Wspomniał, że celem takich działań często jest badanie reakcji strony, którą planuje się zaatakować w przyszłości. Choć z naszej strony ciągle mamy zapowiedzi, że wszystko kontrolujemy – mówił Szeremietiew – „oni sprawdzają jaki jest czas naszej reakcji”.
W rozmowie z portalem wpolityce.pl powiedział, że precyzyjne przygotowanie takiej trajektorii przez Rosjan można potraktować jako przygotowanie jakiejś operacji, a po drugie „przyzwyczajanie nas do tego, że te rakiety się na naszym terytorium pojawiają”.
Dodał, że może się zdarzyć sytuacja, w której jedna z rakiet nie poleci dalej i w jego ocenie o to chodzi. Powiedział też, że mamy do czynienia z akcją, która „ma się czymś zakończyć”, ale tylko Rosjanie wiedzą, czym.
