W jego ocenie groźba eksplozji i katastrofy ekologicznej miałaby skutecznie odstraszyć państwa NATO oraz Unii Europejskiej przed kontrolowaniem jednostek należących do tzw. rosyjskiej floty cieni.

Kontrowersyjna wypowiedź pojawiła się po głośnej operacji brytyjskich służb w Kanale La Manche. Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało o przejęciu tankowca Smyrtos, pływającego pod banderą Kamerunu, który według zachodnich źródeł miał być powiązany z rosyjskim handlem ropą objętym sankcjami. Operacja trwała kilka godzin i była jedną z najbardziej spektakularnych akcji wymierzonych w tzw. flotę cieni od początku wojny na Ukrainie.

Jak podkreśla brytyjski dziennik „The Telegraph”, flota cieni stała się jednym z najważniejszych narzędzi Moskwy służących do obchodzenia zachodnich sankcji. Statki często zmieniają właścicieli, pływają pod egzotycznymi banderami, wyłączają systemy identyfikacji AIS i wykorzystują skomplikowane struktury finansowe utrudniające ustalenie rzeczywistych beneficjentów transportu.

To właśnie na tle zatrzymania Smyrtosa Rogozin opublikował wpis w serwisie Telegram. Rosyjski polityk napisał: „Uważam, że powinniśmy zaminowywać tankowce, którymi się posługujemy”. Dodał, że gdyby doszło do „kilku eksplozji i wycieku ropy”, państwa europejskie szybko zrezygnowałyby z prób zatrzymywania rosyjskich jednostek.

Wypowiedź wywołała zdumienie nawet wśród części komentatorów zajmujących się rosyjską polityką. Eksperci zwracają uwagę, że w praktyce oznaczałaby ona wykorzystanie ryzyka katastrofy ekologicznej jako narzędzia politycznego nacisku. Byłby to rodzaj szantażu wymierzonego nie tylko w państwa Zachodu, ale również w środowisko naturalne oraz międzynarodowe szlaki żeglugowe.

Profesor Mark Galeotti, brytyjski ekspert ds. Rosji, wielokrotnie wskazywał, że współczesna strategia Kremla opiera się na działaniach poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego. W książce „Downfall” pisał, że rosyjskie władze chętnie wykorzystują narzędzia presji gospodarczej, informacyjnej i infrastrukturalnej, starając się unikać bezpośredniej konfrontacji z NATO. Propozycja Rogozina wpisuje się właśnie w logikę takiej wojny hybrydowej.

Znaczenie sprawy wykracza jednak daleko poza pojedynczy incydent. Według danych ukraińskiego wywiadu wojskowego oraz analiz Międzynarodowej Agencji Energetycznej znaczna część rosyjskiego eksportu ropy odbywa się obecnie przy wykorzystaniu floty cieni. Szacunki różnych ośrodków analitycznych mówią o ponad 700 jednostkach uczestniczących w przewozie surowców energetycznych. To dzięki nim Rosja nadal uzyskuje miliardowe dochody mimo sankcji nałożonych przez państwa zachodnie.

Wielu obserwatorów zwraca uwagę, że słowa Rogozina pokazują również sposób myślenia części rosyjskich elit. Były szef Roskosmosu od lat znany jest z radykalnych wypowiedzi, jednak tym razem poszedł o krok dalej, sugerując wykorzystanie potencjalnej katastrofy ekologicznej jako środka odstraszania.

Nie jest też tajemnicą, że Rogozin od dawna należy do grona najbardziej lojalnych współpracowników Kremla. Choć czasami przedstawiany jest jako samodzielny polityk o ostrym języku, jego publiczne wystąpienia od lat wpisują się w strategiczną narrację Moskwy. Wielu analityków podkreśla, że podobne wypowiedzi często służą testowaniu reakcji Zachodu i budowaniu atmosfery presji psychologicznej.