Terlikowska: Czy feministki są kobietami? - zdjęcie
06.04.16, 16:50

Terlikowska: Czy feministki są kobietami?

22

To prowokacyjne pytanie o to, czy feministki są jeszcze kobietami, jak najbardziej ma sens. Ma sens, ponieważ feminizm, szczególnie ten w wydaniu lewicowo-radyklanym (a nie chrześcijańskim, o który upominał się Jan Paweł II), podeptał chyba wszystkie cechy i atrybuty, które przypisywane są kobiecie. Jakby na złość próbuje on stworzyć jakąś istotę, która jeśli nawet z wyglądu przypomina kobiety (co dziś nie jest już tak oczywiste), bo nosi sukienki i szpilki, to swoim zachowaniem, poglądami całkowicie kobiecości przeczy.

Jeśli w przedszkolu zadalibyśmy pytanie kilkulatkom, z czym kojarzy im się słowo „kobieta”, idę o zakład, że pierwszym skojarzeniem będzie „mama”. To całkiem naturalne, bo to najbliższa dziecku osoba, a samo słowo mama niesie ze sobą pozytywny przekaz (nawet w sytuacji np. alkoholizmu matki dziecko instynktownie matkę usprawiedliwia, kocha ją mimo jej picia). Bo bycie matką to istota kobiecości. Możemy temu zaprzeczać, możemy wymyślać niestworzone teorie, ale natury oszukać się nie da. W kobiecie wszystko nastawione jest na dawanie życia i podtrzymywanie tego życia, na każdym możliwym poziomie – od fizycznego do psychicznego. Postawa macierzyńska charakteryzuje  więc każdą kobietę, także tę, która fizycznie nie rodziła. W postawie tej zawiera się otwartość na drugiego człowieka, na relacje, chęć pomocy. Feministki z kolei wypierają ten aspekt, tym samym przeczą własnej naturze. „Kobiety, które odrzucają powołanie opiekowania się słabszym (…) są smutne, złe, zazdrosne, rozczarowane, poirytowane. Są wewnętrznie rozdarte” – pisze Constanza Miriano. Zaprzeczenie własnej istocie wiąże się więc z agresją nakierowaną na te kobiety, które o istocie kobiety jako matki mówią głośno. To one są ich osobistymi wrogami, bo symbolizują te wartości, którym feminizm zaprzecza, a za którymi nierzadko podświadomie tęsknią. Dlatego tak bardzo feministki gardzą tymi kobietami, które idąc za głosem własnego serca, zakładają rodziny, rodzą dzieci, wychowują je. Ich postawa burzy bowiem to, co próbują narzucić ruchy feministyczne. I stąd ta wojna kobiet nakręcana przez stronę skrajnie feministyczną. Stąd obrażanie kobiet, stąd ich poniżanie, jako mniej wartościowych i mniej ambitnych. I robią to kobiety, które twierdzą, że walczą o prawa kobiet.

Te prawa to przede wszystkim prawa reprodukcyjne. Mówiąc ich językiem, prawa do własnych macic i do robienia z nimi, co się chce. Innymi słowy walczą o wybór. Tyle że przy okazji zapominają, że mieć wybór to jeszcze za mało. Trzeba jeszcze dokonać właściwego wyboru, co tożsame nie jest. Jak ten wybór wygląda choćby w USA pokazuje raport Forced Abortion in America opublikowany przez Ellliot Instytut. Wynika z niego, że 64 proc. kobiet czuło presję, że muszą wykonać aborcje, prawie 80 proc. nie poinformowano o żadnej alternatywie. W świetle rozmaitych badań trudno też powiedzieć, że aborcja służy kobietom. Jeśli więc feministki chcą walczyć o dobro kobiet, czas zacząć walczyć z aborcją, jako tym czynnikiem, który niszczy kobiety. Niszczy zdrowotnie, fizycznie, psychicznie. Niszczy ich kobiecą wrażliwość. To nie przypadek, że głośno i bez żenady i bez cienia jakiejś refleksji o swoich aborcjach przed kamerami opowiadają głównie feministki. Publicznie zwierzenia Katarzyny Bratkowskiej czy ostatnio Anny Zawadzkiej nie spotkały się z entuzjazmem wielu kobiet, które w jakiś sposób z ruchem feministycznym się identyfikują.

