Kłamstwo Wałęsy położyło się cieniem na całym pokoleniu
Po raz pierwszy usłyszałem to nazwisko w sierpniu 1980 roku. Miałem wtedy 18 lat i niewiele wiedziałem o świecie. Pomysł, żeby Polska była niepodległa wydawał mi się egzotyczny, ale kuszący. Ten gość z wielkim długopisem budził nadzieję. Półtora roku później, kiedy nosiłem ulotki i gazetki, kiedy uczestniczyłem w demonstracjach skandując jego imię, był dla mnie symbolem oporu. Kiedy dostawał Nobla byłem dumny, bo to był Nobel także dla mnie. Przez cały okres władzy Jaruzela wiedziałem, że jest „Lechu”, a „Solidarność nie da się podzielić, ani zniszczyć”. To pomagało żyć.