Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud! - zdjęcie
04.05.21, 20:29Fot. screenshot - YouTube

Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud!

18

Znaleźliśmy się w sytuacji „bez wyjścia”? Po ludzku brakuje nam nadziei? Grzech spustoszył w nas Bożą radość? Nie potrafimy przebaczyć? Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Jedna nowenna na jeden supeł. Efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania tych, którzy odważyli się uwierzyć w moc modlitwy różańcowej.

Ciocia Angeliki urodziła synka, który nie mógł samodzielnie oddychać. Dodatkowo chłopczyk dostał ataku padaczki. Rokowania lekarzy nie pozostawiały złudzeń: jest źle! Dziewczyna, której świadectwo - wśród wielu podobnych - zostało zamieszczone na stronie internetowej: rozwiazwezly.pl, donosi, że jak tylko dowiedziała się o sytuacji zdrowotnej dziecka, postanowiła odmówić nowennę. Skutek? „Matka Boża rozwiązała węzeł wszystkich chorób Gabriela. Chłopczyk skończył miesiąc i jest zdrowy. Maryjo, dziękuję!” - pisze wdzięczna.

To nie był przypadek!

„I zdarzył się cud” - taki tytuł nosi wyznanie Katarzyny. Opisuje sytuację sprzed dwóch lat, kiedy jej tata dostał udaru. „Tego dnia był sam w domu. Dzwoniłam do niego dziesiątki razy, ale nie odbierał. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej w wyjątkowo ciężkim stanie. Był sparaliżowany. Lekarze nie dawali nadziei... Mówili, że nie przeżyje, a nawet jeśli... to pozostanie «rośliną»” - wspomina z uwagą, iż o Nowennie do Matki Bożej rozwiązującej węzły dowiedziały się z mamą od kapelana. „Modliłyśmy się ze łzami w oczach każdego wieczoru. I zdarzył się cud!” - podkreśla, wyjawiając, iż tata - ku niedowierzaniu personelu - stopniowo zaczął odzyskiwać sprawność ruchową. „Dwa lata po przebytym udarze może chodzić o lasce i samodzielnie je. Mowy wprawdzie jeszcze całkowicie nie odzyskał, ale możemy się z nim porozumieć. Dla nas to największy cud: tata żyje! Nie ma słów, aby wyrazić wdzięczność Maryi za Jej miłosierdzie i pomoc, bo słowa zamieniają się w łzy i milczenie...” - podsumowuje.

Poruszające jest także świadectwo Marka. „Średnio wierzący” - jak sam siebie określa - poprosił o ratunek Maryję rozwiązującą węzły z dwóch powodów: chciał zmienić pracę, a nowenna, po którą sięgnął, miała tę „zaletę”, że jest krótka: trwa zaledwie dziewięć dni, podczas gdy „pompejanka” aż 54. „W trzecim dniu nowenny modliłem się podczas jazdy samochodem. Miałem różaniec na sznurku. W pewnym momencie sznurek pękł i koraliki rozsypały się po całym aucie. Odebrałem to jako zły znak” - wspomina. Obawiając się, by przez nieuwagę nie podeptać różańca, zatrzymał auto na poboczu i zaczął zbierać paciorki. „Dwie minuty później, jakiś kilometr dalej, kierowca tira z Ukrainy zasłabł za kierownicą i zjechał na lewy pas jezdni, taranując trzy samochody. Były dwie ofiary śmiertelne. Kiedy dojechałem na miejsce, widząc tę masakrę, poryczałem się jak dziecko. Zdałem sobie sprawę, że gdyby nie incydent z różańcem, możliwe, że leżałbym już martwy na drodze... To nie był przypadek!” - podkreśla. Matka Boża - w co wierzy - nie tylko ocaliła jego życie, ale też wysłuchała modlitewnej intencji. Dwa miesiące później Marek dostał propozycję wymarzonej pracy.

Trzeba tylko uwierzyć!

