Tylko u nas
- Szef NATO chwali, bo co ma powiedzieć, ale sami Ukraińcy przecież zapowiadali co innego, a mianowicie, że będzie szybka, skuteczna ofensywa, która przebije się przez linie rosyjskie, dotrze do Morza Azowskiego i odetnie ugrupowanie na Krymie. Po takim odcięciu planowano ustawienie w tamtym rejonie systemów rakietowych dostarczonych przez Stany Zjednoczone, w których zasięgu znajdą się drogi logistyczne, most kerczański, mosty kolejowe łączące z terytoriami okupowanymi na północy. Taki był koncept. Czy to się wydarzyło? Nie. A mamy wrzesień i do błota, deszczy i śniegu zostało około dwóch miesięcy. Czy w tym czasie uda się dotrzeć armii ukraińskiej do Morza Azowskiego? Moim zdaniem jest to mało prawdopodobne. Jak do tego podchodzą Amerykanie? Warto chociażby spojrzeć na długofalowość dostaw i ich terminy, które podają. To wydaje się wskazywać na planowanie wojny długiej, a nie jej szybkie jej zakończenie - mówi w rozmowie z serwisem Fronda.pl Andrzej Talaga.