Leszek Sosnowski: Pluralizm w mediach to wielki fałsz. Tylko zasada proporcjonalności jest uczciwa.
To powinno się wydarzyć, owszem, ale 30, 40 albo 50 lat temu, w czasach PRL-u. Już wówczas Europejska Wspólnota Gospodarcza powinna była rozpocząć monitorowanie zarówno praworządności, jak i mediów w Polsce. EWG, które przekształciło się w 1993 roku w Unię Europejską, jakoś jednak nie miało żadnej ochoty cokolwiek tu kontrolować, a wówczas naprawdę było co! Może zresztą i dobrze, iż nie monitorowali. Skoro bowiem teraz rozlega się tak straszny jęk cierpienia komisarzy unijnych z powodu zamachu na pluralizm w polskich mediach, to wówczas kontrolerzy z EWG mogliby zejść z tego świata na gwałtowny zawał. Wtedy bowiem funkcjonowała jedna, jedyna telewizja oraz jedno, jedyne radio i choć miały w sumie kilka programów, wszystko to było pod najściślejszą, dziś wręcz niewyobrażalną, kontrolą władzy. Gazet było trochę więcej, ale też miały jednego decydenta i nadzorcę, tego samego zresztą co radio i telewizja.