O. Józef Witko: Uraza to najniebezpieczniejsza pułapka złego ducha  - zdjęcie
23.05.14, 08:42fot. intuitives/sxc.hu

O. Józef Witko: Uraza to najniebezpieczniejsza pułapka złego ducha

16

Co się dzieje z człowiekiem, który nie chce przebaczyć doznanych krzywd? 

Żeby Piotr i inni mogli zrozumieć, czym jest przebaczenie, Jezus opowiedział przypowieść o nielitościwym dłużniku. W tej przypowieści król daruje swemu słudze ogromny dług – 10 tysięcy talentów. Ale ten, któremu podarowano dług, nie mógł podarować stu denarów swemu współsłudze. Jezus mówi, że rozgniewany król kazał tego sługę wtrącić do więzienia, dopóki mu całego długu nie odda. Został on wydany katom. Analogiczna sytuacja ma miejsce, kiedy my nie chcemy przebaczyć bliźniemu – też zostajemy wydani katom. Owi kaci, to złe duchy, które mają dostęp do nas z powodu naszego zamknięcia sie, braku przebaczenia, na człowieka, który nas zranił. Złe duchy mogą nas wtedy dręczyć psychicznie (np. przez koszmary nocne, natrętne lub samobójcze myśli, niechęć do życia), mogą powodować problemy w relacjach, zgorzknienie, złość i gniew. Mogą także powodować różnego rodzaju problemy zdrowotne jak nadciśnienie, problemy z sercem, bóle głowy, bóle stawów, a nawet raka. Zdarzają się nawet przypadki opętania z powodu nienawiści, bo im częściej toleruję brak przebaczenia, który przeradza się w nienawiść, tym trudniej jest mi kochać i coraz większa jest władza złych duchów nade mną.

W swojej książce „Uzdrawiająca moc przebaczenia” pisze Ojciec, że uraza jest najniebezpieczniejszą  pułapką, jaką zastawia na nas zły duch

Uraza nas zamyka i na człowieka i na Boga. Bóg jest miłością, pisze św. Jan. A skoro tak, to w momencie dopuszczenia urazy do serca, zamykam się na miłość. Bóg nie tylko jest miłością, ale też i źródłem miłości. Zatem zamknięcie się na miłość jest poniekąd też zamknięciem się na Boga. Pułapka złego ducha polega na tym, że my często nie zdajemy sobie sprawę z tego, że uraza jest tak niebezpieczna. Wmawiamy sobie np.:  „mam prawo milczeć, mam prawo się do ciebie nie odzywać, bo mnie skrzywdziłeś, mam prawo być złym, mam prawo być urażonym, itd”. Uraza zamyka nam serce i osłabia miłość, aż w pewnym momencie stajemy się niezdolni do miłości. A przecież zostaliśmy stworzeni do relacji opartych na miłości i szacunku. A skoro tak, uraza jest bardzo niebezpieczną przynętą, która pozbawia nas możliwości okazywania miłości i szacunku, a tym samym doświadczania tego samego od innych. Kiedy Jezus mówi o czasach ostatecznych, to mówi, że pojawią się takie znaki, jak głód, trzęsienia ziemi, zaraza wojny… I dodaje: Ale to jeszcze nie będzie koniec, to będzie dopiero początek boleści (Mk 13,8).  Mówi, że koniec nastąpi wtedy, kiedy osłabnie miłość wielu. Ten opis wydaje mi się bardzo trafny, bo kiedy nie będzie miłości, to już nie będzie świata, zło go zniszczy – ludzie się pozabijają.

Dlaczego tak trudno przebaczyć?

