01.12.14, 19:04Otwierając czakramy, otwierasz się na ducha ciemności! (fot. Idziemy, Wikipedia)

Kto otwiera czakramy, otwiera się na wpływ ducha ciemności!

Praktyka otwierania czakramów (czakrów) pochodzi od joginów.

System jogi opracowany w Indiach w starożytności, w ciągu wieków ulegał zmianie. Dziś spotykamy wiele rodzajów jogi: hata joga, karma joga, mantra joga, kundalini joga, raja (czyt. radża) joga, bhakti joga, gniana (dżniana) joga), tantra joga, lingamjoni joga, laja joga i inne. Nazwa poszczególnego rodzaju jogi zależy od jakości technik w niej stosowanych. Tzw. Otwieranie czakramów praktykowane jest szczególnie w tantra joga.

W XX wieku, kiedy na Zachodzie wzrosło zainteresowanie duchowością Wschodu, szczególnie jogą i zen, dowolnie wybierano stosowane w nich techniki wpływania na zmianą fizjologii ludzkiego organizmu, a tym samym na zmianę świadomości człowieka. W tym celu komponowano zespół przeróżnych ćwiczeń, pod różnymi nazwami. Prezentowane niekiedy w Internecie ćwiczenia są dowolną kompozycją metod otwierania czakramów, bez ścisłego trzymania się zasad tantra jogi. W zasadzie wszystkie systemy jogi ukazują różne sposoby i wyzwolenia się z reinkarnacji, natomiast w medytacjach buddyjskich podkreśla się raczej wyzwolenie z cierpienia. Ale tak w jednym przypadku, jak i w drugim dotyczy to życia w świecie materialnym. Dlatego mistycy Wschodu mówią, że joga czy zen to ścieżka do samo-zbawienia, czyli do wolności od materii i doprowadzenia sie do stanu błogości zwanej "ananda" lub "nirwana".

Warto tu zwrócić uwagę, że droga wschodniej mistyki jest inna, niż droga mistyki chrześcijańskiej. Doznania chrześcijanina zjednoczonego z Bogiem w miłości, nie można mylić z egocentryczną duchowością mistyka Wschodu przeżywającego wrażenie rozpłynięcia się w nieokreślonym „kosmicznym oceanie”. Poza tym w chrześcijańskiej mistyce nie stosuje się żadnych metod wpływania na zmianę fizjologii ludzkiego organizmu, lecz używa się rozumu i woli. Natomiast mistycy Wschodu hamują działanie rozumu, a tym samym i woli, by poprzez zastosowanie odpowiednich technik, np. przez zmianę rytmu oddychania, diety, fizycznych ćwiczeń itp., wywołać przeżywanie paranormalnych stanów psychicznych.  Prof. dr med. Stanisław Grochmal w swej naukowej pracy pt.: "Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo - koncentrujących", w rozdziale poświęconym systemowi jogi, podaje, że u wielu joginów, zwłaszcza u tych, którzy miesiącami siedzą w swych pustelniach, daje się zauważyć objawy, jakie występują w epilepsji, schizofrenii i w histerii[1]. Autor wyjaśnia, że objawy epilepsji o różnym nasileniu występują także przy hiperwentylacji podczas praktykowania specjalnej techniki pogłębionych oddechów, które powodują stan alkalozy krwi. Również obraz schizofrenii - jego zdaniem - przypomina niektóre zachowania joginów. Wykazuje on, że osoby dotknięte schizofrenią mogą wpływać na postępowanie całych grup ludzi ze swojego środowiska, ponieważ chorzy tacy nie tracą inteligencji, a mają zwykle wysokie wyobrażenie o swoim "posłannictwie" i swoje postępowanie najczęściej motywują kierownictwem przez jakieś siły z zaświatów. Dr Grochmal przeprowadza również ścisłe porównanie między niektórymi objawami histerii i jogizmu, zwłaszcza objawów zaburzeń czucia z całkowitym jego zniesieniem w niektórych okolicach ciała.