Przeciętna kobieta wie, że ciąża nie bierze się znikąd. Wie także, że w jej brzuchu rozwija się dziecko. To, co dla zdecydowanej większości kobiet jest oczywiste, dla feministek nie jest. Stąd ich narracja sprowadzona do poziomu blastocysty, zlepka komórek czy produktu zapłodnienia. Tylko do tej pory jakoś, choć dwoją się i troją, nie potrafią wyjaśnić, jak to się dzieje, że rodzi się człowiek. Czy to jakieś czary-mary?

Kobiecość na tyle doskwiera feministkom, że tak bardzo się jej wstydzą, że za wszelką cenę chcą być takie jak mężczyźni. Ponoć, to co męskie jest  lepsze, więc do dobrych wzorców trzeba aspirować. Czasem mam wrażenie, że największe szczęście dla tych pań to być „niemal-jak-facet”. O takim ukierunkowaniu feminizmu mówił już przed laty G.K. Chesterton. Przekonywał, że feminista to ktoś, kto „odczuwa niechęć do tego, co najbardziej kobiece”. I takim właśnie przekazem karmią nas różnej maści mniej i bardziej radyklane feministki.  Jeśli do tej niechęci dołożymy postawę przejawiającą się choćby w wulgarnym zachowaniu, okazuje się, że feminizm skupia w sobie niczym w soczewce wszystko to, co męskie, i to w tym najgorszym wydaniu. To wulgarne zachowanie widać wyraźnie  podczas obecnych protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Krzyczące kobiety, niosące wulgarne hasła niewiele mają wspólnego z wizją kobiety promowaną choćby przez wspomniany już feminizm chrześcijański.

Zakręcone na prawie do własnych macic, krzykliwe bojowniczki o możliwość zabijania własnych dzieci – oto feministki. Awantury, krzyki, brak jakiejkolwiek dyskusji-to wszystko powoduje, że kobiety wstydzą się dziś określenia „feministka”. Problemowi temu całą wielką dyskusję parę miesięcy temu poświęciły „Wysokie Obcasy”: „Mam wrażenie, że aby być feministką w naszym kraju trzeba stale szokować kontrowersyjnymi poglądami i walczyć o osobowość prawną macicy. Do ekskluzywnego klubu „prawdziwych” feministek nie dostanie się katoliczka ani gospodyni domowa. Ja również, bo mam w nosie czy moim szefem jest kobieta czy mężczyzna, pod warunkiem, że jest mądry” – pisała we wstępniaku redaktor naczelna.

Feminizm w wersji radykalnej, który wyszedł ze swoich dusznych salek na ulice, nie walczy o kobiety, nie walczy o kobiecość, ani o to, co jest istotą tej kobiecości. Zamiast tego całkowicie ją wypacza, przeinacza, wywraca do góry nogami. Co więc się stało z tymi kobietami, że tak bardzo przeczą swojej naturze? Czy ktoś je skrzywdził, że kobiecość traktują jako piętno, z którym należy walczyć?

Małgorzata Terlikowska 

Komentarze (22):

