12.01.13, 08:22

Romaszewski wygrał: dostanie 240 tys. za dwa lata więzienia w PRL

 

Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał 73-letniemu Romaszewskiemu od Skarbu Państwa 192 tys. zł zadośćuczynienia i 48 tys. zł odszkodowania. Uzasadnił to znacznym stopniem krzywdy, wyrządzonej mu w wyniku wyroku 4,5 lat więzienia, wydanego w 1983 r. przez sąd wojskowy za zorganizowanie podziemnego Radia "Solidarność".

 

Romaszewski wnosił o 85 tys. zł odszkodowania i "stosowne" zadośćuczynienie. Prokurator była przeciwna odszkodowaniu, wnosiła o 96 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator powiedziała PAP, że będzie się zastanawiać, czy apelować. Romaszewski był usatysfakcjonowany z wyroku.

 

Zanim sąd wydał wyrok, zgodnie z procedurą pytał Romaszewskiego o jego dochody przed aresztowaniem.

 

Powiedział on, że był pracownikiem Instytutu Fizyki PAN, gdzie w 1980 r. zrobił doktorat. Podkreślił, że władze usiłowały nie dopuścić, by - jak się wyraził - "figurant był doktorantem". W PAN zarabiał ok. 5 tys. zł miesięcznie; udzielał też korepetycji z fizyki. Od czerwca 1981 r. wziął bezpłatny urlop z PAN i został funkcyjnym pracownikiem prezydium zarządu Regionu Mazowsze NSZZ "S", gdzie zarabiał 11 tys. zł miesięcznie, co skończyło się z wprowadzeniem stanu wojennego.

 

"Nie zostałem internowany, gdyż ukrywałem się od 12 grudnia 1981 r. aż do chwili aresztowania" - zeznał. Dodał, że utrzymywał się wtedy ze "zrzutek", jakie robili jego koledzy z PAN, co "wystarczało na przeżycie".

 

W sierpniu 1982 r. został aresztowany; był sądzony w procesie twórców Radia "Solidarność". Został skazany w lutym 1983 r.; wyszedł na mocy amnestii w sierpniu 1984 r.; uniewinniono go w 1991 r. Zeznał, że był w więzieniu szantażowany przez władze, które uzależniały amnestię dla wszystkich ówczesnych więźniów politycznych od emigracji lub rezygnacji z działalności przez kilku czołowych opozycjonistów.

 

W więzieniu nasiliły się jego dolegliwości zdrowotne, m.in. pogorszył się wzrok (musiał czytać przy żarówce o mocy 40 W). Dodał, że miał trudności w widzeniach z rodziną (żona też była aresztowana). Po zwolnieniu z więzienia nie pozwolono mu wrócić do pracy w PAN; podjął gorzej płatną pracę w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Nie dostał też paszportu na wyjazd na stypendium do laboratorium laserowego w USA, co - jak powiedział - było dla niego "gigantyczną szansą na powrót do zawodu". "Od tego czasu podjąłem działalność polityczną, działałem w obronie represjonowanych w podziemnej +S+; byliśmy obiektem działań SB" - oświadczył Romaszewski.

 

Pełnomocnik Romaszewskiego mec. Antoni Łepkowski powiedział sądowi, że jest on "ikoną walki o prawa człowieka" jako twórca biura interwencji KSS KOR i NSZZ "Solidarność". "Wsłuchiwaliśmy się wszyscy w Radio +Solidarność+, które krzepiło nas w stanie wojennym" - dodał adwokat.

 

Przedstawicielka prokuratury nie miała wątpliwości co do zasadności wniosku, bo Romaszewski spędził 24 miesiące w więzieniu i wniosła o przyznanie mu za to 96 tys. zł zadośćuczynienia. Zarazem wniosła o oddalenie jego wniosku o odszkodowanie wobec "braku szkody majątkowej". Sam Romaszewski uznał, że taką szkodę poniósł.

 

Sąd uznał, że Romaszewskiemu z powodu doznanych krzywd należy się wyższe zadośćuczynienie niż zwykle przyznawane w takich sprawach. Sąd za każdy miesiąc więzienia przyznał mu 8 tys. zł, choć z reguły jest to od 3 do 5 tys. Jako powody sędzia Ewa Jethon wymieniała, oprócz rozłąki z rodziną, także silną "presję psychiczną ze strony władz ws. amnestii".

 

Uzasadniając przyznane odszkodowanie, sędzia powiedziała, że składa się na nią wyliczona przez sąd na podstawie średniej krajowej kwota, jaką Romaszewski mógłby zaoszczędzić, gdyby go nie uwięziono. Sąd uznał, że powinno to być 2 tys. zł za każdy miesiąc więzienia. Sąd podkreślił, że uniemożliwiono mu zarówno powrót do PAN, jak i wyjazd na stypendium do USA.

