Wiadomości
Przyłapałem się na wzruszeniu, a to mi się niezwykle rzadko zdarza, gdyż twardym trzeba być, jak Roman Bratny. Wzruszyłem się zupełnie bez sensu, co może się wydać obrazoburcze, zwłaszcza gdy podam powód. Zobaczyłem rodziny smoleńskie, w tym Generałową Błasik, przed budynkiem prokuratury, tej samej, w której pogwałcono nie tylko uczucia bliskich ofiar, ale zgwałcono polską rację stanu. Generałowa Błasik z ulgą i nadzieją w głosie mówiła, że w końcu prokuratura zaczyna normalnie działać i nie zajmuje się poniewieraniem Polaków, tylko dąży do wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Swoje w życiu przeszedłem i ciągle przechodzę, szczególnie szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości uprzejmie mnie doświadcza, jednak moje przejście są absolutnie niczym w porównaniu z tragedią takich ludzi, jak Pani Błasik, żon, matek i dzieci opłakujących śmierć najbliższych. Cóż jest zatem nienormalnego we wzruszeniu? Nienormalne, a wręcz patologiczny jest powód, bo fakt, że polska prokuratura po 6 la