Myślę, że główną przyczyną braku przebaczenia jest brak świadomości tego, jak jest ono ważne, czyli brak poważnego potraktowania słów Chrystusa o konieczności przebaczania. Szatan ma tak ogromny wpływ, że wydaje nam się, że brak przebaczenia sprawia jakąś ulgę w cierpieniu. Ale prawda jest inna – tak naprawdę to ja cierpię, nie zaś ten drugi człowiek. Jeśli nie przebaczam, sam siebie krzywdzę, sam siebie niszczę. Ten człowiek może już dawno o mnie zapomniał, ale we mnie ta nienawiść będzie trwała i będzie mnie niszczyć. Brak przebaczenia wynika też z pychy, bo pycha sprawia, że kiedy nie chcę przebaczyć, to czuję, że mam jakąś władzę nad tamtym człowiekiem. Mogę go kontrolować, może nie w rzeczywistości, ale w moim umyśle i mogę go z zemsty krzywdzić. To daje jakąś taką satysfakcję, którą zło bardzo wykorzystuje. Niekiedy wydaje nam się, że jeśli będziemy chowali  urazę, to będziemy chronieni i ten ktoś już więcej nas nie zrani. Jednak kiedy przebaczymy, to wówczas przede wszystkim sobie okazujemy miłosierdzie, bo przebaczając, odcinamy się od zgorzknienia, złych uczuć, gniewu i złości oraz nienawiści. O Anselm Grün podkreśla, że przebaczenie dotyczy doznanej krzywdy, więc kiedy przebaczam, odcinam się od tej krzywdy, a tym samym przestaję cierpieć.

Przebaczenie oczywiście nie jest łatwe, dlatego bez pomocy Jezusa jest ono niemożliwe (beze Mnie nic uczynić nie możecie J 15,5).  Ono jest łaską. A skoro tak, to muszę o nią prosić. Bóg  daje każdemu kto o nią prosi  – Proście, a otrzymacie (Łk 11,9). Kiedy uważamy, że sami potrafimy przebaczyć, może to być bardzo złudne. Tak było w przypadku biblijnego Józefa, który został sprzedany przez swoich braci. Jemu wydawało się, że przebaczył, a nawet zapomniał…

[koniec_strony]

….i dopiero spotkanie po latach z braćmi uświadomiło mu, że jednak im nie przebaczył

Kiedy ich zobaczył, to wówczas na nowo odżyły negatywne uczucia, które kiedyś do nich żywił. Dobrze, że na trzy dni wtrącił ich do więzienia, bo nie wiadomo, co by zrobił w tej złości… (śmiech). Ta historia pokazuje, że dopiero spotkanie z drugim człowiekiem może być takim miernikiem, czy rzeczywiście przebaczyliśmy. Podobnie Corrie ten Boom, choć  sama głosiła konferencje o ważności przebaczenia po drugiej wojnie światowej, to jednak podczas spotkania ze swoim katem, nie potrafiła wyciągnąć do niego ręki, kiedy chciał się z nią pojednać. W tamtym momencie zrozumiała, że tylko wydawało jej się, że przebaczyła. Ale gdy zwróciła się w modlitwie do Pana Boga, by pomógł jej przebaczyć, pokonała wewnętrzne opory i stała się zdolna podać rękę temu człowiekowi. Więc tak naprawdę, dopiero w momencie, w którym dojdzie do pojednania, mogę być pewny, że przebaczyłem. Póki to nie nastąpi, każdego dnia muszę modlić się za tego człowieka, bo w ten sposób wyraża się moja miłość i troska o niego.

Jezus wzywał przecież, by nie poprzestawać na samej gotowości do przebaczania, ale by miłować nieprzyjaciół

Jezus mówił: Módlcie się za tych którzy was prześladują, błogosławcie tych, którzy was przeklinają (Mt 5,44). To jest jedyna droga. Jeśli modlę się i błogosławię człowieka, który mnie skrzywdził, to znaczy, że go kocham. Nawet, jeśli uczucia są negatywne. Uczucia są zmienne, choć uzdrowienie uczuć też wymaga czasu.

Co tak naprawdę oznacza postawa obojętności w relacji z bliźnimi? 

Kiedy uraza dostanie się do serca, to rodzi złość, gniew, nienawiść. Nienawiść jest jak kij, który ma dwa końce. Z jednej strony jest ta nienawiść czynna, która wyrządza zło bliźniemu poprzez konkretne czyny, a z drugiej jest bierna – mogę traktować drugiego człowieka jak powietrze, czyli z obojętnością. Jestem obojętny wobec drugiego człowieka, obojętny na jego osobę, na jego potrzeby… To świadczy o tym, że dalej jest we mnie nienawiść. Powinniśmy się troszczyć o siebie nawzajem, a więc miłość  polega na tym, że nie mogę być obojętny na czyjś brak, na czyjeś cierpienie, trudną sytuację.  Jeśli sobie tego nie uświadamiam, to nie mam grzechu, ale konsekwencje są straszne, bo słabnie ogień miłości. Później dziwię się, że jakoś nie potrafię kochać, cieszyć się życiem być cierpliwym… A musi tego być jakaś przyczyna.        

