Alicja Lenczewska, świadek obecności zmartwychwstałego Chrystusa
Po przyjęciu Komunii św. stanął przed nią Jezus. Był bardziej realny od świata doświadczanego naszymi zmysłami, wtedy Alicja przeżyła radość rozsadzającą serce.
Kategoria
Podkategoria: Wiara
Po przyjęciu Komunii św. stanął przed nią Jezus. Był bardziej realny od świata doświadczanego naszymi zmysłami, wtedy Alicja przeżyła radość rozsadzającą serce.
Dobra modlitwa, czyli jaka? Ks. Piotr Pawlukiewicz
Przedstawiamy poniżej poruszające kazanie ks. Piotra Glasa. Tam, gdzie jest Matka Boża, tam nie ma szatana - mówi ksiądz i pokazuje, w jaki sposób oddać Panu Jezusowi wszystkie nasze myśli i działania.
13 czerwca 1917 roku w Fatimie Matka Boża podczas objawienia powiedziała do Łucji: „Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”. Następnie pokazała trojgu widzących swoje serce ukoronowane cierniami: Niepokalane Serce Matki zatroskanej grzechami i wiecznym potępieniem swoich dzieci!
Ks. Dominik Chmielewski: Jaką moc ma przekleństwo?
"Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją i napełnij Swoim Duchem Świętym..." Chcesz zmienić swoje życie? Nie zapomnij zaprosić Pana Jezusa, a zobaczysz, jak wszystko zacznie się układać! Oto przepiękna modlitwa:
Ks. Dominik Chmielewski: Kim jest bestia z Apokalipsy?
- Piekło istnieje. Mówił o tym Pan Jezus, mówili nam o tym mistycy, mówiła siostra Faustyna. Wielu ludzi, niestety, może do piekła trafić. Kto przede wszystkim? – pyta ks. dr Grzegorz Bliźniak, założyciel Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego.
Połączenie duszy z ciałem nie jest czymś nienaturalnym (nie jest karą za grzechy). Dusza ludzka, ze swej natury zdolna do poznania i odbierania wrażeń, nie może spełniać tej funkcji bez ciała. Akwinata nie zgadza się z twierdzeniem manichejczyków, że materia (a więc i ciało) sama w sobie jest zła – w dniu liturgicznego wspomnienia św. Tomasza z Akwinu przypominamy poświęcony mu fragment fragment z książki ks. Jacka Grzybowskiego „Uciec z krainy zapomnienia”.
Heretyków trzeba upominać: wymaga tego łagodność, miłosierdzie i troska o błądzących. Jednak gdy heretyk zapamiętale trwa w błędzie, tolerancja musi mieć kres. Kościołowi zagraża dziś wiele herezji i błędów - stale zwraca na to uwagę wielu prominentnych i świętych kardynałów oraz biskupów. Warto przy tej okazji sięgnąć do myśli św. Tomasza z Akwinu, który wyjaśniał, jak należy postępować z odstępcami od wiary katolickiej. Zwróćmy przy tym uwagę nie tyle na konkretne kary, które proponuje Tomasz, ale na pewną zasadniczą drogę, którą Kościół, a zatem wszyscy wierni, powinni podążać w walce z błędami: drogę łagodności i miłosierdzia, ale i surowości oraz gorącej troski o zbawienie wszystkich katolików.
Tomasz urodził się na zamku Roccasecca niedaleko Akwinu (Włochy) w 1225 r. Jego ojciec, rycerz Landulf, był z pochodzenia Lombardczykiem, matka zaś była Normandką. Kiedy chłopiec miał 5 lat, rodzice oddali go w charakterze oblata do opactwa na Monte Cassino. Jednak Opatrzność miała inne zamiary wobec młodzieńca. Z niewyjaśnionych przyczyn opuścił on klasztor i udał się do Neapolu, gdzie studiował na tamtejszym uniwersytecie. Tam zapoznał się z niedawno założonym przez św. Dominika (+ 1221) Zakonem Kaznodziejskim. Rok wstąpienia do tego zakonu nie jest bliżej znany. Święty miał wtedy ok. 20 lat. Spotkało się to z dezaprobatą rodziny. Wszelkimi sposobami, włącznie z dwuletnim aresztem domowym, próbowano zmienić jego decyzję; bezskutecznie. Wysłano nawet jego własną siostrę, Marottę, by mu dominikanów "wybiła z głowy". Tomasz jednak umiał tak do niej przemówić, że sama wstąpiła do benedyktynek.
Bytowanie w Niebie to cel, jaki Bóg postawił przed każdym człowiekiem. Zostaliśmy stworzeni dla Nieba. Autor Listu do Hebrajczyków próbuje nam ten fakt przybliżyć, odwołując się do patriarchów, którzy byli obcymi i pielgrzymami. Abraham i jego rodzina opuścili Ur, później Haran. Po krótkim pobycie w Kanaanie potomkowie Abrahama poznali w Egipcie niewolę. Po spotkaniu z Bogiem na górze Synaj jeszcze przez czterdzieści lat pozostali na pustyni, zanim ostatecznie objęli w posiadanie ziemię obiecaną. List do Hebrajczyków mówi o nich: W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny […] Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej (Hbr 11,13‒16). Podobnie jak patriarchowie jesteśmy „obcymi pielgrzymami” (1 P 2,11), którzy dążą do niebiańskiej ojczyzny.