Kremlowskie matrioszki. Rosyjski ślad w Polsce
„Cały świat to Kreml, a ludzie w nim żyjący – to jego agenci” – tak mógłby dziś napisać Wiliam Szekspir, obserwujący histerię, jaka podnosi się każdorazowo w środowisku blogerów i dziennikarzy przy okazji różnych nieprzyjemnych incydentów, jaki zdarzają się na obszarze postsowieckim. To trochę tak, jak w owej słynnej historii o chłopcu, który cały czas krzyczał: wilk, wilk. Na Ukrainie dyskutuje się teraz zawzięcie na temat autentyczności planu operacji „Korbowód” i o szczerości zachowania Nadiji Sawczenko. Taki „biały szum” często odwraca uwagę od prawdziwego działania kremlowskich agentów wpływu. Tutaj jednak chciałbym zwrócić uwagę na działalność „rosyjskiego lobby” w innym postkomunistycznym kraju, którego społeczeństwo tradycyjnie nastawione jest bardzo antyrosyjsko, a mówiąc precyzyjniej – nastawione jest wrogo wobec rosyjskiego imperializmu. To jedyna nie-sowiecka republika, gdzie kocha się Wysockiego i gdzie odbywają się wieczory pamięci Okudżawy. Chodzi o kraj, dziś już człone