Uproszenie potomstwa, uwolnienie ojca uzależnionego od marihuany i hazardu, uzdrowienie rany spowodowanej zdradą męża, szczęśliwie zdany egzamin, rozwiązanie problemów mieszkaniowych... - zakres łask, jakich doznają ludzie, którzy ufnie powierzyli Maryi swoje „węzły”, potwierdza prawdę, że dla Boga nie ma nic niemożliwego! Chrystus ma sposób na każde nasze zmartwienie. On powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Zbawiciel pragnie wyzwolić nas z każdego pogmatwania, prostując nawet najbardziej poplątane ścieżki... Trzeba tylko - na wzór Maryi - uwierzyć!

O. Maksymilian Stępień OSPPE, autor rozpowszechnionego w Polsce za pośrednictwem wydawnictwa JUT opracowania „Módlmy się... do Matki Bożej rozwiązującej węzły”, szczegółowo wyjaśnia, jakie supły krępują naszą radość z bycia Bożymi dziećmi. - Są to problemy, które bardzo często nosimy przez lata - tłumaczy, wskazując m.in. na: węzły kłótni rodzinnych, urazy między mężem a żoną, rozpaczy małżonków, którzy się rozeszli, nieporozumień między rodzicami a dziećmi; węzły braku szacunku, pokoju i radości na łonie rodziny; węzły lęku, jak również bólu spowodowanego przez dziecko, które się narkotyzuje albo opuściło dom rodzinny; supły wywołane przez alkohol, hazard; związanie z powodu dokonanej aborcji; węzły zranień fizycznych lub moralnych zadanych przez innych, supły spowodowane depresją, chorobami, samotnością, bezrobociem, pychą... Wszystkie te węzły - jak wyjaśnia paulin - są konsekwencją grzechu. „Ucieczką grzesznych” jest Maryja. „Wychodzi nam na spotkanie, byśmy oddali Jej wszystkie nasze węzły. Ona je rozwiąże; jedne po drugich...” - zachęca do ufnej modlitwy.

Świadectwo wielkiej słabości do nowenny „od supełków” daje też o. Adam Szustak OP. Na prowadzonym przez dominikanina oficjalnym kanale „Langusta na palmie” można obejrzeć filmik, w którym zachęca on słuchaczy do wspólnej dziewięciodniowej modlitwy do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Podkreśla, iż nowenna ta ma szczególną moc w prostowaniu zawiłości krępujących międzyludzkie relacje. - Maryja bierze nasze życie w swoje ręce i oręduje za nami u swojego Syna. Jest genialnym kanałem łaski! - podsumowuje.

Jedna nowenna na jeden węzeł!

Modlitwę do Matki Bożej rozwiązującej węzły praktykujemy przez dziewięć dni. Nowenna polega na odmówieniu jednej, przypadającej na dany dzień, części Różańca. Po uczynieniu znaku krzyża i aktu żalu odmawiamy trzy pierwsze dziesiątki, po czym odczytujemy tekst rozważania przypadającego na dany dzień. Następnie odmawiamy dwie kolejne dziesiątki. Na zakończenie odczytujemy specjalną „Modlitwę do Matki Bożej rozwiązującej węzły”. Uwaga: jedna nowenna na jeden węzeł! [Nowennowe rozważania są do nabycia w sklepach z dewocjonaliami. Można je także odnaleźć w internecie - wraz z pięknym tekstem macierzyńskiego błogosławieństwa Maryi].

Komentarze (18):