Jak zmienia się stan naszego ducha, kiedy przebaczamy?

Przede wszystkim, otwieramy się na Ducha Świętego. Przebaczenie, to otwarcie się na miłość, a wiemy, że Duch Święty jest osobową miłością. Przebaczenie jest możliwie tylko dzięki łasce Bożej, ale kiedy człowiek na to przebaczenie się otwiera, to automatycznie doświadcza obecności Boga. Poprawia się jakość jego modlitwy i uczestnictwa we Mszy  św. To jest największa łaska, że teraz staję się zdolny do miłości kogoś, kto mnie skrzywdził. Obecność Ducha Świętego mogę poznać po owocach. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. (Ga 5, 22-23). Im częściej przebaczam, a więc wybieram drogę miłości, tym bardziej wewnętrznie przybliżam się do Boga, a tym samym oddalam się od złego. Coraz częściej będę doświadczał obecności Ducha Świętego przez tę wewnętrzną pewność, że Pan jest ze mną i dzięki Niemu oprę się złu. Rośnie we mnie świadomość, że staję przed wyborem takiej lub innej drogi i wybieram drogę błogosławieństw, a odrzucam drogę urazy i nienawiści.

[koniec_strony]

Rzadko chyba zdarza się tak, aby przebaczenie nastąpiło w jednym momencie np. w czasie nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie, zazwyczaj jest to proces. Na jakie łaski się otwieramy, kiedy wchodzimy na drogę przebaczenia?

Im większa krzywda, tym więcej potrzeba czasu, aby przebaczyć. Każda rana jest inna. Są rany cięte, szarpane, kłute. Każda z tych ran inaczej i w innym czasie się goi. Podobnie rany naszego serca. Wymagają one czasu zanim się zagoją. Pan Bóg może oczywiście udzielić  łaski, że przebaczymy w jednym momencie, ale jeśli tego nie czyni, to dlatego, że chce, byśmy dojrzeli do przyjęcia tej łaski. Ja zawsze powtarzam, że im więcej mamy czasu na przyjęcie łaski, tym lepiej, bo jej nie zmarnujemy. Kiedy przechodzę przez proces przebaczenia,  mam czas, żeby sobie wiele rzeczy uświadomić. Przede wszystkim to, że to nie jest tylko kwestia między mną, a drugim człowiekiem. Kiedy nie przebaczam, obrażam Pana Boga, nie  liczę się z Nim. Uświadamiam sobie też, że ranię samego siebie, bo wybieram nienawiść, która jest zabójcza dla człowieka. To też nie jest bez znaczenia dla  Kościoła. Z powodu mojego braku przebaczenia cierpi też Kościół. Muszę zatem za to Pana Boga przeprosić. Nienawiść to straszny grzech, który niszczy miłość, a przecież miłość jest naszym przeznaczeniem. Odkrywam, że jestem wielkim grzesznikiem, bo wybrałem drogę braku przebaczenia. To ogromny dar, jeśli sobie uświadomię, że jestem grzesznikiem, bo dla grzesznika jest przebaczenie, a nie dla tego, który nie uważa się za grzesznika. Łatwiej mi późnej przebaczyć, kiedy sam doświadczyłem Bożego miłosierdzia. Uświadamiam sobie też, że do tego aby  przebaczyć, potrzebuję Boga. My nie mamy tej siły, aby przebaczyć sobie czy bliźniemu bez pomocy Boga i bez uprzedniego doświadczenia Jego miłosierdzia nad nami. Ale kiedy doświadczyliśmy Bożego miłosierdzia, to mamy obowiązek przebaczyć sobie i bliźniemu, ponieważ Bóg nam przebaczył. Wiadomo, że grzech dosięga Boga, ale dosięga też stworzenia. Więc dosięga Kościoła, bo nie żyję sam, tylko we wspólnocie. Kiedy wybrałem urazę, to zraniłem Kościół, który jest osłabiony. Jeżeli to sobie uświadamiam, to uświadamiam sobie, że potrzebuję Kościoła do pojednania.

Wkraczając na drogę przebaczenia, uwalniamy się też spod działania złych duchów. Mimo, że nie doszło jeszcze do pojednania czy przebaczenia, to w momencie, kiedy decyduję się przebaczyć, już jestem chroniony Bożą opieką, wyrwany spod panowania zła. Złe duchy oczywiście mogą się wściekać i w jakiś sposób dawać o sobie znać, ale nic nie mogą zrobić, mogą mnie jedynie wystraszyć czy próbować zniechęcić. A ten pokój i radość, które pojawiają się wraz z obecnością Ducha Świętego, są dla mnie znakiem, że idę właściwą drogą.

