Ks. Henryk Zieliński: Są celebryci, którzy cierpią przez presję środowisk LGBT
- To efekt tego, że środowisko aktorów było przez ostanie lata zachęcane do pełnienia roli Zagończyków konfliktu politycznego. Oni wczuli się w rolę, przestali wyczuwać, gdzie kończy się granica dobrego smaku, bo wiedzą, że i tak będą oklaskiwani. To efekt trzyletniego pchania ich w tym kierunku. Przypomnijmy sobie dowcipy z Tupolewa pana Stuhra. Wstrząsający był widok widowni, gdzie były osoby znane z zacnych dzieł, które autoryzowały to - powiedział w „Salonie Dziennikarskim” Piotr Semka, komentując akcję "Nie świruj, idź na wybory"