Komisja Europejska zdecydowała wczoraj o wszczęciu procedury sprawdzania praworządności w Polsce. Procedura ta nie ma w istocie właściwego umocowania w traktatach unijnych, ale... cóż, komisarzom to nie przeszkadza.
Teraz media lewicowe i liberalne zwalają winę na... Zbigniewa Ziobrę! Tak: Chociaż to właśnie te media, Komitet Obrony Demokracji oraz hucpiarska opozycja nakręcają nagonkę na Polskę, wszystkiemu winien ma być minister Ziobro...
Taką tezę postawiła korespondentka RMF FM w Brukseli. Pisze na swoim blogu:
PiS już rządzi, powinien więc mówić do wszystkich, a nie tylko do swoich wyborców(...). Nie da się jednocześnie oczekiwać przychylności czy pobłażliwości (np. odroczenia procedury nadzoru) a jednocześnie pisać aroganckie listy".
"Z mojej rozmowy z Timmermansem wynika, że to właśnie niemerytoryczna odpowiedź Zbigniewa Ziobry na jego list z 23 grudnia była decydująca dla ostatecznego podjęcia tej niekorzystnej dla Polski decyzji o rozpoczęciu procedury" - dodaje dziennikarka.
Chodzi tutaj o bardzo ostry (w ocenie wielu bliskich PiS-owi a nawet samych polityków PiS rzeczywiście zbyt ostry) list, w którym Ziobro odwoływał się do nadzoru niemieckiego z czasów II wojny światowej.
"Postawiłem w swoim liście bardzo precyzyjne, prawnicze pytania i oczekiwałem precyzyjnych odpowiedzi - powiedział mi Timmermans. A przypomnę, że Ziobro w swoim liście apelował do komisarza, żeby nie pouczał, a sam to robił w co drugim zdaniu" - miał mówić dziennikarce Timmermans.
A więc to już nie wina KOD, Gazety Wyborczej, Tuska, Schetyny i Petru... Nie, wszystko przez Ziobrę! Cóż... pogratulować lewicy dobrego samopoczucia. KE będzie nadzorowała Polskę, a oni robią sobie po prostu jaja...
wbw
