Najgłośniejsze z tych zdarzeń miało miejsce w Esplugues de Llobregat, gdzie w sobotnie przedpołudnie mężczyzna pochodzący z Afryki Północnej śmiertelnie ugodził nożem kobietę, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia. Katalońska policja – Mossos d'Esquadra – szybko go namierzyła i zatrzymała.

W mediach społecznościowych błyskawicznie rozeszły się doniesienia, jakoby napastnik miał krzyczeć „Allahu Akbar" podczas ataku. Regionalna minister spraw wewnętrznych Nuria Parlon zdecydowanie odrzuciła jednak interpretację terrorystyczną, twierdząc, że sprawca był w stanie silnego pobudzenia i prawdopodobnie borykał się z problemami niezwiązanymi z dżihadyzmem. Równocześnie zaprzeczyła, by w regionie panował kryzys bezpieczeństwa.

Opozycja twierdzi inaczej. Lider Partii Ludowej w Katalonii Alejandro Fernandez wprost powiązał serię ataków z polityką migracyjną, krytykując decyzję rządu centralnego o legalizacji pobytu około 500 tysięcy migrantów. Partie opozycyjne ostrzegają, że Hiszpania zmierza w kierunku problemów znanych z Francji.