Wczoraj prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „czynnej napaści na sędziów TK Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza oraz usiłowania wywarcia przemocą i groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe Trybunału Konstytucyjnego”. Jak wyjaśniał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, ma ono objąć osoby, które towarzyszyły prezydentowi w piątek, w czasie interwencji w Trybunale Konstytucyjnym, m.in. szefa jego kancelarii Zbigniewa Boguckiego. O słowa ministra zapytany został sam zainteresowany.
– „Pan minister Żurek jest memem. Jest człowiekiem niepoważnym. Człowiekiem, który już od dawna nie ma nic wspólnego z powagą funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. To człowiek głęboko upadły. Przyjdzie czas, pewnie szybciej niż później, że zostanie z tym wszystkim sam. To polityczny bękart, spłodzony przez amok chorej nienawiści politycznej, a z drugiej strony zrodzony z kłamstwa prawnego”
– stwierdził szef KPRP.
„Nie obawiam się…”
Zapewnił, że „nie obawia się pana ministra Żurka”.
– „Już było tylu, którzy straszyli… Jeżeli będą chcieli mi postawić zarzuty, jeśli będą chcieli mnie zatrzymać to pewnie to zrobią. Nigdzie się nie wybieram, będę w kraju. Jestem tu przed Pałacem Prezydenckim. Pracuję w Kancelarii Prezydenta. Mieszkam w Szczecinie. Mój adres jest znany panu ministrowi i jego siepaczom. Jeżeli będą chcieli mnie zatrzymać to pewnie to zrobią”
– powiedział Zbigniew Bogucki.
Zaznaczył jednak, że „przyjdzie taki czas, kiedy będzie to trzeba sprawiedliwie, bez emocji podsumować przez niezawisły sąd”.
– „Pewnie tego dożyjemy”
– podkreślił.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.