Inni naukowcy, którzy badając systemy jogi interesowali się nie tylko zmianami cielesnymi, ale i duchowymi, stwierdzają, że: "z jogą zawsze wiąże się pewne spekulowanie sprawami okultystycznymi i ezoterycznymi, i już za czasów Patańdżalego związek ten był zupełnie otwarcie potwierdzony. Trzecia część 'Jogasutr' (traktaty o jodze) zajmuje się mocami okultystycznymi, zwanymi shiddhi, które powinny być wynikiem stosowania siódmego i ósmego stopnia radża jogi[2]. Badając duchowe skutki jogi, John Allan twierdzi, że joga jest bramą okultyzmu. Według niego jedynie przy praktykowaniu hata jogi, opartej tylko na ćwiczeniach fizycznych, są możliwości uzyskania korzystnych efektów relaksacyjnych, bez większego niebezpieczeństwa ulegania wpływom demonicznym, pod warunkiem, że ćwiczący potrafi zdystansować się od monistycznej duchowości joginów oraz ich filozofii i nie przejdzie do innych technik jogi, które pobudzają tzw. kundalini[3] i otwierają czakramy. Poza ćwiczeniami fizycznymi wpływ na otwieranie czakramów mają takie techniki, jak:

            1 - patologiczne odddychanie;

            2 - stosowanie diety nie pokrywającej zapotrzebowania organizmu;

            3 - ograniczenie godzin  snu  poniżej niezbędnego minimum;

            4 - wielogodzinne powtarzanie mantry.

5 - niekiedy dodatkowo stosowane bywają środki halucynogenne.

O d d e c h

W technikach medytacyjnych wykorzystuje się nieprawidłowy rytm oddechowy prowadzący do zachwiania równowagi kwasowo - zasadowej w organizmie. Jednostką określającą stopień zakwaszenia i alkalizacji płynów jest pH. Nieprawidłowe oddychanie powoduje zbyt duże nagromadzenie się CO2 wskutek czego pH się zmniejsza (podczas wstrzymywania oddechu), lub też nadmierny spadek CO2 (bardzo szybkie oddychanie) podnoszący pH we krwi i innych płynach krążących wewnątrz naszego ciała. Prowadzi to do zmian metabolicznych występujących w mózgu, w którym kwasica lub alkaloza oddechowa wywołuje zaburzenia w prawidłowym jego funkcjonowaniu.

Na przykład, przy kwasicy oddechowej wskutek zbyt zwolnionego oddechu pH spada poniżej 7,35. Wówczas (zależnie od stopnia wzrostu CO2 i okresu jego trwania) mogą wystąpić: zaburzenia elektrolitowe - wzrost stężenia wodorowęglanów, fosforu, potasu, spadek stężenia chlorków i mleczanów, zaburzenia koncentracji, halucynacje, różne objawy psychotyczne, duszność, lęk, niepokój, apatia, drażliwość, senność, zmiany osobowości, upośledzona kurczliwość mięśnia sercowego i zaburzenia rytmu serca, skurcze mięśni szkieletowych, bóle głowy, wzmożone ciśnienie śródczaszkowe i obrzęk tarczy nerwu wzrokowego.

Przy alkalozie oddechowej (wskutek zbyt szybkiego oddychania pH podnosi się powyżej 7,45. Wówczas (zależnie od stopnia spadku CO2 i okresu jego trwania) mogą wystąpić: zaburzenia elektrolitowe - spadek jonów wapnia, fosforu i potasu, a wzrost jonów chloru, zaburzenia świadomości, skurcze naczyń mózgowych, stan dezorientacji, omdlenia, drgawki, parestezje, zaburzenia mowy, zaburzenia widzenia, zaburzenia rytmu serca, depresja, stany płaczliwości, stan ogólnego wyczerpania, zlewne poty[4].

D i e t a 

Dieta joginów pozbawiona bywa białka pochodzenia zwierzęcego. Jak wiadomo, białko komórek ludzkiego organizmu składa się z dwudziestu aminokwasów. Jednak jest kilka takich aminokwasów, których brak jest w białku roślinnym, więc muszą być podane z pożywieniem pochodzenia zwierzęcego. W przeciwnym wypadku nasze białko będzie nieprawidłowo zbudowane, a co za tym idzie, następował będzie szybszy jego rozpad, a w efekcie tzw. kwasica metaboliczna.

