Tomasz Sakiewicz: W sieci bezpieki - o Macierewiczu i abp. Głodziu
Nie ma pisma w Polsce bardziej skojarzonego z lustracją niż „Gazeta Polska”. Tradycja ujawniania agentów pracujących dla wroga sięga u nas XIX wieku. W moim gabinecie wisi egzemplarz „Gazety Polskiej” ze stycznia 1831 r., w którym ówczesna redakcja publikuje materiały „Komitetu ustanowionego do ujawnienia dokumentów rosyjskiej tajnej policji”. Czyli przekładając to na dzisiejsze czasy, tamtejszy IPN demaskował żyjących wówczas tajnych współpracowników.