Wiadomości
„Jest oczywiste, że Biały Dom jest świadom, iż właśnie teraz Rzym stanowi niebezpieczny nieznany czynnik w światowej konfrontacji USA i Chin. Z zagranicznej perspektywy zarówno Watykan, jak i rząd włoski muszą wydawać się niezdecydowani, zdezorientowani i w zamęcie. Zarówno jedni, jak i drudzy wystawili się na wpływy chińskie, odrobinę tak jak uczniowie czarnoksiężnika” – komentuje na łamach „Church Militant” Antonio Socci wizytę Mike’a Pompeo, amerykańskiego sekretarza stanu, w Watykanie i jego spotkanie z papieżem Franciszkiem.