anonim2016.04.6 17:17
Pierwszy!!!1!
anonim2016.04.6 17:20
Jakie feministki? Większość to normalne kobiety, które chcą mieć jedynie pewność, że nie będą musiały rodzić dziecka po gwałcie albo że to nie ksiądz będzie decydował o ich śmierci kosztem życia płodu.
anonim2016.04.6 17:28
Tak piękny artykuł. Dużo czytałam o ruchu emancypacyjnym i feministycznym. Nie takie były ich pierwsze założenia."Niestety, rewolucja feministyczna rozwinęła się bez porównania dalej i w innym kierunku, niż zakładały to postulaty społeczne." Szkoda, że nie widzą tego feministki, że są okłamywane, traktowane jak rzecz, bo gdyby zdawały sobie z tego sprawę nie głosiłyby takich haseł.
anonim2016.04.6 18:01
Feministki -kobietami! Buuhaha...! Ani na ciele, mózgu i duszy nie są! Baa, nawet zdają się dążyć do takiego świata, w którym kobieta nie jest seksowna, nie wzbudza pożądania, nie kusi :-)
anonim2016.04.6 18:45
Może zbadajmy ile jest kobiecości w Pani Terlikowskiej? @julia_ O sufrażystkach też mówiono, że nie są prawdziwymi kobietami i że mogą się spełniać przez prawa wyborcze swoich mężów i braci.
anonim2016.04.6 18:47
Czy ten artykuł to nie jest gender? Na Frondzie cały czas piszecie, że kobiecość to DNA i nic nie może tego zmienić.
anonim2016.04.6 19:31
Uwielbiam takie dyskusje, co decyduje o prawdziwej męskości lub kobiecości... I podepnę się pod pytanie LiczbyPi, czy to nie gender w wydaniu pani Terlikowskiej?
anonim2016.04.6 19:37
LiczbaPi Dokładnie, artykuł jest zbudowany na genderowym założeniu :)
anonim2016.04.6 19:43
nie rozumiem dlaczego pani Terlikowska ciągle musi dowartościowywać się na tle feministek, lewaczek, aborcjonistek itp. czy nie ma żadnych przemyśleń poza mało merytoryczną krytyką środowisk dla niej obcych. A może uwiera jej kobieca rola w której tkwi i żal jej że nie może, że nie wypada a tak by się może chciało wyjść na chwilę z tej roli błogosławionej żony i matki. Wiele kobiet poddaje się aborcji , często są to przykładne żony i matki, bardzo często gorliwe katoliczki.
anonim2016.04.6 20:33
Feministki? Ta, które znamy, pełne pogardy dla kobiecości i macierzyństwa, to w chłopskim języku nazywają się babsztyle.
anonim2016.04.6 20:36
Agnieszko no cos ci sie pomylilo,jezeli sie poddaje aborcji to juz nie jest gorliwa katoliczka,hahahahahahha
anonim2016.04.6 20:51
julia_ nie napisałam szczerymi tylko gorliwymi. KK wbrew pozorom lubi takich gorliwych katolików co to w tygodniu żonę zdradzą a w niedzielę gorliwie w piersi się biją. Nie łódź my nie dyskutujemy o szczerości postępowania, ale o gorliwości i przylgnięciu do wiary. Gdyby było inaczej czy w kraju w którym 95% stanowią katolicy byłoby tyle zdrad, rozwodów , zbrodni, kradzieży itp? "Przeleć" się po Sejmie ilu w śród tych co im Bóg dopomaga rozwodników .
anonim2016.04.6 21:39
Aż dziw, ale pani Terlikowska cały czas zdaje się nie rozumieć prostej jak but kwestii- nie każda kobieta jest taka jak ona. "nawet w sytuacji np. alkoholizmu matki dziecko instynktownie matkę usprawiedliwia, kocha ją mimo jej picia" To się nazywa współuzależnienie.
anonim2016.04.7 2:43
