Wiadomości
Niechże się Kazio Marcinkiewicz zdecyduje, w którą stronę chce iść. Nie mogę za nim trafić. Raz tak, to znów całkiem odwrotnie. Nie, nie. Nie chcę brudnymi buciorami wkraczać w jego życie prywatne. A uczuciowe to już w ogóle. Wyłącznie publiczne. Jak mówią: - Pro publico bono. Gdyby sam tak nie chlapał językiem, być może nigdy bym się nie dowiedział o jego wielkiej love do Izabel. I vice versa. A później o dramatycznym rozstaniu dwoje Skowroneczków, które zanim to nastąpiło, przez kilka lat świergotało, we wszystkich kolorowych pismach, jak ich ciała drżą, kiedy na siebie patrzą na meczach koszykówki, podnosząc niebywale czytelnictwo na wsiach i małych miasteczkach.