Czy palenie marihuany to grzech?
Czy paląc marihuanę zawsze grzeszymy? Do czego może nas to zaprowadzić? Ten trudny problem wyjaśnia dominikanin, o. Jacek Szymczak.
Kategoria
Podkategoria: Kościół
Czy paląc marihuanę zawsze grzeszymy? Do czego może nas to zaprowadzić? Ten trudny problem wyjaśnia dominikanin, o. Jacek Szymczak.
Kobieta, której świadectwo omawiamy, urodziła się w rodzinie Świadków Jehowy, w którym o Bogu mówiono w zniechęcający sposób, jakby był on bezwzględnym katem. Ten nieprawidłowy obraz Boga spowodował jej dalsze niszczące poszukiwania, podczas których kobieta zabrnęła środowisko fanów muzyki satanistycznej. Na szczęście Jezus w porę przyszedł jej na pomoc i teraz prowadzi ona szczęśliwie życie duchowe jako katoliczka.
Kościół zawsze podkreślał, że w nawróceniu charakterystyczne są trzy aspekty: skrucha, wyznanie grzechów oraz zadośćuczynienie, czyli to, co większość ludzi nazywa dzisiaj pokutą. Przybierają one różne formy zależnie od tego, czy penitent przystępuje indywidualnie do sakramentu pojednania, czy też uczestniczy we wspólnotowym celebrowaniu.
Wielu penitentów często wyznaje to, co tak naprawdę nie jest ich grzechem, lub wyznaje fałszywe grzechy, za które nie mogą uczciwie żałować, dostrzegają bowiem, że – w takiej samej sytuacji – wkrótce znów je popełnią.
W Newark w stanie New Jersey pobito katolickiego biskupa podczas mszy świętej. Ks. bp Manuel A. Cruz został w sobotę napadnięty przez 48-letniego mężczyznę.
Według Christophera A. Ferrary, publicysty pisma "The Remnant" problem związany z Amoris laetitia nie dotyczy tylko jednego przypisu o rozwodnikach, ale "całego rozdziału VIII, który jawnie stara się wprowadzić etykę sytuacyjną i nadrzędność indywidualnego sumienia do nauczania katolickiego o powszechnie wiążącym, nienaruszalnym i bezwyjątkowym charakterze negatywnych zasad prawa naturalnego, w tym – nie cudzołóż".
"Niespokojne jest serce moje, póki nie spocznie w Tobie" - tę prawdę odkrytą przez św. Augustyna można zastosować do wielu życiorysów współczesnych. Po jakich drogach błąka się myśl człowieka, gdzie w swych poszukiwaniach odpowiedzi dochodzi, a gdzie ją definitywnie znajduje - możemy odczytać, w życiu współczesnego lekarza francuskiego Maurice Caillet.
„Największą siłą dzisiejszego Kościoła są małe, prześladowane wspólnoty lokalne” – powiedział Papież na Mszy w kaplicy Domu św. Marty. Nawiązując w homilii do czytanego dziś fragmentu 11 rozdziału Listu do Hebrajczyków mówił o pamięci, bez której nie ma nadziei.
Obecny metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski kilka lat temu spotkał się z młodzieżą z Chrześcijańskiego Centrum Młodzieżowego. Młodzież zadała biskupowi kilka istotnych pytań o wiarę we współczesnym świecie i o szerzący się ateizm. Przypominamy odpowiedzi arcybiskupa z tamtego spotkania.
Heretyków trzeba upominać: wymaga tego łagodność, miłosierdzie i troska o błądzących. Jednak gdy heretyk zapamiętale trwa w błędzie, tolerancja musi mieć kres. Kościołowi zagraża dziś wiele herezji i błędów - stale zwraca na to uwagę wielu prominentnych i świętych kardynałów oraz biskupów. Warto przy tej okazji sięgnąć do myśli św. Tomasza z Akwinu, który wyjaśniał, jak należy postępować z odstępcami od wiary katolickiej. Zwróćmy przy tym uwagę nie tyle na konkretne kary, które proponuje Tomasz, ale na pewną zasadniczą drogę, którą Kościół, a zatem wszyscy wierni, powinni podążać w walce z błędami: drogę łagodności i miłosierdzia, ale i surowości oraz gorącej troski o zbawienie wszystkich katolików.
Pragnę podzielić się problemami, które głęboko leżą w moim sercu. Dziękuję za modlitwy w intencji mojej żony - świadka Jehowy. Myślę, że życie przy boku kogoś z organizacji Strażnica, oprócz cierpień, jest też cennym doświadczeniem. Mnie osobiście dało to bardzo dużo. Po pierwsze: sięgnąłem po Biblię zaintrygowany wypowiedziami świadków Jehowy. Po drugie: ogromna chęć udowodnienia im błędów i fałszerstw sprawiła, że sam głęboko zacząłem rozważać teksty święte.
Ksiądz Paweł Bortkiewicz (członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Andrzeju Dudzie) w felietonie dla Telewizji Trwam nie żałuje mocnych określeń pod adresem rzekomej opozycji. Nazywa ją po prostu bandą przygłupów. I choć to bolesne, to trudno odmówić temu stwierdzeniu po prostu prawdziwości...
Drodzy Archidiecezjanie!Po raz pierwszy przeżywam radość, a zarazem zaszczyt w taki właśnie sposób zwrócić się do Was, Umiłowani wierni Kościoła Krakowskiego, cząstki świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła, skupionego w wierze i miłości wokół Ojca Świętego Franciszka. Wypowiadając te słowa, całym mym sercem pragnę objąć wszystkich, którzy należą do Archidiecezji Krakowskiej i którzy ją tworzą: księdza kardynała Stanisława Dziwisza, księży biskupów pomocniczych, kapłanów, osoby życia konsekrowanego, wiernych świeckich: dorosłych, młodzież i dzieci. Szczególnie serdeczną myślą obejmuję wszystkich chorych i cierpiących, którzy niekiedy z heroicznym poddaniem się woli Bożej uczestniczą w tajemnicy Chrystusowego Krzyża. Witam Was wszystkich i bardzo serdecznie pozdrawiam!Czynię to nazajutrz po uroczystym ingresie do Katedry wawelskiej i formalnym podjęciu posługi pasterskiej w Archidiecezji Krakowskiej. W dniu wczorajszym dopełnione zostały wszystkie przewidziane prawem kanonicznym
Osobiste świadectwo dr Glorii Polo, żony, matki, katoliczki, osoby poważanej i wpływowej. Wiedzie ona życie, jak mniema, przykładne, a nawet święte. Gdy nagle 5 maja 1995r. zostaje trafiona przez piorun.