Sam w myślach się z tego śmiejesz2021.05.6 21:33
i wstydzisz się pod tymi kocopołami podpisać nawet swoją sygnaturką.
MARYJO, ...dziękujemy Ci za pomoc!2021.05.5 2:15
Dzięki za tę wspaniałą Nowennę. Przeczytałam całość artykułu. Postaram się skorzystać...
Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły!2021.05.4 23:08
Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud!........ Znaleźliśmy się w sytuacji „bez wyjścia”? Po ludzku brakuje nam nadziei? Grzech spustoszył w nas Bożą radość? Nie potrafimy przebaczyć? Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Jedna nowenna na jeden supeł. Efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania tych, którzy odważyli się uwierzyć w moc modlitwy różańcowej. Ciocia Angeliki urodziła synka, który nie mógł samodzielnie oddychać. Dodatkowo chłopczyk dostał ataku padaczki. Rokowania lekarzy nie pozostawiały złudzeń: jest źle! Dziewczyna, której świadectwo - wśród wielu podobnych - zostało zamieszczone na stronie internetowej: rozwiazwezly.pl, donosi, że jak tylko dowiedziała się o sytuacji zdrowotnej dziecka, postanowiła odmówić nowennę. Skutek? „Matka Boża rozwiązała węzeł wszystkich chorób Gabriela. Chłopczyk skończył miesiąc i jest zdrowy. Maryjo, dziękuję!” - pisze wdzięczna. To nie był przypadek! „I zdarzył się cud” - taki tytuł nosi wyznanie Katarzyny. Opisuje sytuację sprzed dwóch lat, kiedy jej tata dostał udaru. „Tego dnia był sam w domu. Dzwoniłam do niego dziesiątki razy, ale nie odbierał. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej w wyjątkowo ciężkim stanie. Był sparaliżowany. Lekarze nie dawali nadziei... Mówili, że nie przeżyje, a nawet jeśli... to pozostanie «rośliną»” - wspomina z uwagą, iż o Nowennie do Matki Bożej rozwiązującej węzły dowiedziały się z mamą od kapelana. „Modliłyśmy się ze łzami w oczach każdego wieczoru. I zdarzył się cud!” - podkreśla, wyjawiając, iż tata - ku niedowierzaniu personelu - stopniowo zaczął odzyskiwać sprawność ruchową. „Dwa lata po przebytym udarze może chodzić o lasce i samodzielnie je. Mowy wprawdzie jeszcze całkowicie nie odzyskał, ale możemy się z nim porozumieć. Dla nas to największy cud: tata żyje! Nie ma słów, aby wyrazić wdzięczność Maryi za Jej miłosierdzie i pomoc, bo słowa zamieniają się w łzy i milczenie...” - podsumowuje.
c.d.2021.05.4 23:09
Poruszające jest także świadectwo Marka. „Średnio wierzący” - jak sam siebie określa - poprosił o ratunek Maryję rozwiązującą węzły z dwóch powodów: chciał zmienić pracę, a nowenna, po którą sięgnął, miała tę „zaletę”, że jest krótka: trwa zaledwie dziewięć dni, podczas gdy „pompejanka” aż 54. „W trzecim dniu nowenny modliłem się podczas jazdy samochodem. Miałem różaniec na sznurku. W pewnym momencie sznurek pękł i koraliki rozsypały się po całym aucie. Odebrałem to jako zły znak” - wspomina. Obawiając się, by przez nieuwagę nie podeptać różańca, zatrzymał auto na poboczu i zaczął zbierać paciorki. „Dwie minuty później, jakiś kilometr dalej, kierowca tira z Ukrainy zasłabł za kierownicą i zjechał na lewy pas jezdni, taranując trzy samochody. Były dwie ofiary śmiertelne. Kiedy dojechałem na miejsce, widząc tę masakrę, poryczałem się jak dziecko. Zdałem sobie sprawę, że gdyby nie incydent z różańcem, możliwe, że leżałbym już martwy na drodze... To nie był przypadek!” - podkreśla. Matka Boża - w co wierzy - nie tylko ocaliła jego życie, ale też wysłuchała modlitewnej intencji. Dwa miesiące później Marek dostał propozycję wymarzonej pracy.
JPIII2021.05.4 23:02
Co te durne katole wyczyniają. Trzeba było nie wysyłać nikogo do szpitala tylko modły odprawiać. Zobaczylibyśmy jak ta 14-letnia qooorwa pomogła.
