Znalezione w internecie:Terlikowski patrzy na Jezusa, czyli...
Jak to się okazało wczoraj, rynek książki nie służy temu, o czym myślą przychodzący nam czytelnicy. Ja sam do wczoraj sądziłem, że służy po większej części propagandzie, przez co właśnie obecne są na nim takie freaki jak Twardoch i Bonda. A tu niespodzianka, może być gorzej, jedna pani za pomocą książek sprzedaje markowe ciuchy w drugim obiegu. Czy to nie jest coś niesamowitego? I jeszcze wspomaga ją w tym prezydentowa Kwaśniewska. Ludzie przychodzą na targi i wydaje im się, że jedynym powodem istnienia tych książek są emocje czytelników. Chodzą pomiędzy straganami, robią mądre miny i wdają się w dyskusje.