 S e n

W praktyce jogi ilość snu ogranicza się niejednokrotnie do czterech godzin. Człowiek w takiej sytuacji przechodzi w stan przewlekłego przemęczenia. Brak odpowiedniej ilości snu wpływa na zwiększenie wydzielania endomorfiny w mózgu. Zwiększona jej produkcja przez dłuższy czas powoduje wypaczony odbiór świata otaczającego, zmieniony sposób odczuwania wrażeń zmysłowych i przeżyć człowieka[5].

M a n t r y

Osobom dążącym do “mistycznych" przeżyć, radzi się, by całymi godzinami powtarzali mantrę „wzmocnioną” – w razie potrzeby – środkiem halucynogennym. Mantra hamuje działanie kory mózgowej. Oto co na ten temat pisze O. Verlinde, który mantrę osobiście praktykował. „Mantra może się zmieniać: wydłużać, skracać, modyfikować. Nadchodzi moment, kiedy mantra rozmywa się (...), prowadzi do wyraźnego odprężenia cielesnego. Mantra może także po prostu zniknąć, pozostawiając nas na kilka chwil w stanie wstrzymania aktywności intelektualnej, zawieszenia władz umysłowych[6] (...) Cała moja wewnętrzna uwaga koncentruje się na powtarzaniu dźwięku pozbawionego zawartości semantycznej mogącej angażować moją inteligencję (...) Gdy doszedłem do kilku godzin praktyki dzienne, zacząłem odczuwać: bezsenność, trudności z koncentracją i z prowadzeniem rozmowy, malało moje zainteresowanie otoczeniem (...). Ogarnęło mnie wówczas coś w rodzaju ‘fascynacji pustką’, zanurzeniem się w stan radości z samego faktu istnienia, ponad świadomością indywidualną (...) zacząłem powoli tracić kontakt z rzeczywistością, aż wreszcie stałem się niezdolny do pełnienia obowiązków zawodowych”[7].

Wyhamowanie centralnego układu nerwowego, z jednoczesnym pobudzeniem obwodowego układu nerwowego fizycznymi ćwiczeniami i w/w technikami, daje w pewnych miejscach wzdłuż osi ciała odczucie „krążenia” energii, określane jako otwieranie się czakramów. Wiadomo, że w starożytności ludzie nie znali anatomii i fizjologii ludzkiego organizmu, więc nie umieli wyjaśnić zmian, jakie zachodzą pod wpływem jego podniecenia. Stąd sądzono, że czakramy otwierają się pod wpływem węża zwanego "kundalini", który (według ich poglądu)  mieści się u podstawy kręgosłupa i poprzez odpowiednie techniki można go „obudzić". Kolejność otwierania się czakramów jest od dołu wzwyż. Pierwszy czakram to miejsce położenia gruczołów płciowych. Następne czakramy występują w miejscach położenia nadnerczy, trzustki, serca, tarczycy, przysadki mózgowej i szyszynki. Jak widzimy, czakramy odczuwane są przede wszystkim w miejscach, gdzie znajdują się gruczoły produkujące hormony, więc przy ich pobudzeniu zwiększy się także poziom hormonów we krwi. 

Jak widzimy, manipulowanie własnym ciałem prowadzi do patologicznego funkcjonowania całego organizmu, szczególnie systemu nerwowego, z mózgiem włącznie! A to z kolei wywołuje nie tylko poczucie relaksacji i oderwania się od rzeczywistości ale także wpływa na zmianę świadomości, w której powstają złudne wizje albo wrażenia rozpływania się w przestrzeni, podróże astralne, zlewania się w jedno z naturą czy z kosmosem lub poczucie wszechobecności i stawania się "bogiem". O. Verlinde twierdzi, że podczas otwierania się czakramów, człowiek otwiera się na wpływ ducha ciemności... ducha wrogiego człowiekowi[8], gdyż ta praktyka powoduje jego cofanie się w rozwojowi osobowości.

S. Michaela Pawlik OP



[1] por. Prof. dr med. Stanisław Grochmal, "System jogi", W: "Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo - koncentrujących", PZWL, Warszawa, 1986, s.20-22.

[2] Maurice C. Burrell i John Allan, Joga a zjawiska paranormalne, W: Nie wszyscy są jednego ducha, PAX, Warszawa 1988, s.253.

[3] por. tamże, s.275-277. Problem czakramów poniżej jest omówiony.

