Rosja
Dla Kremla każdy sygnał, że NATO zwiększa swoje realne zaangażowanie, to jest świetne alibi dla ponoszonych klęsk, a przynajmniej braku szczególnych sukcesów. Oni tam dobrze wiedzą, że NATO nie ma wobec nich agresywnych zamiarów, acz nie przeszkadza im to straszyć zwykłych Rosjan taką agresją. Natomiast boją się, że ich agresywne zachowania mogą w końcu wyczerpać cierpliwość Zachodu – i ten da zielone światło Ukraińcom do bardziej zdecydowanych akcji (to już się poniekąd dzieje), a potem sam uruchomi część swego potencjału. I tym straszy Kreml Macron, moim zdaniem słusznie – mówi w wywiadzie z portalem Fronda.pl dr Witold Sokała.