Terlikowski: Syty Zachód powinien być solidarny z uchodźcami. I Polska też
Tłumy uchodźców koczujących na dworcach w Rzymie czy Mediolanie to nie tylko problem polityczny (i to długofalowy), ale także moralny i religijny. Pytanie o to, jak zachować się wobec nich, czy (a może jak) otworzyć swoje drzwi (wiedząc, jak to może się skończyć) i ugościć uciekinierów do lepszego życia i bezpieczeństwa czy też celebrować własne poczucie bezpieczeństwa, nie powinno być rozważane tylko na poziomie czystej polityki, realizmu i własnych interesów. To problem o wiele głębszy, stawiający nas wobec pytania o solidarność, chrześcijańskie poczucie braterstwa, ale także hierarchię obowiązków? Nie ma tu prostych odpowiedzi.