[4] por. praca zbiorowa, Wielka Interna, Warszawa 2001, t. I, s.108-122.

[5] Podane informacje dotyczące oddychania, snu i odżywiania, wybrane zostały z najnowszych podręczników fizjologii człowieka. Do dokładniejszego omówienia w/w technik osiągania stanów "mistycznych" jeszcze powrócimy.

[6] Bardzo często członkowie sekt, którzy praktykują mantrę, porównują ją do modlitwy różańcowej. Argumentują, że katolicy też powtarzają wielokrotnie Zdrowaś Maryjo tak, jak oni mantrę. Mantra ma stłumić myślenie, aby wejść w trans. Natomiast bezmyślne "mantrowanie" jakiejkolwiek chrześcijańskiej modlitwy jest łamaniem przykazania: Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (Wj 20,7).

                [7] O. Józef Maria Verlinde, U wrót Nieznanego, W: Zakazany owoc, wyd. „m”, Kraków 1999, s. 36 nn

[8] por. O. Joseph - Marie Verlinde, Bóg wyrwał mnie z ciemności, Warszawa 1998, s. 193-194

Komentarze

anonim2014.12.1 20:59
litania to nie mantra mantra ma swój kształt, brzmienie, działania wpływa na wibracje energii, nie chodzi w niej o treść werbalną, tylko o działanie, niejako mechaniczne, poprzez wibracje mantrę daje guru, odpowiednią dla poszczególnego ucznia litania to natomiast modlitwa, szereg aktów strzelistych do Boga lub świętego - modli się cały człowiek: jego umysł, serce, dusza zupełnie inny cel, postać zewnętrzna tylko nieco podobna co do medytacji tak naprawdę to słowo oznacza rozważanie i odnosi się do medytacji Słowa Bożego, choćby krótkiego cytatu (jak modlitwie Jezusowej), ale słowa - zawsze z jakąś treści służy temu, żeby Słowo stało się naszym ciałem, żeby nas przemieniało na wschodzie to ,,medytacja'' - czyli różne praktyki duchowe praktykowane w pozycji siedzącej (np. mantra właśnie), służą doświadczeniu wyznawanych form metafizyki, zazwyczaj są właśnie pozawerbalne, pozarozumowe właściwie to są to przeciwieństwa
anonim2014.12.1 21:48
a ile religii poznałaś tak naprawdę, że stawiasz takie tezy? żadnej?
anonim2014.12.1 22:05
oj, racjonalizmem i inteligencją zawiało zgadłaś!
anonim2014.12.1 22:07
W praktyce egzorcystòw, występują duchy kundalini tzw.demony węże.Opętani przez te byty wiją się po podłodze, syczą...Potrzeba potem pozamykać to dziadostwo przez modlitwy uwolnienia a nawet egzorcyzmy.
anonim2014.12.1 22:12
Modlitwa jest świafomym aktem miłości do Pana Boga, a mantra jest bezrozumnym powtarzaniem pewnych dźwiękòw w celu wprowadzenia się w trans.Jeżeli ktoś nie widzi ròżnicy ten ma duży problem z myśleniem logicznym.
anonim2014.12.1 22:15
Polecam wykłady ksiedza Piotra Glasa, a jeżeli ktoś chce zobaczyć te demony okultystuczne lub uwolnić się od nich to O.Daniela Galusa.
anonim2014.12.1 22:29
anno, ty w ogóle jeszcze potrafisz mówić w ludzkim języku, czy tylko pohukujesz, jak pawiany? pytam z troską...
anonim2014.12.2 7:26
anna zanim zaczniesz rzucać te swoje proste hasełka o religiach, spróbuj poznać jakąś bo hasełko nie znamionuje ani wykształcenia, ani niczego
anonim2014.12.2 9:10
Oooo! Chodząca kultura @Anna Maria się objawiła! Wyjątkowe chamiszcze.
anonim2014.12.2 10:23
@Konrad Nie pisz do tej kałamarnicy bo czasu szkoda. Pozdrawiam.
anonim2014.12.2 10:38
Merytoryczny,logiczny,spójny wykład o skutkach jaki może wywołać joga.Patykiem nie dotknę.
anonim2014.12.2 16:08
Co to za bzdura z tym białkiem??? Czy autor wie co to są aminokwasy egzogenne??
anonim2014.12.2 17:33
@Sebastos "...Modlitwa jest świadomym aktem miłości do Pana Boga, a mantra jest bezrozumnym powtarzaniem pewnych dźwięków w celu wprowadzenia się w trans.." W takim razie zagadka: Czym jest wobec tego charyzmat modlenia się językami (glossolalia) - jest to przecież świadomy akt miłości wobec Boga bazujący na emocjach ....chociaż....nie wiemy nawet co do Boga mówimy gdyż.....nasz organizm nas w tym wyręcza.....a my poddajemy się niezrozumiałym dla nas słowom których treść jest przecież racjonalnie poza naszą kontrolą.....tak jakby działo się to na zasadzie podświadomości.......czyż nie działa to w ten sposób? Tak sobie to przynajmniej wyobrażam, nie jestem zorientowana, gdyż nie posiadam charyzmatu modlenia się językami...ale.... może wypowie się tutaj ktoś obeznany...co się wtedy czuje?..(??). Czy modlitwa odbywa się na zasadzie automatycznej czy rozumiemy wszystkie niezrozumiałe przez innych słowa? Na te tematy nie pisze się zbyt wiele.........
anonim2014.12.2 17:35
@Anna Maria & @Konrad Tomasz Anna Maria! zaraz będzie mieć smutną twarz. Więcej kultury dziewczyno. Tak się składa że nie lubię chamstwa i...disco polo ;). Chociaż człowiek jest od Ciebie młodszy to wcale nie oznacza że głupszy i to Cię nie upoważnia do dołowania człowieka a tym bardziej do stosowania wulgaryzmów....widać że przez ten sposób chcesz się dowartościować. Z jakiej choinki Ty się urwałaś dziewczyno? Może z drzewka szczęścia? Kobieta + wulgaryzmy = ......"Choć to fizyce wbreeeew, wskazówka cofa się, mniej niż....la la la la.
anonim2014.12.2 17:37
@Konrad Tomasz Anna Maria chyba ma czkawkę bo już trzeci raz kliknęła "dodaj komentarz" :)
anonim2014.12.2 18:39
Dla niektórych temat chyba za trudny, bądź drażliwy, bo posuwają się do głupich komentarzy lub chamstwa. Nie masz człowieku nic ciekawego do napisania to siedź cicho i knuj ;-)
anonim2014.12.3 0:08
To z oddychaniem siostra sobie z kosmosu wymyśliła. Piszę to jako osoba trenująca nurkowanie na wstrzymanym oddechu i będąca świadoma wpływu CO2 na fizjologię ciała w większym stężeniu we krwi. Po pierwsze, medytacja nie prowadzi do oddychania na tyle zaburzonego by osoba była zagrożona "kwasicą" bardziej niż we śnie. Przy obu stanach oddychanie staje się po prostu INNE, ale nie prowadzi do problemów zdrowotnych. Po drugie, mamy do czynienia ze zwyczajnym panikarstwem, gdyż nawet nurkując na wstrzymanym oddechu organizm w końcu MUSI spowodować by człowiek chciał zaczerpnąć oddechu i tak też się dzieje. Analogicznie, działoby się tak gdyby problem wystąpił u osoby medytującej. Ponieważ autorka, siostra Michaela Pawlik, nie raczyła podać żadnej literatury na temat potwierdzonych przypadków zatrucia CO2 przy niewydolności oddechowej spowodowanej przez medytację, zakładam że jest to po prostu jawne oszczerstwo, w najlepszym wypadku sianie paniki i świadoma dezinformacja mająca na celu skojarzyć realne problemy ze zjawiskami ich nie wywołującymi. W rzeczywistości nie dlatego metody oddychania joginów (np. metody Pranayama) są niebezpieczne. Potwierdzono przypadki samouszkodzenia ludzi biorących udział w szczególnych praktykach, jednak generalnie joga i oddychanie w niej opisane nie są uznawane za niebezpieczne. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3797727/
anonim2014.12.3 0:10
W niej, tzn. w tej pracy, którą podałem.
anonim2014.12.4 13:22
Czyli jak rozumiem siostra Michaela potwierdza istnienie czegoś takiego jak czakramy? Czy nie kłuci się to jakoś z jej wiarą? Co złego widzi w byciu zrelaksowanym, podekscytowanym czy podnieconym?
