Maszynę strąciły włoskie myśliwce należące do sił NATO stacjonujących w Szawlach, w środkowej części kraju, w rejonie elektrowni szczytowo-pompowej w Kroniach. Na razie nikt oficjalnie nie wskazał, skąd pochodził bezzałogowiec i kto stał za jego wysłaniem.
To niejedyne tego typu zdarzenie ostatnich dni w Europie. W Niemczech, w Dolnej Saksonii, odnaleziono szczątki drona, który rozbił się w poniedziałek w bliskim sąsiedztwie bazy Luftwaffe w Wunstorf pod Hanowerem. Miejscowe media donosiły, że maszyna spadła na terenie niezamieszkanym, a służby ruszyły z rozległą akcją przeszukiwania okolicy w promieniu około kilometra od bazy lotniczej, licząc na znalezienie dodatkowych fragmentów. Podobnie jak w przypadku litewskim, nie ustalono jeszcze, do kogo należał sprzęt.
Do listy niewyjaśnionych dronowych incydentów trzeba dopisać także Polskę – szczątki bezzałogowca nieznanego pochodzenia wyrzuciło morze na polskie wybrzeże Bałtyku. Jak już informowaliśmy, chemicy przebadali rosyjskiego drona, który został znaleziony w poniedziałek na plaży w Rusinowie. Wiemy już, że nie stwierdzono zagrożenia radioaktywnego ani skażenia chemicznego. Kolejne zdarzenia pokazują jednak, że sytuacja wygląda coraz poważniej i Europa musi być gotowa na kolejne prowokacje.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.