Bywa jednak tak, że człowiek ma żal do Pana Boga i Panu Bogu nie potrafi przebaczyć, a co dopiero sobie i bliźniemu…

Jeśli mam jakąś urazę do Pana Boga, bo np. mnie nie wysłuchał, dopuścił jakąś chorobę lub nieszczęście czy też zabrał ukochaną osobę, to jest to wyraz ludzkiej pychy, chęci panowania nad czasem, nad czyimś życiem, decydowania o tym co dla mnie jest dobre, a co tym dobrem nie jest. Uświadamiając sobie urazę, gniew, złość, nienawiść powinienem za to przeprosić Pana Boga i prosić  Go o łaskę, bym stał się pokorniejszy i bardziej Mu  ufał. Ja jestem stworzeniem, a Bóg moim  Stwórcą, a także  Ojcem, który pragnie dla mnie dobra. Zanim pojednamy się z Bogiem, też może minąć trochę czasu. My niekoniecznie musimy wszystko rozumieć. Chodzi o to, żeby zaufać, że to, co się wydarzyło, też wpisuję się w wolę Bożą.  Mimo, że jest to złe, to jednak nie dzieje się to bez woli Bożej, a skoro tak, to Bóg  z tego wyprowadza dobro. Więc kiedy dojdzie do pojednania, zaczynam patrzeć na trudne sytuacje, na doznane zło, jako na okazje do doświadczenia dobra, które Bóg z tego zła wyprowadza. Kiedy odkryję w sobie pychę, związaną z chęcią panowania nad drugim człowiekiem, nad czasem i okolicznościami, to pomaga mi to później przebaczyć sobie i drugiemu człowiekowi. Bo kiedy przebaczam człowiekowi, albo sobie, to  nie zawsze sobie uświadamiam, że jest we mnie pycha. M.in. dlatego powinniśmy najpierw zacząć od pojednania z Bogiem.

Jak ważne jest przebaczenie, kiedy modlimy się o uzdrowienie duchowe czy fizyczne? 

Przebaczenie to pierwszy krok otwarcia się na uzdrowienie. Bez przebaczenia nie ma uzdrowienia fizycznego, jeśli jakaś choroba jest spowodowana brakiem przebaczenia. Natomiast kiedy przebaczam, duchowo od razu zdrowieję.  Znam wiele świadectw osób, które zostały uzdrowione nie przez modlitwę o uzdrowienie, tylko dzięki temu, że przebaczyły. Zresztą powrót do zdrowia jest też znakiem, że musiało nastąpić przebaczenie.  Pewna osoba  chora na raka, przed operacją postanowiła się pojednać ze wszystkimi, z którymi była skonfliktowana. Okazało się, że choroba całkowicie zniknęła.

We wspomnianej książce podkreśla Ojciec, że z przebaczenia powinniśmy uczynić styl życia, tak, aby przebaczać zawsze i wszystkim. Co może nam w tym pomóc?

Jeśli  wchodzę na drogę przebaczenia, to uświadamiam sobie, że nie mogę dopuścić do takiego stanu, kiedy po latach dopiero staram się przebaczyć. Jeśli mnie ktoś zrani, od razu, zamiast przekleństwa, wybieram błogosławieństwo. Pan Bóg w Starym Testamencie mówi: Kładę przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie życie, abyście żyli. (Pwt 30, 15. 19) Kiedy ktoś np. mówi mi przykre słowo, mam ten moment wyboru: albo zdecyduję się na złość i gniew czyli na przekleństwo, albo przebaczam i decyduję się na błogosławieństwo. Wiadomo, że może się tak zdarzyć, że może się we mnie zrodzić wściekłość, bo ktoś mnie zranił. To normalne, że mamy takie uczucia, ale kiedy sobie już to uświadomimy, trzeba powiedzieć: „Panie Boże, żałuję że się zezłościłem, że wypowiedziałem brzydkie słowa. Przebacz mi,  odwołuję te słowa”. Trzeba je wtedy zastąpić dobrymi myślami o tym człowieku i prosić Pana Boga, aby mu pobłogosławił i postanowić, że będę bardziej czujny na to, co mówię i jak się zachowuję. Gdy robię rachunek sumienia każdego dnia wieczorem, to jest mi łatwiej. Jeśli ktoś nie robi rachunku sumienia, to może o tym zapomnieć, a to jest bardzo niebezpieczne. Ludzie mogą nas ranić na różne sposoby, a my nawet sobie nie uświadamiając z jakiego powodu, już inaczej na kogoś patrzymy. Miłość jest osłabiona, a jeśli to się powtarza, może ona zostać zniszczona. Ale jeśli mamy tego świadomość, przebaczymy. Ta miłość nie doznaje wtedy uszczerbku, a mało tego – zyskuje. Wzmacnia się tym doświadczeniem obecności Ducha  Świętego. 