Nie kazda kobieta bedzie matka, bo Pan Bog ma wobec nas rozne plany. Nie mozemy powiedziec ze te ktore matkami nie byly-sa wybrakowane czy niespelnione. Wiekszosc Swietych-nigdy nie wstapily w zwiazek malzenski czy nie zalozyly rodziny. To nie o to tu chodzi. Feministki naszych czasow zupelnie sfiksowaly I na sile nam wmawiaja ze bycie kobieta to choroba z ktorej sie leczyc trzeba. Z drugiej strony Pani Terlikowska widzi wszystkie kobiety przez swoj pryzmat a spojrzenie musi byc glebsze. Kobieta ma w swoim zyciu rozne role-tak jak mezczyzna. W zaleznosci od jej powolania moze byc fantastyczna mama, geniuszem artysta, zakonnica, lekarzem. Nie zawsze bedzie mama I nie musi byc. Niektorzy w tej roli sie nie spelniaja ale za to kwitna w innej. Tak naprawde kazdy wybor jest dobry, ktory sluzy ogolnemu dobru ludzkiemu , rozwojowi naszych talentow, nie chorej I pustej kompetycji ale checi bycia aktywna I dobra czescia spolecznosci. A to juz jakimi drogami ta osoba do tego dojdzie-to juz ich sprawa. Dopoki innym nie szkodza, a dzialaja dla dobra ogole-to znaczy ze sprawy sie dobrze maja. Jestesmy jedna wielka rodzina-I powinnismy byc dla siebie bardziej wyrozumiali I pomagajacy a nie odgrywac konkurs na wazkosc
anonim2016.04.7 6:14
Hmm...parę dni temu napisałem komentarz,zamieszczony na innym portalu, ale bardzo zbieżny w samej istocie problemy. Choc mi daleko do autorytarnego ducha i języka "hierarchicznego-jedyniesłusznego katolicyzmu", jakim przemawia Fronda, to jednak jako dla "braciszka najmniejszego"", jest i dla mnie w nim miejsce(?) A oto i ten tekst: Problem aborcji jest nie tyle natury prawnej, co mentalnej: globalne rozpowszechniania się postaw irracjonalnych(znamienne są tu opinie ks.prof. Hellera), jako skutek wpływu specyficznych nurtów ideowych, określanych obecnie(w pewnym skrócie myślowym)"lewacką ideologią". Ofiarami tej (dość zakamuflowanej) indokrynacji, są przede wszystkim kobiety, w samej istocie swej kobiecości-matki dającej nowe życie. W demagogicznej retoryce "wolności" i "samospełnienia", degraduje się wartość żony i matki jako "kury domowej", rezygnującej z "samorozwoju". Na to miejsce preferuje się opcję komercyjnego spełnienia, także przy użyciu własnej seksulaności, traktowanej jako przedmiot "handlu" w grze o karierę. Na przeszkodzie tej "wolności" stoi "bachor", jako naturalne następstwo aktywności seksualnej kobiety. Stąd równolegle, w ramach owego lewackiego nurtu, prowadzi się promocję antykoncepcji,a w razie "wypadku przy pracy"-także aborcji. Promowanie takiej postawy wyklucza głębszą refleksję intelektualną i moralną-stąd preferencja postaw irracjonalnych-szczególnie wśród młodego pokolenia. Znamiennym jest fakt, że "wolna miłość" domaga się także wolnego dostępu do narkotyków, no i prawa do aborcji. "Żyj szybko, kochaj(?)mocno, umieraj młodo"-to hasło powielano w ramach propagowania "nowej wolności": żyj, kochaj i umieraj bezpotomnie-kobieta jako matka, jest tu niepotrzebna; tylko gender-towarzyszka do wspólnej zabawy, także seksualnej. Ale czy paragrafami prawa karnego można odwrócić skutki duchowego spustoszenia we współczesnym świecie?
anonim2016.04.7 6:52
