O. Placyd Koń OFM: Czy Biblia może być narzędziem Antychrysta? - zdjęcie
28.01.17, 20:00fot: Youtube

O. Placyd Koń OFM: Czy Biblia może być narzędziem Antychrysta?

Mały Poradnik Grzesznika

Tomasz Wandas, Fronda: Czy samo Pismo Święte, jego lektura i zachowywanie praw w nim zawartych wystarczy do zbawienia?

o. Placyd Koń OFM: Jeśli w tym pytaniu chodzi o to, czy protestanci wyznający wystarczalność samego Pisma św. („sola Scriptura”), mogą być zbawieni, odpowiedź brzmi oczywiście: „Tak”. Ktoś, kto w sumieniu jest przekonany, że wszystkie odpowiedzi na pytanie dotyczące życia, wiary i zbawienia znajdzie w Piśmie św., i stara się uczciwie odczytać przesłanie zawarte w świętych Księgach i według tego przesłania żyć, znajduje się na drodze prowadzącej do zbawienia.

W tym miejscu może pojawić się pytanie: Czy to znaczy, że Kościół nie jest potrzebny? Nie, tego nie chcę powiedzieć. Właściwe odczytanie Pisma św. powinno prowadzić do Kościoła, bo przecież zawiera ono stwierdzenie, że [Kościół] jest „filarem i podporą prawdy” (1 Tm 3,15). Oprócz tego trzeba pamiętać o słowach św. Piotra: „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia” (2 P 1,20 BT). „Prywatne” przeciwstawione zostało „publicznemu, należącemu do wspólnoty”, którą tu nie jest nic innego, jak wspólnota Kościoła powszechnego. To Kościołowi przysługuje prawo ostatecznego interpretowania Pisma św., jak o tym przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego:

„’Zadaniem egzegetów jest pracować według tych zasad nad głębszym zrozumieniem i wyjaśnieniem sensu Pisma świętego, aby dzięki badaniu przygotowawczemu sąd Kościoła nabywał dojrzałości. Albowiem wszystko to, co dotyczy sposobu interpretowania Pisma świętego, podlega ostatecznie sądowi Kościoła, który ma od Boga polecenie i posłannictwo strzeżenia i wyjaśniania słowa Bożego’ (Sobór Watykański II, konst. Dei verbum, 12). ‘Nie wierzyłbym Ewangelii, gdyby nie skłaniał mnie do tego autorytet Kościoła katolickiego’ (Św. Augustyn)” (KKK 119).

Co więcej, prywatne wyjaśnianie Pisma św. bez przyjmowania interpretacji Kościoła może prowadzić ku zgubie, przed czym przestrzega właśnie Pismo św. ustami św. Piotra: „Są w nich [Listach św. Pawła] trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę” (2 P 3,16 BT). „Zguba” oznacza tu nie jakąś drobną stratę, ale „zgubę wieczną, zagładę, zatracenie”. Jest to samo słowo, które w Flp 1,28 przeciwstawione jest „zbawieniu” („I w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga”), a w Ap 17,8 oznacza wieczny los Bestii („Bestia, którą widziałeś, była i nie ma jej, ma wyjść z Czeluści, i zdąża na zagładę”).

Dlatego Kościół z jednej strony zachęca do lektury Pisma św., bo nie zna Chrystusa, kto nie zna Pisma św. (św. Hieronim); Pismo św. jest pomocne w modlitwie i medytacji, jest światłem na naszych drogach, dzięki któremu uczymy się, jak prowadzić dobre życie, czyli jak być naśladowcami Chrystusa. Z drugiej strony Kościół przestrzega przed możliwymi błędami biblijnej egzegezy, także tej uprawianej przez doktorów teologii, o czym przypomniał Ojciec św. Benedykt XVI w swoim dziele „Jezus z Nazaretu”, część I, a są to sprawy niezwykle ważne, co chodzi tu o obraz Boga i obraz Chrystusa:

„Diabeł okazuje się znawcą Pisma, który potrafi dokładnie zacytować Psalm. Cała rozmowa tej drugiej pokusy wygląda rzeczywiście jak spór dwóch uczonych w Piśmie: diabeł występuje jako teolog – zauważa Joachim Gnilka. Wladimir Sołowjow wprowadził ten motyw do swej ‘Krótkiej opowieści o Antychryście’: Antychryst otrzymuje na uniwersytecie w Tybindze honorowy tytuł doktora teologii; jest wybitnym biblistą. W ten sposób Sołowjow drastycznie wyraził swój sceptycyzm w stosunku do pewnego typu erudycji biblijnego tamtych czasów. Nie jest to ‘nie’ wobec naukowego wykładu Biblii, lecz wysoce zbawienne i konieczne ostrzeżenie przed możliwymi jej błędnymi drogami. Wykład Pisma Świętego może w rzeczywistości stać się narzędziem Antychrysta. (…)

Teologiczny spór pomiędzy Jezusem i diabłem jest dysputą dotyczącą wszystkich czasów na temat właściwej interpretacji Pisma, a jej podstawowym problemem hermeneutycznym jest problem obrazu Boga. Spór o interpretację jest koniec końców sporem o to, kim jest Bóg. To zmaganie się z problemem obrazu Boga, z którym mamy do czynienia w dyskusjach nad poprawną interpretacją Pisma, znajduje jednak konkretne rozstrzygnięcie w obrazie Chrystusa…” (http://www.fronda.pl/blogi/okruchy-przede-wszystkim-z-bochenka-slowa-bozego/biblia-w-rekach-antychrysta,33456.html )