O prawdziwej naturze „Czarnego protestu” i o różnicach nie do pogodzenia między jego uczestnikami, a obrońcami życia w rozmowie z naszym portalem mówi dziennikarz i publicysta Witold Gadowski.
Fronda.pl: Wczorajsze demonstracje w tzw. "Czarny poniedziałek" zebrały rzesze ludzi. Czy możemy się spodziewać kolejnej fali lewicowych manifestacji wywołanych dyskusją o prawie aborcyjnym?
Witold Gadowski: Zacząłbym od nakreślenia samego problemu dotyczącego prawa aborcyjnego. Wydaje mi się, że jest to problem nierozwiązany w całym świecie. My również nie znajdziemy kamienia filozoficznego w formie prawnej, która mogłaby problem aborcji rozwiązać lepiej, niż rozwiązane jest to do tej pory. Katolicy, ludzie wyznający szczerze światopogląd katolicki wiedzą, że życie jest święte od momentu poczęcia aż do śmierci. Tutaj nie ma żadnych wyjątków, jest to prosta zasada. Ludzie niewierzący w Boga mają odmienny pogląd. Dyskusja między tymi grupami zawsze będzie się toczyć. Wywoływanie tego tematu w tym czy innym momencie może być motywowane tylko nadzieją na sprowokowanie awantury politycznej.
Co świadczy o takich właśnie intencjach?
Nie stało się bowiem nic takiego, co uprawniałoby środowiska lewicowe do wzmagania ofensywy. Ani nie zaostrzono prawa, ani nie toczy się zaawansowana dyskusja nad jego zaostrzeniem. Należy się więc zastanowić, o co tak naprawdę chodzi. Chodzi o zmobilizowanie wszystkich przeciwników obecnego rządu i prezydent do podjęcia wszelkich kroków, by obalić legalnie panującą w Polsce władzę. Do tego wykorzystuje się cynicznie problem prawodawstwa dotyczącego aborcji. Jest to cyniczna gra.
Rzeczywiście, patrząc na hasła wygłaszane przez uczestników i organizatorów protestów, nietrudno zauważyć, że ci ludzie w wielu przypadkach nie czytali projektu ustawy proponowanego przez Ordo Iuris… O antyrządowym charakterze protestów mówił też szef MSZ Witold Waszczykowski.
Przeważnie brały w nich udział niewiasty w wieku już nie prokreacyjnym. Tym samym uczestników tych manifestacji w większości poruszany problem już nie dotyka. Więc tym bardziej świadczy to o tym, że jest to pretekst. Świadczy to jednak również o bardzo słabym programie i napędzie ideowym przeciwników obecnych władz. Bo skoro należy już wyciągać tak stare problemy i problemy, nad którymi nieustannie toczy się dyskusja, żeby rozpocząć konflikt, to jest to świadectwo słabości. Paliwo Trybunału Konstytucyjnego już się wyczerpało, więc należy znaleźć kolejne, na którym będzie można wzmagać antyrządową histerię.
<<ROK ZE ŚWIĘTĄ HILDEGARDĄ - KALENDARZ PEŁEN PORAD DLA DUCHA I CIAŁA W GALERII HANDLOWEJ FRONDY>>
<<ROK ZE ŚWIĘTĄ HILDEGARDĄ - KALENDARZ PEŁEN PORAD DLA DUCHA I CIAŁA W GALERII HANDLOWEJ FRONDY>>
Pytanie, na jak długo to „aborcyjne” paliwo wystarczy i czy środowiska opozycyjne i lewicowe rzeczywiście mogą coś na tym zbudować? We wczorajszych protestach według danych policji uczestniczyło 100 tys. ludzi, ale czy nie będzie to jednorazowy wyskok?
Ja patrzę na to z perspektywy zwykłego człowieka, którego to absolutnie nie obchodzi. Zwykły mieszkaniec Polski jest dziś zainteresowany tym, by utrzymane było bezpieczeństwo kraju, by istniał bezpieczny system socjalny, by powstawały miejsca pracy i by można było normalnie żyć. Awantura o prawo aborcyjne to wytrych, który zawsze się pojawia w momencie, gdy nie ma nic innego do powiedzenia. Gdy nie można zaproponować rozwiązań alternatywnych wobec tych płynących ze strony władzy. Nie mówię, że obecna władza jest idealna, ale chciałbym, aby opozycja potrafiła przedstawić realny pomysł na to, jak usprawnić te działania, albo zmienić. A nie rozpoczynała dyskusję, która nie interesuje zwykłych obywateli.
Dziękuję za rozmowę.