Agnieszko,wybacz, ale dalej nie zgodze sie z Toba. Gorliwy katolik bedacy co niedziele na Swiętej Ofierze i w kazde nakazane swieto , przystepujacy regularnie raz w miesiacu do Sakramentu Pojednania i Pokuty( w razie potrzeby nawet czesciej) nie doposci sie takiego czynu,poniewaz tam czerpie sily i tam dostaje pomoc od Boga.U Boga bowiem nie ma rzeczy niemozliwych do rozwiazania.I pisze to z calkowita odpowiedzialnoscia majac siebie na myslii wiele uslyszanych i przeczytanych swiadectw. Ale oczywiscie zgadzam sie z Toba, ze jest mnostwo letnich katolikow,takich od wielkich swiat i takich,ktorzy ida do kosciola,bo tak wypada,bo sasiad idzie i sasiadka,zeby widziala.Nigdy ten kto jest wobec Boga w porzadku, nie popelni grzechu smiertelnego,poprostu sam Pan Bog go od tego ustrzeze.Napisane jest kto w malej rzeczy jest wierny nad wielkimi bedzie postawiony... Tylko Ci ktorym brakuje UFNOSCI i WIARY w BOGA dopuszcza sie aborcji czy beda jej zwolennikami. Ile jest swiadectw ludzi,ktorzy mimo strasznej diagnozy lekarskiej zaufali BOGU i nie zawiedli sie,ile bylo przypadkow kiedy stwierdzono nieuleczalna chorobe poczetego dziecka,a dziecko urodzilo sie zdrowe,ile matek uslyszalo ,ze nie przezyje a przezyly, a te ktore nie przezyly wcale tego po tych 9 miesiacach nie zalowaly. Najbolesniejsze jest to,ze wogole nie liczy sie moralnosc, czlowieczenstwo,a jedynie egoizm doprowadzajacy do zezwierzecenia.bo moralnosc dzis laczy sie tylko z wiara,katolami i "panami w sutannach"
anonim2016.04.7 7:28
Czy zakonnice są zatem kobietami ? "Bo bycie matką to istota kobiecości."
anonim2016.04.7 9:04
jesteś w błędzie , znam mnóstwo ludzi którzy żyją latami w udanych związkach, wychowują dzieci a aborcja pozostaje poza ich wyborami ,wielu nie ma nic wspólnego z KK, ani z żadnym innym , Bóg nie jest im potrzebny by być człowiekiem.
anonim2016.04.7 10:15
"Bóg nie jest im potrzebny by być człowiekiem".Agnieszko no i w tym momencie zrozumialam twoj tok myslenia, szkoda mi ciebie, pamietaj tylko,ze poki zyjesz Milosierny Bog ma dla Ciebie zawsze otwarte ramiona.nie mam juz nic wiecej do dodania
anonim2016.04.7 12:33
@julia_ raczej nie zrozumiałaś mojego toku myślenia , gdybyś go zrozumiała nie byłoby ci mnie żal. Ty po prostu nie dopuszczasz do siebie , że można mieć inny tok myślenia niż wytyczony wiarą w Boga. Co mogłabyś jeszcze do tego dodać? No właśnie nic.
anonim2016.04.7 14:57
@julia_ "Gorliwy katolik bedacy co niedziele na Swiętej Ofierze i w kazde nakazane swieto , przystepujacy regularnie raz w miesiacu do Sakramentu Pojednania i Pokuty( w razie potrzeby nawet czesciej) nie doposci sie takiego czynu,poniewaz tam czerpie sily i tam dostaje pomoc od Boga." Znam takie katoliczki. Katoliczki, które znalazły się w takiej sytuacji, ze względu na którą naprawdę ciężko jest je osądzać. "Nigdy ten kto jest wobec Boga w porzadku, nie popelni grzechu smiertelnego,poprostu sam Pan Bog go od tego ustrzeze." Bóg nie wpływa na wolną wolę, a czasami dla zabawy doprowadza do zapłodnienia podczas gwałtu.
anonim2016.04.8 1:30
