Polityka

Rząd Tuska sięga po majątki Polaków - zagrożona także wolność słowa

Sejm przyjął rządową ustawę o środkach ograniczających, która znacząco rozszerza instrumenty ingerencji państwa w majątek obywateli i przedsiębiorców. Nowe przepisy przewidują zamrażanie aktywów, zarząd nad majątkiem podmiotów objętych określonymi sankcjami oraz wysokie kary finansowe.

2 min czytania
Pilne! Uwaga!
Pilne! Uwaga! · fot. via ChatGPT

Jak czytamy, szczególne obawy budzi wprowadzenie przesłanek dotyczących manipulacji informacjami i zagrożeń dla demokracji. Powstaje pytanie, czy rząd Donalda Tuska tworzy mechanizmy, które w przyszłości mogą zostać wykorzystane również przeciwko politycznym przeciwnikom władzy.

W piątek, 6 listopada, za przyjęciem ustawy głosowało 240 posłów, przeciw było 202, a jeden parlamentarzysta wstrzymał się od głosu. Projekt przedstawiono jako instrument służący skuteczniejszemu wykonywaniu sankcji międzynarodowych oraz ochronie bezpieczeństwa państwa.

Jednak zakres proponowanych uprawnień administracji państwowej wykracza poza samo techniczne wykonywanie unijnych restrykcji. Ustawa przewiduje rozbudowany krajowy system sankcyjny, obejmujący również osoby fizyczne i przedsiębiorstwa.

Niebezpieczne uprawnienia urzędników

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów regulacji jest możliwość ustanowienia zarządu nad majątkiem objętym określonymi środkami ograniczającymi. W art. 24 projektu zapisano:

„Decyzję o ustanowieniu zarządu w celu przejęcia własności wydaje z urzędu albo na wniosek [...] minister właściwy do spraw gospodarki”.

Co szczególnie niepokojące, projekt przewiduje natychmiastową wykonalność takiej decyzji oraz wyłącza możliwość złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Nie oznacza to automatycznie wyłączenia sądowej kontroli, ale rodzi poważne pytania o skuteczność ochrony właściciela przed konsekwencjami decyzji administracyjnej.

Jeszcze większe wątpliwości dotyczą nowych podstaw wpisywania osób i podmiotów na krajową listę sankcyjną. W oficjalnym opisie projektu Sejm wskazuje na „ingerencję i manipulację informacjami wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe”.

W państwie demokratycznym takie sformułowania wymagają wyjątkowej precyzji. Bez jednoznacznych kryteriów rozgraniczenia wrogich operacji informacyjnych od legalnej działalności dziennikarskiej i publicystycznej powstaje ryzyko arbitralnych interpretacji. Samo krytykowanie rządu nie zostało jednak wskazane jako odrębna podstawa nakładania sankcji.

Ustawa przewiduje również możliwość wymierzania podmiotom zbiorowym kar finansowych sięgających 200 mln zł lub 5 proc. rocznego przychodu w określonych przypadkach naruszania sankcji.

Rząd Tuska próbuje uzasadniać nowe przepisy potrzebą ochrony bezpieczeństwa narodowego i przeciwdziałania obchodzeniu restrykcji. Nie zwalnia go to jednak z obowiązku zapewnienia obywatelom skutecznej ochrony własności, wolności wypowiedzi i prawa do niezależnego sądu.

Przyjęta przez Sejm ustawa nie weszła jeszcze w życie. Przed jej ostatecznym uchwaleniem pozostają kolejne etapy procesu legislacyjnego, w tym rozpatrzenie przez Senat oraz decyzja prezydenta Karola Nawrockiego.

Źródło: mp/Sejm RP, PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej