Wiadomości
Tak uważa Martin Lindstrom, duński specjalista od kreowania marek. Bardzo często porównuje on marki do religii. Z badań, które przeprowadził, wynika, że istnieje bardzo silne powiązanie między tymi dwoma sferami. Okazało się, że u tych, którzy są wielkimi fanami jakiejś marki, np. Hello Kitty, Lego czy Harleya-Davidsona, na ich widok w mózgu aktywuje się ten sam jego obszar, co w przypadku uczuć religijnych. Dziś marki powoli zastępują ludziom religię: „Dziś religia nie jest już tak potężną siłą jak jeszcze pięć czy dziesięć lat temu, a ludzie potrzebują czegoś, w co mogliby wierzyć. Szukają więc i znajdują zamienniki wiary. A ponieważ marki stają się coraz bardziej wyrafinowane w swoich działaniach, to niektórzy zaczynają się z nimi identyfikować. To płytkie i niezdrowe, bo w ten sposób wpada się w ręce korporacji, które to wykorzystują.