educate yourself2021.05.5 1:20
Sugerujesz, by ludzie wystawiali Boga na próbę? To akurat sprzeczne z katolicyzmem.
PB2021.05.5 7:20
Do JP III - twoje słowa są słowami szatana, bluźnisz okropnie przeciwko Bogu i Jego Najświętszej Matce Maryi. Jak powiedział Pan Jezus, że "na podstawie twoich słów, będziesz zbawiony lub potępiony" lub "z każdego zbędnego słowa będą rozliczeni ludzie w Dniu Ostatecznym"
Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły!2021.05.4 21:46
Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud!........ Znaleźliśmy się w sytuacji „bez wyjścia”? Po ludzku brakuje nam nadziei? Grzech spustoszył w nas Bożą radość? Nie potrafimy przebaczyć? Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Jedna nowenna na jeden supeł. Efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania tych, którzy odważyli się uwierzyć w moc modlitwy różańcowej. Ciocia Angeliki urodziła synka, który nie mógł samodzielnie oddychać. Dodatkowo chłopczyk dostał ataku padaczki. Rokowania lekarzy nie pozostawiały złudzeń: jest źle! Dziewczyna, której świadectwo - wśród wielu podobnych - zostało zamieszczone na stronie internetowej: rozwiazwezly.pl, donosi, że jak tylko dowiedziała się o sytuacji zdrowotnej dziecka, postanowiła odmówić nowennę. Skutek? „Matka Boża rozwiązała węzeł wszystkich chorób Gabriela. Chłopczyk skończył miesiąc i jest zdrowy. Maryjo, dziękuję!” - pisze wdzięczna. To nie był przypadek! „I zdarzył się cud” - taki tytuł nosi wyznanie Katarzyny. Opisuje sytuację sprzed dwóch lat, kiedy jej tata dostał udaru. „Tego dnia był sam w domu. Dzwoniłam do niego dziesiątki razy, ale nie odbierał. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej w wyjątkowo ciężkim stanie. Był sparaliżowany. Lekarze nie dawali nadziei... Mówili, że nie przeżyje, a nawet jeśli... to pozostanie «rośliną»” - wspomina z uwagą, iż o Nowennie do Matki Bożej rozwiązującej węzły dowiedziały się z mamą od kapelana. „Modliłyśmy się ze łzami w oczach każdego wieczoru. I zdarzył się cud!” - podkreśla, wyjawiając, iż tata - ku niedowierzaniu personelu - stopniowo zaczął odzyskiwać sprawność ruchową. „Dwa lata po przebytym udarze może chodzić o lasce i samodzielnie je. Mowy wprawdzie jeszcze całkowicie nie odzyskał, ale możemy się z nim porozumieć. Dla nas to największy cud: tata żyje! Nie ma słów, aby wyrazić wdzięczność Maryi za Jej miłosierdzie i pomoc, bo słowa zamieniają się w łzy i milczenie...” - podsumowuje.
c.d.2021.05.4 21:47
Poruszające jest także świadectwo Marka. „Średnio wierzący” - jak sam siebie określa - poprosił o ratunek Maryję rozwiązującą węzły z dwóch powodów: chciał zmienić pracę, a nowenna, po którą sięgnął, miała tę „zaletę”, że jest krótka: trwa zaledwie dziewięć dni, podczas gdy „pompejanka” aż 54. „W trzecim dniu nowenny modliłem się podczas jazdy samochodem. Miałem różaniec na sznurku. W pewnym momencie sznurek pękł i koraliki rozsypały się po całym aucie. Odebrałem to jako zły znak” - wspomina. Obawiając się, by przez nieuwagę nie podeptać różańca, zatrzymał auto na poboczu i zaczął zbierać paciorki. „Dwie minuty później, jakiś kilometr dalej, kierowca tira z Ukrainy zasłabł za kierownicą i zjechał na lewy pas jezdni, taranując trzy samochody. Były dwie ofiary śmiertelne. Kiedy dojechałem na miejsce, widząc tę masakrę, poryczałem się jak dziecko. Zdałem sobie sprawę, że gdyby nie incydent z różańcem, możliwe, że leżałbym już martwy na drodze... To nie był przypadek!” - podkreśla. Matka Boża - w co wierzy - nie tylko ocaliła jego życie, ale też wysłuchała modlitewnej intencji. Dwa miesiące później Marek dostał propozycję wymarzonej pracy.