 

Romaszewski w 1976 r. uczestniczył w organizowanej przez Komitet Obrony Robotników akcji pomocy represjonowanym. Od 1977 r. był członkiem KSS KOR; z żoną Zofią prowadził biuro interwencyjne, rejestrujące przypadki łamania praw człowieka i niosące pomoc ofiarom bezprawia. W stanie wojennym był poszukiwany przez SB. Współorganizator podziemnego Radia "Solidarność". Aresztowany w sierpniu 1982 r.

 

W 1989 r. wybrany do Senatu z listy Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Był też wybierany do Senatu w kolejnych wyborach: w 1991, 1993, 1997, 2001, 2005, 2007. Członek PiS. W 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Orderem Orła Białego.

 

sm/(PAP)

 

Komentarze

anonim2013.01.12 9:39
Nie zapomnę jak ten działacz, a później senator, walczył o stanowisko wice w senacie, jedynym powodem był służbowy samochód jaki miał do dyspozycji wice marszałek. Drugie to odpowiedź na zadane pytanie przez dziennikarza w jakiejś sprawie dotyczącej działalności senatu, "co ja mogę, proszę pana, co ja mogę?". Mała gnida.
anonim2013.01.12 9:50
To nieźle - 10 tys. zł. za miesiąc odsiadki. Czyli opłacił się p. Romaszewskiemu patriotyzm. Ale przecież przez 22 lata zasiadał w Senacie, więc wydawałoby się, że już sobie odebrał to, co stracił na patriotyźmie. Jednak widać, że patriotyzm patriotów niepodległościowych to bardzo kosztowna sprawa dla podatników i Państwa i nie ma tu zmiłuj:) Ciekawe, czy inni patrioci też póją w ślady p. Romaszewskiego?
anonim2013.01.12 10:05
Rumcajs-owa, to nie tylko chodziło o służbowy samochód, ale też o osobny gabinet i sekretarkę, bo rzekomo za to, co zrobił dla Polski, po prostu należało mu się to. Był bardzo rozżalony, że początkowo zagłosowano przeciw jego kandydaturze i nie dano mu tych "zabawek". Jako długoletni senator, oczywiście ofiarnie dla ojczyzny pracował w Senacie, ale jak przegrał w końcu wybory, to powiedział, że Senat jest właściwie niepotrzebny. Dziwne to jest, bardzo dziwne z tymi patriotami niepodległościowymi:)
anonim2013.01.12 12:01
Dowód że Polacy zapłacą z podatków panu Romaszewskiemu. Pięknie skubią nas watahy postsbeków i tzw. opozycjonistów!!! Pięknie.
anonim2013.01.12 12:03
Pan Romaszewski okazuje się nieźle zarobił na "opozycji" :)))
anonim2013.01.12 12:03
Szkoda tylko że Naród się na to musi złożyć. Wstyd!!!
anonim2013.01.12 13:23
Nie znajduję słów na niektóre komentarze bohaterów zza monitora. Obejrzyjcie sobie świetny skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju pt. "Strajk" (jest na yt). Tak wygląda "zaangażowanie społeczne" 90 proc. ludzi (nawet dzisiaj, gdy nie grożą konsekwencje). Tak długo, aż coś nie dotknie danego człowieka, to ma on wszystko gdzieś. Romaszewski w czasach, gdy nie było widoków na wyjście z komuny i można było za to jedynie oberwać w łeb, bezinteresownie bronił innych przed zgnojeniem. Nie "masy", nie "naród", ale pojedynczych ludzi, których niechybnie by zdeptano przy milczeniu polującej na "franię" większości. Droga życiowa Romaszewskiego nie pozostawia wątpliwości co do jego kwalifikacji moralnych, czego nie byłbym pewien w odniesieniu do większości komentujących. Jeszcze o tej walce o stołek wicemarszałka - być może o tym nie wiecie, ale zwyczajem parlamentarnym, każdemu klubowi przysługuje jeden wicemarszałek, a klub macierzysty wytypował właśnie Z. Romaszewskiego. Mająca większość partia rządząca zlekceważyła to i stąd była cała awantura.
anonim2013.01.12 22:26
"W więzieniu nasiliły się jego dolegliwości zdrowotne, m.in. pogorszył się wzrok (musiał czytać przy żarówce o mocy 40 W). Dodał, że miał trudności w widzeniach z rodziną (żona też była aresztowana). Po zwolnieniu z więzienia nie pozwolono mu wrócić do pracy w PAN; podjął gorzej płatną pracę w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego." Wyborne.
anonim2013.01.12 22:28
"W więzieniu nasiliły się jego dolegliwości zdrowotne, m.in. pogorszył się wzrok (musiał czytać przy żarówce o mocy 40 W). Dodał, że miał trudności w widzeniach z rodziną (żona też była aresztowana). Po zwolnieniu z więzienia nie pozwolono mu wrócić do pracy w PAN; podjął gorzej płatną pracę w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego." Wyborne.
anonim2013.01.24 9:07
Czy to jest ten gość co tak bronił pana Piesiewicza?