Za przedsięwzięciem stoi Turecka Fundacja Pomocy Humanitarnej, znana z wcześniejszych działań na rzecz mieszkańców Gazy. Władze Izraela obserwują rozwój sytuacji z rosnącym niepokojem. Jak wskazują izraelskie media, konwój „może zostać wykorzystany do przeprowadzenia ataku”, co sprawia, że marynarka wojenna przygotowuje się do ewentualnego przechwycenia jednostek.

Równolegle trwa dyplomatyczna gra za kulisami. Izrael stara się ograniczyć ryzyko eskalacji, jednak – jak podkreślają obserwatorzy – „siły zbrojne kraju przygotowują się na rozwiązanie siłowe”. Bliskość tureckiego wybrzeża dodatkowo zwiększa ryzyko bezpośredniego starcia między obiema stronami.

W pamięci wciąż pozostaje dramatyczny precedens z 2010 roku. Wówczas podczas operacji przeciwko statkowi „Mavi Marmara” zginęło dziewięciu tureckich aktywistów, co doprowadziło do zerwania stosunków dyplomatycznych między Ankarą a Tel Awiwem. Choć relacje zostały wznowione w 2016 roku, cień tamtych wydarzeń nadal unosi się nad regionem.

Sytuacja humanitarna w Strefie Gazy pozostaje nadal dramatyczna. Organizacja Lekarze bez Granic apeluje do społeczności międzynarodowej o zdecydowaną reakcję. W oświadczeniu wezwano państwa ONZ do „wykorzystania swoich wpływów w celu wywarcia presji na Izrael, aby zaprzestał utrudniania dostępu do pomocy humanitarnej” oraz do natychmiastowego przywrócenia „odpowiedniego poziomu zaopatrzenia w wodę dla mieszkańców Gazy”.