Wiadomości
W jednym z tekstów, dotyczących pełzającej islamizacji Europy, przytoczyłem historię znajomego księdza, który został wyciągnięty przez muzułmanów z samochodu i skopany. Nie napisałem jednak wtedy, w jakim niemieckim mieście miało to miejsce. Otóż było to w Kolonii, w której mieszka ponad 120 tysięcy muzułmanów, stanowiących ponad 10 proc. jej mieszkańców. Miało to miejsce w mieście, w którym w 2006 roku muzułmanie umieścili w pociągach bomby, które na szczęście nie wybuchły. W mieście, w którym powstał otoczony 55 - metrowymi minaretami, największy w Niemczech i jeden z największych w Europie meczet, który może pomieścić prawie 4 tysiące osób. To właśnie pod Kolonią mieści się niemiecka centrala salafitów (arab. przodkowie), których marzeniem jest, aby wszyscy Niemcy wyznawali Allaha.