Wiara
Wiele lat temu rozmawiałem ze znanym, charyzmatycznym kapłanem - założycielem cenionej przez kilku biskupów organizacji kościelnej. W pewnym momencie zaczęliśmy dzielić się opiniami nt. Natuzzy Evolo. Z największym zdumieniem usłyszałem, że – zdaniem wspomnianego duchownego – Natuzza parała się dochodowym spirytyzmem. Głęboko nie zgadzałem się z tą opinią, ale z szacunku do niego, nie odpowiedziałem, uważając, że tego rodzaju krzywdząca opinia wynika z niegodnej zazdrości wobec biednej analfabetki, do której każdego miesiąca zwracały się tysiące ludzi, otrzymując zawsze ulgę dla ducha i dla ciała. Przez lata starałem się poznać relację między Natuzzą a zmarłymi i zrozumiałem, że kalabryjskiej mistyczki nie można w żadnym wypadku nazwać „medium”. Natuzza, bowiem, nie wzywa zmarłych, prosząc aby do niej przyszli, lecz dusze ukazują się jej wyłącznie z własnej woli, oczywiście za bożym pozwoleniem.