Oczywiscie ze feministki sa kobietami-ale kobietami brnacymi w bledzie. Sa zle na caly swiat, na Pana Boga I tak naprawde na same siebie. Wszystko przez to ze nie chca sie pogodzic z fizjonomia swojego ciala a takze z rolami I wymaganiami jakie spoleczenstwo stawia przed kobieta. A przeciez moglo byc o wiele latwiej dla wszystkich..bo Pani Terlikowska to z kolei przegina w druga strone. Dla Pani Terlikowskiej rola kobiety sprowadza sie tylko do roli macicy I kobieta ktorej nie pozostanie matka-kobieta przestaje byc. To tez jest bledne zrozumienie istoty kobiecosci. Otoz wyobrazmy sobie taki scenariusz: Pan Bog stworzyl kobiete I mezczyzne-stworzyl w naturze czystosci-mozna by wyobrazic sobie jako brat I siostra. Pan Bog obdarzyl obie plcie wspanialymi, roznymi talentami, abysmy rozwijali siebie I nasz swiat dla Jego Chwaly I Milosci. Pan Bog pragnie abysmy tylko I wylacznie odkryli wspolzycie seksualne w malzenstwie. Malzenstwo daje nam wylacznosc seksu z nasza druga polowka ale nie daje nam przyzwolenia na wspolzycie non-stop. Pan Bog tak nas stworzyl abysmy tylko mogli wspolzyc ze soba dla przyjemnosci tylko kilka dni w miesiacu( stad nasz cykl) a reszte miesiaca mamy szanowac oddzielna fizycznosc kazdego z nas I tylko doprowadzac do zblizenia jesli pragniemy potomstwa. Proste? Proste. Od setek lat-ale przede wszystkim w ostatnim stuleciu ludzkosc za wszelka cene chce zaprzeczyc temu naturalnemu prawu-I wykreowala falszywy model spoleczenstwa w ktorym seks ma I powinnien odbywac sie jak najczesciej. Ten kto ma malo seksu to luzer I zacofaniec. Albo zakompleksiony. I wlasnie z tym wykrzywionym zwierciadlem naszej fizycznosci nie rozumiemy ze tak ma nie byc-a wrecz odwrotnie. Pan Bog pragnie abysmy mieli seksu jak najmniej. Konsekfencja tego blednego myslenia jest antykoncepcja I aborcja. Gdybysmy zyli tak jak nam Pan Bog wymyslil-to bysmy szanowali siebie nawzajem I nie domagali sie seksu na zawolanie I nie byloby nie pozadanych ciazy. Pan Bog nie dal nam popedu seksualnego abysmy go na maksa uzywali, o nie! To ze mamy apetyt na cos to nie znaczy ze mamy sie obzerac jak warchlaki. I tak jest tez z naszym seksem. Mamy go okielznac I uzywac tylko w malzenstwie sakramentalnym I tez w limityowanej formie. Jak bardzo bylby stosunek do kobiet inny, a takze ich samych do siebie? Nie jestesmy na tym swiecie aby laczyc seksualnosc z pieknem, kobiecoscia. Kobieta moze byc madra, inteligentna, prawdziwie kobieca bez wysokich, oglupiajacych obcasow, dlugich pazurow wysmarowanych na czerwono, bez tapety na twarzy, nie musi udowadniac ze jest kobieta przez zachodzenie w ciaze I wyjscie za maz. Jesli jest jej dane miec rodzine I dzieci-niech jej Pan Bog blogoslawi. Ale jesli ma byc kierownikiem firmy miedzynarodowej-niech tez ja Pan Bog blogoslawi. Tylko o jednym trzeba zawsze pamietac aby nie isc przez zycie krzywdzac innych-I do dotyczy dzieci nienarodzonnych. Niech kobiety osiagaja wspaniale prace I stanowiska ale niech nie ponizaja sie seksem poza malzenskim, I niech nie popelniaja mordu na swoich dzieciach aby robic kariere. Nie ma seksu-nie ma dzieci. Chcesz seks-wyjdz za maz ale licz sie z tym ze wtedy moze Wasz zwiazek zostac poblogoslawiony dzieciatkiem a wtedy ono musi sie stac najwazniejsza osoba w zyciu Twoim I meza. Przed waszymi karierami, przed waszymi pieniedzmi czy biznesami. Dokonaliscie wyboru I musicie wziasc odpowiedzialnosc . Zakladajac ze Wasze malzenstwo bedzie oparte na milosci-ten wybor nie powinnien byc zadnym utrudnieniem ale sama radoscia.