W starszym projekcie regulacji przewidziano m.in. wyłącznie parasole sześcio- lub ośmiokątne o określonej średnicy, kolorystyce i konstrukcji. Lokalny portal „Gdańsk Strefa” określa odżywający konflikt mianem „wojny o parasole”. Trzeba jednak zaznaczyć, że nowa wersja uchwały o Parku Kulturowym Główne Miasto wciąż jest przygotowywana i ostateczne przepisy nie zostały jeszcze przyjęte. Na szczęście.
Temat nie jest nowy także dla czytelników portalu Fronda.pl. Portal opisywał już wcześniej konflikt władz miasta z gastronomią dotyczący ograniczenia godzin działania ogródków oraz kosztów nowych regulacji. W kwietniu Fronda cytowała właściciela restauracji Dariusza Wójcika, który ostrzegał, że wcześniejsze zamykanie ogródków oznaczałoby wcześniejsze kończenie pracy kuchni i ograniczanie zatrudnienia.
Sześć albo osiem boków. Restauratorzy: kwadratowy działa lepiej
Źródłem obecnej dyskusji są m.in. wcześniejsze projekty Parku Kulturowego oraz dokumentacja konsultacji. W projekcie uchwały dotyczącym Śródmieścia Gdańska zapisano bardzo szczegółowe wymagania dla ogródków gastronomicznych: parasole miały być wyłącznie sześcio- lub ośmiokątne, o średnicy do 3,5 metra i wysokości do 3,2 metra. Regulowano także maksymalną wysokość czaszy i lambrekinu, kolor tkaniny, sposób umieszczenia reklamy, rodzaj konstrukcji, a nawet to, że czasza musi mieścić się całkowicie w rzucie ogródka.
Przedsiębiorcy już podczas konsultacji zgłaszali, że takie rozwiązanie może być mniej funkcjonalne od dużych parasoli kwadratowych. Jeden z wniosków postulował dopuszczenie kwadratowego parasola o wymiarze nawet do 5 metrów.
Autor uwagi przekonywał, że parasole sześcio- i ośmiokątne są „niepraktyczne”, mają mniejszą powierzchnię i przy silniejszym wietrze sprawdzają się gorzej. Zwracał uwagę również na większą liczbę słupów i podstaw potrzebnych do przykrycia tej samej przestrzeni. Według przedsiębiorcy kwadratowe zadaszenie skuteczniej chroni klientów przed deszczem. Miasto propozycję odrzuciło, tłumacząc, że maksymalny wymiar parasola obowiązuje od 2018 roku, a regulacja ma służyć ochronie ekspozycji zabytkowej zabudowy i przestrzeni publicznej.
Właśnie ten poziom szczegółowości wywołuje pytania o granicę pomiędzy ochroną zabytkowego centrum a administracyjnym regulowaniem działalności przedsiębiorców. Z perspektywy konserwatorskiej jednolita kolorystyka czy ograniczenie wielkich zadaszeń może zapobiegać wizualnemu zasłanianiu zabytków. Restauratorzy odpowiadają jednak, że ogródek jest przede wszystkim miejscem usługowym, które musi chronić klientów przed deszczem, słońcem i wiatrem.
Fronda już ostrzegała przed konfliktem wokół ogródków
Fronda.pl wielokrotnie opisywała szerszy spór wokół planowanego Parku Kulturowego. W marcu Jacek Czauderna argumentował na naszych łamach, że dodatkowe ograniczenia mogą uderzyć w turystyczny charakter centrum Gdańska. – „Ostatnie 1000 lat Gdańsk słynął z handlu” – przypominał, krytykując planowane restrykcje dotyczące gastronomii.
Jeszcze wcześniej Marek Formela zwracał uwagę właśnie na drobiazgowość możliwych regulacji. Pisał tutaj, że gastronomię można ograniczać przez „kształt parasola, wielkość ogródka, krój krzesełek, godziny pracy”. I chociaż była to jego publicystyczna krytyka działań władz miasta, a nie opis ostatecznie obowiązujących przepisów, to pokazuje skalę absurdów i szkodliwych działań urzędników gdańskiego ratusza wobec przedsiębiorców.
Miasto przedstawia Park Kulturowy inaczej. Według gdańskiego magistratu celem jest „ochrona historii i klimatu Głównego Miasta”, uporządkowanie przestrzeni oraz stworzenie jednolitych zasad dla wszystkich przedsiębiorców. Urząd próbuje zapewniać też, że przepisy mają powstać po analizie konsultacji z mieszkańcami i biznesem.
I tu znajduje się najważniejsze zastrzeżenie w całej „wojnie o parasole”. Obowiązująca uchwała Rady Miasta z maja 2025 roku dopiero rozpoczęła prace nad Parkiem Kulturowym Główne Miasto. Magistrat sam informuje, że projekt właściwej uchwały ma zostać przedstawiony w drugiej połowie 2026 roku i prace mogą się jeszcze przedłużyć. Stare propozycje – w tym zapis o sześcio- i ośmiokątnych parasolach – stanowią materiał wykorzystywany przy nowych pracach, ale nie są dziś ostateczną treścią nowego prawa.
Spór jest więc realny, ale jego ostateczny przedmiot dopiero się kształtuje. Jeżeli w nowym projekcie powrócą tak szczegółowe i absurdalne regulacje dotyczące geometrii, wymiarów i wyglądu zadaszeń, restauratorzy zapewne ponownie zapytają, czy ochrona zabytkowej przestrzeni rzeczywiście wymaga, aby urzędnik rozstrzygał również o liczbie boków parasola.
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.