskich oceny negatywne formułowane są prawie trzykrotnie częściej niż pozytywne (44% negatywnych wobec 15% pozytywnych). Stosunki z Rosją pozytywnie ocenia natomiast tylko 5% badanych, a negatywnie - aż 79% respondentów.
Palikot pytany, czy w chwili wybuchu wojny uciekłby za granicę mówi:- Nie. Zostaję i wzywam do czynnego oporu. Ale nie walczę za kraj, nie pozwalam na rozlew krwi – przekonuje, zapewniając, że synów nie „puściłby na wojnę”.
Zakopiańska policja o godzinie 1 w nocy zatrzymała w centrum miasta Zakopane kompletnie nagiego turystę z Wielkiej Brytanii. Mężczyzna spacerował po ul. Kościuszki nieopodal Krupówek ubrany jedynie w ... skarpetki.
Opinię o ziemniaku popsuła wieloletnia tradycja, w której przede wszystkim występował obok mięsa i był bestialsko ulepszany tłustymi sosami. Stąd wzięła się niechlubna opinia, że tuczy. A to przecież nieprawda!!!
Siemoniak stwierdził też, że zapowiadane szkolenia ukraińskich żołnierzy mogą odbywać się w Polsce.
Mężczyźnie grozi grzywna i rok więzienia.
Pod apelem podpisał się m.in. przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner oraz inni republikańscy oraz demokratyczni liderzy izby niższej amerykańskiego Kongresu.
Coraz więcej ludzi starszych, mimo posiadania licznej rodziny, ląduje w domach starców. Niewielu jest w stanie przyjąć na siebie ciężar opieki nad zniedołężniałymi dziadkami czy rodzicami. Nic dziwnego, jest to bardzo uciążliwe, wymaga rezygnacji z siebie, poświęcenia. Spod krzyża – większość ucieka, zostają nieliczni.
List trafił także do przewodniczącej rady miasta. Jak pisze "Gazeta Wyborcza" autorzy chcą, by radni odrzucili wniosek radnej Agaty Wojdy z PO, która wnioskuje o nadanie w Kielcach imienia zmarłego byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego rondu lub ulicy.
Rozbawiają mnie nasze dyżurne panie feministki. Bo trudno im dogodzić. Ileż to krzyczą, że nie ma kobiet w polityce. Walczą jak lwice o parytety i ustawę suwakową. Nawołują kobiety do zaangażowania. Niech w końcu rzucą gary w kąt i przyjdą tworzyć politykę. Zamiast rodzić dzieci, niech walczą ze stereotypami. Bo tylko kobiety tak zmienią rzeczywistość, że będzie niestereotypowo, równościowo. Po prostu raj.
Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest po prostu dokumentem złym i zbędnym w naszym systemie prawnym. Niejednokrotnie eksperci, choćby z Ordo Iuris, wykazywali jego sprzeczność z polską konstytucją, a także ideologiczne osadzenie problemu przemocy w kontekście „walki płci”. Rozwiązania, jakie konwencja proponuje, w dużej mierze już są w naszym kraju realizowane. A nadzieja, jakoby przemoc została całkowicie wyeliminowana wraz z ratyfikacją dokumentu, to mrzonka. Czego przykładem są kraje, które wdrożyły u siebie rozwiązania unijne. Najwięcej przemocy kobiety doświadczają w krajach skandynawskich (Dania – 52%, Finlandia – 47%, Szwecja – 46%), średnia unijna to 33%. Według Raportu Agencji Praw Podstawowych Polska na tle całej Unii Europejskiej odznacza się najniższym wskaźnikiem przemocy doświadczanej przez kobiety od obecnego lub byłego partnera. Jesteśmy państwem o najniższym odsetku przypadków stosowania przemocy fizycznej lub s
Jacek Saryusz-Wolski przyznał, że wybuch pełnowymiarowej wojny na Ukrainie jeszcze w kwietniu, gdy obeschną pola i drogi, jest bardzo prawdopodobny. - Jest to scenariusz potwierdzony przez szereg wywiadów zachodnich i jako wiarygodny podawany przez kwaterę główną NATO”. Saryusz-Wolski podkreślił, że na Ukrainie stacjonuje dziś już 41 tys żołnierzy rosyjskich: „29 tys. na Krymie, 12 tys. we wschodniej Ukrainie, plus "przebierańcy", a także ok. 12 tys. komandosów utrzymywanych przy granicy i gotowych do szybkiego przerzucenia”. Co ważne, tzw. :zawieszenie broni” czyli porozumienie z Mińska wcale nie zatrzymało przerzutu rosyjskiego sprzętu wojskowego dla separatystów.