Po 11 ...2021.05.4 21:27
Jakie to szczęście, że w 99,999% przypadków jest dokładnie odwrotnie. Czyli nie, że: "Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud!", TYLKO "Maryja nie pomogła ... ale na szczęście byli lekarze."
Anonim2021.05.5 1:25
ale na szczęście byli lekarze, którzy byli otwarci na łaskę Bożą i z nią współpracowali. Przeciwstawianie na siłę jednego drugiemu jest naciągane. Słaby strzelec woli by się cel nie ruszał. Jak go sobie blisko ustawi, to może trafi.
Grizzly2021.05.5 8:46
Na czym polega współpraca lekarzy z MB? Podczas operacji zwracają się do Niej: skalpel proszę......?
Grizzly2021.05.5 9:09
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!
Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły!2021.05.4 21:16
Lekarze nie dawali nadziei... I zdarzył się cud!........ Znaleźliśmy się w sytuacji „bez wyjścia”? Po ludzku brakuje nam nadziei? Grzech spustoszył w nas Bożą radość? Nie potrafimy przebaczyć? Ratunek w Maryi rozwiązującej węzły! Jedna nowenna na jeden supeł. Efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania tych, którzy odważyli się uwierzyć w moc modlitwy różańcowej. Ciocia Angeliki urodziła synka, który nie mógł samodzielnie oddychać. Dodatkowo chłopczyk dostał ataku padaczki. Rokowania lekarzy nie pozostawiały złudzeń: jest źle! Dziewczyna, której świadectwo - wśród wielu podobnych - zostało zamieszczone na stronie internetowej: rozwiazwezly.pl, donosi, że jak tylko dowiedziała się o sytuacji zdrowotnej dziecka, postanowiła odmówić nowennę. Skutek? „Matka Boża rozwiązała węzeł wszystkich chorób Gabriela. Chłopczyk skończył miesiąc i jest zdrowy. Maryjo, dziękuję!” - pisze wdzięczna. To nie był przypadek! „I zdarzył się cud” - taki tytuł nosi wyznanie Katarzyny. Opisuje sytuację sprzed dwóch lat, kiedy jej tata dostał udaru. „Tego dnia był sam w domu. Dzwoniłam do niego dziesiątki razy, ale nie odbierał. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej w wyjątkowo ciężkim stanie. Był sparaliżowany. Lekarze nie dawali nadziei... Mówili, że nie przeżyje, a nawet jeśli... to pozostanie «rośliną»” - wspomina z uwagą, iż o Nowennie do Matki Bożej rozwiązującej węzły dowiedziały się z mamą od kapelana. „Modliłyśmy się ze łzami w oczach każdego wieczoru. I zdarzył się cud!” - podkreśla, wyjawiając, iż tata - ku niedowierzaniu personelu - stopniowo zaczął odzyskiwać sprawność ruchową. „Dwa lata po przebytym udarze może chodzić o lasce i samodzielnie je. Mowy wprawdzie jeszcze całkowicie nie odzyskał, ale możemy się z nim porozumieć. Dla nas to największy cud: tata żyje! Nie ma słów, aby wyrazić wdzięczność Maryi za Jej miłosierdzie i pomoc, bo słowa zamieniają się w łzy i milczenie...” - podsumowuje.
­2021.05.4 20:57
Jedna się modliła o dobrego męża przez dwa lata i… została zakonnicą.
trzaska2021.05.5 11:13
Wybrała najlepsze- BOGA.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.05.4 20:45
Obłudna "logika" kościoła!!! gdy dzieje się dobrze- bóg jest miłosierny i łaskawy! to wszystko jego zasługa ewentualnie maryi lub jakiegoś świętego który ten cud wymodlił! gdy dzieje się źle, dochodzi do nieszczęścia - to nie wina boga, maryi czy świętego! oni nie ingerują w ludzkie życie bo człowiek ma wolną wolę...
Anonim2021.05.5 1:30
żeby orzekać co jest dobre, a co złe, trzeba by mieć perspektywę wieczności czyli być Bogiem. Ty możesz tylko orzec co wg Ciebie jest łatwe i przyjemne, a co nie. A jakie skutki to przyniesie w dłuższej perspektywie - nie wiesz. Trudno zwykle ludziom przyjąć do wiadomości, że nie są bogami.