Rozmawiała Emilia Drożdż

Komentarze (16):

anonim2014.05.23 10:23
Marku22, piszesz głupoty ale czujesz się "ponad Frondą". Nikt na Frondzie nie nawołuje do nienawiści do Jaruzelskiego ale też nikt nie chce aby pochować go na Powązkach. Na coś takiego nie zasłużył. Do przebaczenia ponadto jest niezbędne naprawienie krzywd, postanowienie poprawy i ostatecznie zejście ze złej drogi. To co piszę jest trywialne ale takim językiem do niektórych tutaj trzeba się zwracać.
anonim2014.05.23 11:07
Ten nieszczęsny Jaruzelski,będzie żył tak długo jak Pan Bóg zechce,nie wchodżmy w Jego kompetencje,Jego plan,nasza wolna wola pozwoli każdemu postąpić,jak Pan Bóg przykazał.
anonim2014.05.23 11:11
Tylko czy nie jest to trochę jednostronne widzenie . Przecież mamy naśladować Mistrza , a w chwili próby , wobec tych co skazywali na śmierć - wymowne milczenie (trochę niestosownie , ale jakoś brzęczy mi w uszach powtarzana niedawno w mediach zbitka nienawistne milczenie ) ,a wobec oprawców - czyli wykonawców wyroku - "Ojcze przebacz , bo NIEWIEDZĄ co czynią " . Chyba nie da się tego sprowadzić to wszystko w porządku , cha , cha ,cha , jest fajnie , zapomnijmy , nie ma dobra , nie ma zła itp.
anonim2014.05.23 13:49
Dziękuję za ten tekst. Dla mnie w idealnym czasie. Inna sprawa, że, podejrzewam, za dwa tygodnie czas na niego znów będzie idealny. Pozdrawiam.
anonim2014.05.23 15:47
Tylko czy można autentycznie przebaczyć i być otwartym człowiekiem, mając w świadomości przekonanie że muszę mieć poczucie winy za uczucie złości, muszę powiedzieć to i to Jezusowi, z tego muszę się cieszyć, a tamtym muszę się smucić, to już jest grzechem, a tamto jeszcze nie itd. Nie przypomina to wiary, ale raczej zespół DDA.
anonim2014.05.23 18:21
@Spas12 - wow! dopiero po przeczytaniu Twoich postów zrozumiałam o czym ojciec Witko pisał
anonim2014.05.23 18:57
Spas12 Zdaje się, że mieszasz dwie sprawy: Prawo do obrony siebie, rodziny itp: zgodnie z "kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO", - czyli ani bardziej, ani mniej. Z postawą wobec tego zła (i sprawcy), które się JUŻ WYDARZYŁO. Stało się. Wczoraj. Przed miesiącem. 10 lat temu. Jedno nie przeszkadza drugiemu. Są uzupełniającymi się częściami tej samej Wiary. Tylko, że godzenie ich to trud. W przeciwieństwie do nienawiści - czasem mylonej z dumą, honorem a czasem ze sprawiedliwością, która mówi: zawsze oko za oko - logicznie i prosto, jak dwa dodać dwa. No i wybaczenie to nie jest postawa "Zła nie ma, nic się nie stało". Tak się mówi. Ale wybaczenie to postawa względem zła, które się wydarzyło. Nie można wybaczyć czegoś, co się neguje. Pozdrawiam.
anonim2014.05.23 23:00
o. witko ma racje , tylko prosze przebaczyc i zyc jak niby sie nic nie stalo matce ktora cale dziecinstwo wyzywa- franco, suko,-bije kilka razy dziennie nie widomo za co ,nie jest alkoholiczka jest katoliczka i to zaciekla, jak przebaczyc ojcu ktory w pracy to dobry specjalista a w domu bije kijem ktory trzeba bylo sobie samemu uciac i wyczyscic zeby mu sie rece nie pokaleczyly, wrzeszczy- po co mi sie te dziewuchy urodzily,molesuje i bije do nieprzytomnosci dopiero lekarz upomina go ze on powinien to zglosic na milicje , jak przebaczyc jak matka uwaza siebie za niepokalanie poczeta