Wiadomości
„Wybacz, ale operujemy w obrębie innych horyzontów światopoglądowych i aksjologicznych. Dlatego porozumienie między nami nie jest możliwe. Nie w tej chwili w każdym razie. Możemy co najwyżej licytować się w co bardziej złośliwych uwagach, obrzucać wyjątkami z tzw. uznanych autorytetów albo – co gorsza – „obsobaczać” wzajemnie coraz to wymyślniejszymi wyzwiskami. Nie zrozumiemy się, bo żyjemy w innych światach, na niespokrewnionych jakby wyspach realności, na których inne całkiem panują wartości i zasady”. Taka myśl – wypowiedziana na głos lub nie – towarzyszy mi ostatnio coraz częściej i to także w stosunku do ludzi, którzy jeszcze niedawno wydawali mi się bliscy wrażliwością i posiadanym ogólnym rzeczy obrazem. Nie jest to, jak sądzę, tylko mój problem: wiele osób się na niego skarży i na rozmaite sposoby – i z różną intensywnością - przeżywa. Jedni reagują gniewem i agresją, inni, ironią czy cynizmem, jeszcze inni smutkiem i szarą rezygnacją. Taki w każdym razie przyszedł moment w na