Ks. Szostek: Separacja może ratować małżeństwo, zdrada nie być jego końcem
Jeżeli współmałżonek jest bity i poniżany, a dzieci krzywdzone i żyjące w strachu i druga strona nie ma się już siły do życia w takim chorym związku małżeńskim, to czy Kościół poparłby w takim wypadku separację małżonków? Rozwód w świetle prawy cywilnego dla kościelnej strony nie jest tożsamy z rozwiązaniem małżeństwa w sensie kościelnym. Kościół nie jest aż tak niemądry, aby nie znał sytuacji bolesnych. Lekarstwem akceptowanym w Kościele jest separacja. Życie osobno. Nie rozłąka, ale następny związek małżeński jest kwalifikowany jako grzech. Jeśli się okaże, że rzeczywiście przed ślubem było dobrze, a w małżeństwie zachowanie współmałżonka zupełnie inne, to być może są podstawy do zakwestionowania ważności małżeństwa. Bo może było to oszustwo, zatajenie czegoś istotnego. Można zwrócić się do sądu kościelnego o stwierdzenie nieważności związku. To nie jest zakończenie ważnego małżeństwa, tylko stwierdzenie, że od początku kanonicznie był nie ważny.