Wiadomości
„Kiedy wchodziłem do prokuratury, prezes Kaczyński powiedział, że Tusk ma się czego bać, dlatego będzie przesłuchiwany w prokuraturze. Otóż nie mam się czego bać i prezes Kaczyński mnie nie przestraszy, niezależnie od tego, w jak zaciekły sposób będzie starał się mnie dopaść. Nie pomoże mu w tym ani prokuratura ani inne sposoby dokuczania mi czy wiadomo o co chodzi. Wiem jakie są moje obywatelskie prawa i obowiązki. O tym wiele razy mówiłem i dlatego w uzgodnieniu z prokuraturą, kiedy będzie taka potrzeba, będę starał się rozmawiać i wyjaśniać sprawy dot. tego śledztwa” - stwierdził Donald Tusk tuż po tym jak opuścił budynek Prokuratury Krajowej, gdzie był przesłuchiwany przez 8 godzin.