bo miala dwoje dzieci przed slubem - pozniej jeszcze 8- a pozniej udaje ze to nie jej wina i wyzywa nas ze siostra suki, dzisiaj obydwoje to modlacy sie ludzie z radiem maryja ale co nie uslysza to inni maja wprowadzac w zycie oni to wg nich najwspanilsi rodzice bo wychowali 10 sztuk, niechec do nas ze siostra - braci w miare nie bila - przeniosla na nasze dzieci, jeszcze raz pytam ojca- jak przebaczyc jak takie dziecinstwo sni sie po nocach, jak moim marzeniem jest zeby moja matke choc 1 raz ktos tak upral jak ona bila - codziennie - pobudka z dziecinstwa moze o. witko chcialby tak byc budzony - zrywana pierzyna i jak nie oblewanie woda to znow bicie bo trzeba sniadanie przygotowac i poscielic wszystkie lozka i pozmywac po sniadaniu i zdazyc do szkoly na 8-00 a matka nie pracuje zawodowo, nawt jej lozko musialam zdazyc poscielic bo znow bicie , jak sobie to mozna wytlumaczyc a dzis zadaja szacunku i ciagle obrazona i nafuczana bo to nie tak tamto nie tak
anonim2014.05.23 23:03
Spas12: Jeśli obaj uznajemy i odróżniamy słuszne prawo do obrony od wybaczenia, to już nam bliżej. "sednem mojego czepialstwa jest to, że przebaczenie krzywd jest bardzo subtelne i zamknięte dla grona osób, które mają CO! przebaczać", 1. Czy nie jest tak, że KAŻDY doznaje krzywd? Większych lub mniejszych (- choć to łatwa ocena tylko dla kogoś stojącego z boku - jak ty czy ja). Każdy więc staje przed wyborem - (próbować) wybaczać lub nie. A czy to nie te (drobniejsze od zabójstwa ojca, żony, dziecka) sprawy zatruwają relacje miedzy nami? Artykuł jest więc też o tym, żeby w tych małych sprawach wybaczać. Nie tylko o wielkich zbrodniach. 2. Choć jest i o tym, że najlepszą/jedyną drogą spokoju dla człowieka dotkniętego wielką krzywdą jest przebaczenie. Na tym min. polega także świecka terapia. Przy tym pełna zgoda - najlepszą - nie znaczy łatwą. Zgoda, że czasem zbyt trudną, by człowiek ją uniósł. Czy jednak zgoda na to, że do uniesienia z Bogiem? "a grożenie wiecznym potępieniem, że komuś się ta sztuka nie udała... jest przegięciem pały." Nie wiem, czy grożenie, czy ostrzeganie. I nie tym, co im się sztuka nie udała, lecz tym, co nie próbowali... Mówi się, że Sąd Boży może polegać na tym, że Bóg zapyta, "Czy kochasz mnie?, Czy wybierasz wieczną miłość we mnie? Czy nie?" Może jest tak, że do nieba nie wejdą ci, którzy sami tak zdecydują? Zbyt łatwe sito? Czy jeśli nienawidzę bliźniego swego nieprzezwyciężenie - tak, że nie pozwalam sobie za życia ulżyć w cierpieniu - czy potrafię kochać "siebie samego"? Czy uwierzę w miłość Boga? Czy uwierzę w ogóle w miłość? A może powiem: NIE. Czy nie jest słusznym ostrzeżenie - "zawróć, żebyś choć w Tym momencie przejrzał i nie dał się zwieść toczącej Cię nienawiści, niewierze w dobro, zafiksowaniu na cierpieniu? Pozdrawiam raz jeszcze.
anonim2014.05.23 23:04
Byłam na czuwaniach prowadzonych przez o. Witko w Jarosławiu. Są genialne!
anonim2014.05.24 6:33
