Sprawa ma charakter ogólnopolski, ale szczegóły dotyczące konkretnych szkół nie zostały ujawnione. Dyrektor CKE wyjaśnił, że taka decyzja wynika z troski o uczniów i uniknięcie ich stygmatyzacji. Dane, którymi dysponuje komisja, obejmują około 95 proc. protokołów egzaminacyjnych, a liczba unieważnień – jak zaznaczono – nie powinna już znacząco wzrosnąć.

Zasady są jednoznaczne. „Wniesienie telefonu lub jakichkolwiek innych urządzeń elektronicznych na maturę jest surowo zabronione”, a złamanie tego przepisu skutkuje natychmiastowym unieważnieniem egzaminu. Dla uczniów oznacza to konieczność ponownego przystąpienia do testu dopiero za rok.

Tegoroczne egzaminy od początku budziły emocje także z innego powodu. Już w trakcie matury z języka polskiego w sieci zaczęły pojawiać się zdjęcia arkuszy egzaminacyjnych. Jak podkreślono, nie doszło do wycieku przed rozpoczęciem testu, lecz „niedługo po tym, jak uczniowie rozpoczęli zmagania z zadaniami egzaminacyjnymi”. Na publikowanych fotografiach widoczne były m.in. tematy wypracowań.

Centralna Komisja Egzaminacyjna zapowiada stanowcze działania w takich przypadkach. „W przypadku uzasadnionego podejrzenia złamania prawa sprawy będą kierowane do prokuratury” – zaznaczył Robert Zakrzewski.

Podobne incydenty odnotowano również podczas egzaminu z matematyki. Także wtedy do internetu trafiły zdjęcia arkuszy, choć – jak zapewnia CKE – do godziny 9 materiały pozostawały w pełni tajne. Nadal trwa ustalanie, gdzie dokładnie doszło do wykonania fotografii.