Długo trzeba było czekać na głos kościelnych hierarchów w sprawie napięć w polsko-ukraińskich relacjach, które zapoczątkowała decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednej z jednostek wojskowych imieniem „Bohaterów UPA” – faszystowskich zbrodniarzy odpowiedzialnych za bestialskie wymordowanie około 100 tys. polskich cywili. Wczoraj wreszcie taki głos się pojawił. Opublikowano wspólne oświadczenie kardynałów z Polski i Ukrainy, którzy spotkali się w Rzymie przy okazji zwołanego w ub. tygodniu przez papieża konsystorza. Pod dokumentem podpisali się kardynałowie: Mykoła Byczok CSsR, Konrad Krajewski, Kazimierz Nycz, Grzegorz Ryś i Swiatosław Szewczuk.

- „W jedności z Ojcem Świętym Leonem XIV, którego pierwszy rok pontyfikatu naznaczony jest wytrwałą pracą budowania pokoju opartego na dobru wspólnym oraz zdecydowanym sprzeciwem wobec wojny w każdym jej wymiarze – poczynając od relacji między narodami, poprzez konflikty wewnątrz państw, aż do napięć społecznych – zabieramy głos jako kardynałowie pochodzący z Polski i z Ukrainy zwołani na konsystorz, zaproszeni do szczególnej odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła i wsparcie posługi Następcy św. Piotra. Czynimy to razem z naszym bratem Arcybiskupem Większym Kijowsko-Halickim Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, świadomi, że sprawa pojednania Polaków i Ukraińców dotyka nie tylko relacji dwóch narodów, ale także wiarygodności naszego wspólnego chrześcijańskiego świadectwa”

- rozpoczęli swoje oświadczenie purpuraci.

Kardynałowie wskazują na potrzebę „rozbrojenia języka”.

- „Dotyczy to nie tylko słów, ale również gestów, znaków i symboli. One również mogą ranić, zamykać drogę do spotkania i budzić lęk. Ojciec Święty przypomina, że pokój jest rozbrojony i rozbrajający, a budowanie dobra wspólnego wymaga języka ewangelicznego: jasnego, ale nie poniżającego; odważnego, ale nie agresywnego; prawdziwego, ale nie zamykającego drogi do przebaczenia”

- piszą.

Dalej wyrażają ból związany z „odradzającymi się nastrojami wrogości między Polakami a Ukraińcami”.

- „Tym bardziej boli nas to, że dokonuje się to w czasie, gdy Ukraina nadal doświadcza okrucieństwa wojny, a Polska okazała w ostatnich latach wielką solidarność milionom ukraińskich sióstr i braci. To wszystko dzieje się w momencie, gdy ukraińscy katolicy przeżywają 25. rocznicę historycznej wizyty Papieża-Polaka w Ukrainie”

- podkreślają.

Następnie autorzy przywołali fragment listu św. Jana Pawła II, przygotowanego na 60. rocznicę zbrodni wołyńskiej oceniając, że słowa te „winny stać się modelem i normą działania, także w podejściu do kwestii historycznych”. W liście tym papież wezwał do pojednania.

- „To wezwanie świętego Papieża skierowane do obydwu Narodów tak bardzo Mu drogich zostało podjęte przez Polaków i Ukraińców przy znaczącym udziale Kościołów. Za nami są lata modlitwy, spotkań, wspólnych listów (2005), deklaracji (2013) i orędzi (2023), a także współdziałania w pomocy uchodźcom i potrzebującym. To dziedzictwo jest wielkim zobowiązaniem otrzymanym od tych, którzy przed nami mieli odwagę mówić prawdę bez pogardy i nienawiści, zapraszać do nawrócenia, pokornie prosić o przebaczenie i odważnie przebaczać, wyciągając rękę do pojednania, mimo wciąż niezabliźnionych i bolesnych ran”

- napisali kardynałowie.

Zaznaczyli, że „papież wzywa każdą i każdego z nas – Polaków i Ukraińców – do osobistego nawrócenia, a nie do rozliczania innych”.

- „Jesteśmy przekonani, że dla chrześcijanina poznanie prawdy jest mu zadane zawsze razem z miłością bliźniego. Pamięć przeszłości jest niesłychanie ważnym elementem tożsamości każdej ludzkiej wspólnoty. Za papieżem Franciszkiem chcemy jednak przypomnieć, że w codziennym życiu każdej osoby, podobnie jak każdego społeczeństwa istnieją jednak dwa rodzaje pamięci: dobra i zła, pozytywna i negatywna. Dobrą pamięcią jest ta, która (…) uwielbia Pana i Jego zbawcze dzieła. Pamięcią negatywną, jest natomiast ta, która spojrzenie umysłu i serca obsesyjnie koncentruje na złu, zwłaszcza popełnionym przez innych

- oświadczyli.

- „Narzucając innym partykularną wizję przeszłości i przyszłości, poddajemy się dominującej dziś kulturze przemocy i siły. Wraz z papieżem Leonem wzywamy wszystkich do trudu myślenia w kategorii dobra wspólnego, a nie jedynie partykularnych interesów. Ewangelia, w którą wierzymy, uczy nas, że lekarstwem na grzech jest przebaczenie, a granicą postawioną złu przez Boga jest miłosierdzie”

- dodali.

 

Hierarchowie ani słowem nie odnieśli się do problemu, który zapoczątkował napięcia w polsko-ukraińskich relacjach. Problemem tym jest gloryfikowanie przez władze Ukrainy faszystowskich zbrodniarzy, którzy dążąc do jednonarodowego państwa, brutalnie mordowali Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i samych Ukraińców, próbujących ratować sąsiadów. Kardynałowie nie zająknęli się o skandalicznej decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Nie potępili skrajnego nacjonalizmu, którego odrodzenie staje się realnym zagrożeniem, towarzyszącym odradzającemu się kultowi OUN-UPA. W tym kontekście trudno nie odnieść wrażenia, że wezwanie do unikania „negatywnej pamięci” uderza przede wszystkim w Polaków domagających się pamięci o zbrodni wołyńskiej i godnego pochówku jej ofiar. Słowem – zero zaskoczenia.