W Krakowie doszło wczoraj do dramatu, jakie dotychczas znaliśmy w Polsce jedynie z przekazów medialnych z innych krajów. Chwilę po godz. 15 na płytę rynku wjechał rozpędzony samochód, a jego kierowca zaczął strzelać do przypadkowych osób z długiej broni. Zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. W tej drugiej grupie znajduje się również napastnik. 24-latek został postrzelony przez bohaterskich policjantów, którzy gotowi poświęcić własne życie, ograniczyli rozmiary tej niebywałej tragedii.
Najpierw zamordował najbliższych?
Wieczorem premier Donald Tusk poinformował, że policja, która udała się do mieszkania zamachowca w Ostrowcu Świętokrzyskim, odkryła na miejscu ciała trzech osób. Wszystko wskazuje na to, że młody mężczyzna, zanim rozpoczął horror na krakowskim rynku, najpierw pozbawił życia swoich najbliższych. Świętokrzyska policja potwierdziła, że ofiary to 52-letnia matka zamachowca, jego 53-letni ojciec oraz 21-letnia siostra. Ich obrażenia „wstępnie oceniono jako rany postrzałowe”.
– „W mieszkaniu zabezpieczono 7 sztuk broni. Na miejscu przez całą noc trwały czynności z udziałem policyjnych kontrterrorystów, techników oraz prokuratora. Ze względów bezpieczeństwa na czas prowadzonych czynności ewakuowano mieszkańców bloku. Po ich zakończeniu mieszkańcy mogli wrócić do swoich mieszkań. Nasze działania nie ograniczają się wyłącznie do mieszkania, w którym ujawniono ciała. Przeszukania trwają”
– czytamy w komunikacie policji.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.