Tekst o. Józefa pokazuje tylko, w jak oderwanym od rzeczywistości świecie żyje dzisiaj Kościół. Chyba z rok temu alarmowałem tu, na Frondzie, o szkoleniach w zakresie komunikacji interpersonalnej w zakładach pracy, przeprowadzanych za unijne pieniądze. Uczestniczyłem w dwóch takich i to mną wstrząsnęło, że wykładowcy w trakcie tych szkoleń inteligentnie podważają wszelki sens nauki Pana Jezusa o przebaczeniu. Powołują się na teorię gier, dylemat więźnia, rozmaite badania socjologiczne i psychologiczne, z których wynika jedna prawda: najmniejsze natężenie zła występuje w tych grupach ludzi, gdzie potencjalni krzywdziciele żyją ze świadomością, iż skrzywdzony im się na pewno zrewanżuje. Trochę upraszczam, ale nie mam przy sobie broszurki z tych szkoleń. Szkolenia te - z a unijne pieniądze - przeprowadzane sa w zakładach, które ubiegaja się o europejskie certyfikaty sprawnego zarządzania, a więc powszechnie, przez wyspecjalizowane firmy. Tych firm są setki, jeśli nie tysiące. Apelowałem, żeby się z tym zmierzyć. Daremnie. Łatwiej przecież napisać o urazie, jako pułapce złego, trudniej odnieść się do Spasa12. Tekst p. Józefa tylko generuje takie postawy, jak Aleksandra Kwaśniewskiego, który raz jeden przeprosił publicznie za zło komunizmu i potem już na wszelkie zarzuty odpowiadał rozłożeniem rąk: - Co chcecie, przecież przeprosiłem?
anonim2014.05.24 13:07
PiotrZW "najmniejsze natężenie zła występuje w tych grupach ludzi, gdzie potencjalni krzywdziciele żyją ze świadomością, iż skrzywdzony im się na pewno zrewanżuje" ... a jeszcze mniejsze tam, gdzie nie ma przyzwolenia na zło ale bez rewanżu/odwetu, zemsty. Nic dziwnego, że tę pierwszą, niepełną, definicję stosuje się na szkoleniach z zarządzania. Przecież pomaga stworzyć grupę, którą się SPRAWNIE ZARZĄDZA: do wzmożonego wysiłku służy kontrolowana konkurencja a przy tym podzielona wewnętrznymi napięciami grupa daje się łatwo zarządzać - divide et impera... Ta druga tworzy zgrany ZESPÓŁ. Trudniejszy do zarządzania, trudniejszy do zmuszenia do zwiększonej wydajności. Bo żeby działał sprawniej (a może działać sprawniej) trzeba go (z)motywować - a to jest duży wysiłek kogoś, kto nie jest szefem tyko zarządcą (managerem) lub najwyżej bossem. Firma zawsze może zwolnić rekina, który, nie przynosząc odpowiednich zysków, zbytnio psuje atmosferę. Rachunek zysków i strat. A rodzina, sąsiedztwo, parafia, społeczeństwo? Chcemy tworzyć wspólnotę, czy być masą atomów, którym jest za ciasno? "Tekst p. Józefa tylko generuje takie postawy, jak Aleksandra Kwaśniewskiego, który raz jeden przeprosił publicznie za zło komunizmu i potem już na wszelkie zarzuty odpowiadał rozłożeniem rąk: - Co chcecie, przecież przeprosiłem?" I jeszcze raz: wybaczenie nie oznacza zgody na zło: Nie jest powiedziane : "Idź, nic się nie stało", tylko "Idź i nie grzesz więcej", "Jeślim powiedział coś złego, udowodnij to, a JEŚLI NIE, TO CZEMU mnie bijesz?" Co mówi 5 warunków spowiedzi - prośby o wybaczenie? Zadośćuczynienie. Naprawa zła. No więc, Panie Aleksandrze, wybaczamy, ale niech Pan teraz (pomoże) naprawi(ć) krzywdy i szkody wyrządzone przez komunizm. Albo chociaż nie przeszkadza. Jak długo to się nie stanie, odium winy będzie na Panu ciążyć. Nie dajmy sobie wmówić, że wybaczenie jest słabością zgody na zło i że żeby wybaczać, trzeba być naiwnym. 