anonim2014.12.4 18:04
Ja wolę się w takie tematy nie zagłębiać, trochę się boję
anonim2014.12.4 18:14
@Inpu Jesteś wielkim ignorantem. Katolicy, którzy dobrze wsłuchują sie w Słowo Boże objawione w Pismie sw.poznają jak zyc,zeby nie bac sie duchów ciemnosci !!!! Bardzo mi zal tych biednych ludzi,ktorzy za argument wysuwaja XXI wiek ! I w wieku XXII i w wieku XXIII (jesli jeszcze swiat bedzie trwal w takim wymiarze jak dzisiaj) Slowo Boze nie straci na swojej aktualnosci !! Swiat duchowy jest bardzo realny !!! Doswiadczylam tego. Posluchaj swiadectwa czlowieka,ktory nie byl katolikiem, a z demonami łączyło go bardzo wiele. https://www.youtube.com/watch?v=vLlZJqWgggI
anonim2014.12.4 19:33
@techno "...Czyli jak rozumiem siostra Michaela potwierdza istnienie czegoś takiego jak czakramy? Czy nie kłuci się to jakoś z jej wiarą?.." Siostra Michaela potwierdza jedynie iż w buddyźmie wierzy się w czakramy (nie tylko się wierzy ale i je otwiera) a dlaczego ma w ich istnienie nie wierzyć? Gdyby w ich istnienie nie wierzyła to tym samym nie wierzyłaby w istnieje szatana. To tak jakby katolikowi nie wolno już było zapoznać się ze "świętymi" księgami innych religii jak chociażby Koranu. Zdobywanie wiedzy nie jest ani przestępstwem ani grzechem. Kwestia wiary i utożsamiania się z nią jest kwestią świadomej i dobrowolnej decyzji a potem lojalności wobec Boga. Wierzyć w istnienie kogoś a składać mu hołd to są dwie różne sprawy. Wierzyć w istnienie czakramów a odprawiać odpowiednie rytuały aby je uaktywnić to też są dwie różne sprawy. Siostra Michaela przez wiele lat przebywała na misjach w Indiach i miała okazję poznać od strony teoretycznej zagadnienia religii buddyjskiej.
anonim2014.12.6 2:41
Co niektórzy mają tu rację, tekst służy zastraszaniu ludzi, Kościół boi się ucieczki wiernych i odpływu pieniądza. Bo czym wyjaśnimy inne stany świadomości wizjonerów z Fatimy, Ojca Pio, czy z Garabandal, gdzie dzieci w ekstazie chodziły po ciemku, po kamienistej drodze do tyłu i do przodu. Jednej dziewczynki w ekstazie nie mogło podnieść czterech silnych mężczyzn. Czyżby w ekstazie najadły się czegoś? Albo czemu dziewczynki w ekstazie nie odczuwają żadnego bólu, czy to nie jest to samo, o czym mówią religie Wschodu? Czy nie tego samego możemy doszukać się w życiu Jezusa, który mówi, że zwyciężył świat „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” Co miał na myśli mówiąc o zwyciężeniu świata? Właśnie to, o czym mówią religie Wschodu: przezwyciężyć ból, strach, zdobyć inny(wyższy) poziom widzenia, opanować chodzenie po wodzie, czyli zmiażdżyć węża, który stał się upadkiem naszego pełzającego po ziemi życia. Zmiażdżyć węża, to znaczy opanować wszystkie siły, które mają wpływ na nasze życie O tym mówią słowa Jezusa: „Ja zwyciężyłem świat”. Siły tego świata nie miały na niego wpływu, On nimi rządził, mógł chodzić po wodzie, mógł uzdrawiać chorych, mógł rozmnażać chleb, ryby, zarybiać jeziora, sprawiać by drzewo oliwne natychmiast uschło itd.. Są to właściwe skarby, które powinniśmy gromadzić w niebie, a nie na ziemi w formie pałaców, ziemi, pieniądza, władzy, czyli wszelkiego bogactwa: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną” Mat.6,19.20. Przemyślcie czego naucza Kościół? Przeciwieństwa tego, czego nauczał Jezus; co Jezus nakazuje, Kościół zabrania.