77 razy mamy starać się wybaczyć temu, kto prosi o wybaczenia i żałuje a nie temu, kto tylko mówi, że prosi o wybaczenie a dalej zło planuje. Spokojnej soboty Panie Piotrze. "najmniejsze natężenie zła występuje w tych grupach ludzi, gdzie potencjalni krzywdziciele żyją ze świadomością, iż skrzywdzony im się na pewno zrewanżuje" ... a jeszcze mniejsze tam, gdzie nie ma przyzwolenia na zło ale bez rewanżu/odwetu, zemsty. Nic dziwnego, że tę pierwszą, niepełną, definicję stosuje się na szkoleniach z zarządzania. Przecież pomaga stworzyć grupę, którą się SPRAWNIE ZARZĄDZA: do wzmożonego wysiłku służy kontrolowana konkurencja a przy tym podzielona wewnętrznymi napięciami grupa daje się łatwo zarządzać - divide et impera... Ta druga tworzy zgrany ZESPÓŁ. Trudniejszy do zarządzania, trudniejszy do zmuszenia do zwiększonej wydajności. Bo żeby działał sprawniej (a może działać sprawniej) trzeba go (z)motywować - a to jest duży wysiłek kogoś, kto nie jest szefem tyko zarządcą (managerem) lub najwyżej bossem. Firma zawsze może zwolnić rekina, który, nie przynosząc odpowiednich zysków, zbytnio psuje atmosferę. Rachunek zysków i strat. A rodzina, sąsiedztwo, parafia, społeczeństwo? Chcemy tworzyć wspólnotę, czy być masą atomów, którym jest za ciasno? "Tekst p. Józefa tylko generuje takie postawy, jak Aleksandra Kwaśniewskiego, który raz jeden przeprosił publicznie za zło komunizmu i potem już na wszelkie zarzuty odpowiadał rozłożeniem rąk: - Co chcecie, przecież przeprosiłem?" I jeszcze raz: wybaczenie nie oznacza zgody na zło: Nie jest powiedziane : "Idź, nic się nie stało", tylko "Idź i nie grzesz więcej", "Jeślim powiedział coś złego, udowodnij to, a JEŚLI NIE, TO CZEMU mnie bijesz?" Co mówi 5 warunków spowiedzi - prośby o wybaczenie? Zadośćuczynienie. Naprawa zła. No więc, Panie Aleksandrze, wybaczamy, ale niech Pan teraz (pomoże) naprawi(ć) krzywdy i szkody wyrządzone przez komunizm. Albo chociaż nie przeszkadza. Jak długo to się nie stanie, odium winy będzie na Panu ciążyć. Nie dajmy sobie wmówić, że wybaczenie jest słabością zgody na zło i że żeby wybaczać, trzeba być naiwnym. 77 razy mamy starać się wybaczyć temu, kto prosi o wybaczenia i żałuje a nie temu, kto tylko mówi, że prosi o wybaczenie a dalej zło planuje. Spokojnej soboty.
anonim2014.05.24 15:11
Piękne słowa należy przebaczać i nie chować urazy. Nauczył nas tego nasz Pan i Jezus. Módlmy się za pokój na świecie tak jak to czynił Święty Jan Paweł II Zapraszam na mojego bloga http://ufam-bogu.blogspot.com/ Mam tam dostępny darmowy modlitewnik w wersji elektronicznej
anonim2014.05.24 18:24
@mtszymon Dziękuję za ustosunkowanie się do mojego komentarza. Trochę mi Pan rozjaśnił, ale tylko trochę. "... a jeszcze mniejsze tam, gdzie nie ma przyzwolenia na zło ale bez rewanżu/odwetu, zemsty." Brzmi mi to za bardzo idealistycznie, ale nie jestem w stanie teraz na ten temat polemizować. Chodzi mi o fakt, że teolodzy katoliccy z tą nową etyką, wpajaną masowo w ogóle nie podejmują polemiki. Po co są katedry etyki na katolickich uniwersytetach? Żeby pisali takie teksty, jak o. Józef - bez odniesienia do rzeczywistości?
anonim2014.05.25 13:48
Zapraszamy do pobrania modlitewnika Ufam-Bogu. Posiadamy wersję PDF oraz Amazon Kindle. www.ufam-bogu.blogspot.com
anonim2015.01.3 14:41
napisałam kiedyś co nieco o przebaczeniu w praktyce jesli ktoś jest zainteresowany too można to znaleźć tutaj: http://www.fronda.pl/blogi/biedronka1/najtrudniejsza-milosc,36484.html